Przeżyła w bunkrze jako jedyna z całej rodziny. "Wszędzie się paliło" [WIDEO]

2023-04-19 12:15 aktualizacja: 2023-04-20, 07:33
Ocalała z powstania w getcie warszawskim Krystyna Budnicka podczas konferencji prasowej nt. 11. edycji akcji społeczno-edukacyjnej "Żonkile" oraz otwarcia wystawy "Wokół nas morze ognia. Losy żydowskich cywilów podczas powstania w getcie warszawskim" w Muzeum POLIN w Warszawie, fot. PAP/Rafał Guz
Ocalała z powstania w getcie warszawskim Krystyna Budnicka podczas konferencji prasowej nt. 11. edycji akcji społeczno-edukacyjnej "Żonkile" oraz otwarcia wystawy "Wokół nas morze ognia. Losy żydowskich cywilów podczas powstania w getcie warszawskim" w Muzeum POLIN w Warszawie, fot. PAP/Rafał Guz
Podczas powstania w getcie wszystko się paliło, spaliły się nasze zapasy jedzenia, a kanał był jedyną drogą ucieczki na stronę aryjską. Ale moja rodzina nie miała szans po stronie aryjskiej, bo trzeba było mieć pieniądze, przyjaciół i dobry wygląd - powiedziała Krystyna Budnicka (dawniej Hena Kuczer), ocalała z powstania w getcie warszawskim.

Krystyna Budnicka, dawniej Hena Kuczer, jako 11-letnia dziewczynka przeżyła w bunkrze powstanie w getcie warszawskim jako jedyna z całej rodziny. Zginęli jej rodzice oraz siedmioro rodzeństwa.

"Pochodzę z wielodzietnej rodziny i jestem ósmym, najmłodszym dzieckiem. Miałam sześciu braci, jedną siostrę i byłam takim niedużym dzieciakiem" - powiedziała Budnicka podczas rozmowy z PAP.PL. Dodała, że jej życie "w porównaniu z innymi dziećmi nie było takie straszne". "Byłam najmłodsza i wszyscy się mną opiekowali, byłam chronionym dzieckiem. Ktoś zdobył jedzenie, to od razu, żeby dziecku dać" - stwierdziła.

"Wszystkie te koszmary getta przeżyłam. W 1943 roku powstał pomysł zbudowania bunkra, to było ważne, bo moi bracia byli technicznie uzdolnieni, a tata był stolarzem. Pamiętam, że bunkrze mieliśmy prąd, małe radyjko i dochodziły do nas wiadomości z frontu wschodniego, że niedługo będzie koniec wojny i dożyjemy" - powiedziała.

Według Budnickiej jej życie w getcie to były ciągłe utraty kolejnych członków rodziny, jej dwóch braci zostało złapanych i wywiezionych do Treblinki. "Tak dotrwaliśmy do powstania. Wszędzie się paliło, spaliły się nasze zapasy jedzenia i trzeba było opuścić bunkier. Kolejni bracia zginęli. Jak wychodziliśmy, to jeden z braci Rafał zachorował, potrzebował pomocy lekarskiej" - dodała.

Według Budnickiej "kanał był jedyną drogą ucieczki na stronę aryjską". "Jednak moja rodzina nie miała szans po stronie aryjskiej, bo trzeba było mieć pieniądze albo przyjaciół, dobry wygląd i nie zdradzać swojego pochodzenia, że jest się Żydem" - stwierdziła.

Rodzice zostali w kanale, brat został wydany, drugi napił się brudnej kanałowej wody i dostał sepsy

"Moi rodzice zostali w kanale, bo nie mieli już siły iść dalej. Ze mną wyszedł mój brat, który po stronie aryjskiej został wydany przez młodego człowieka, który sprowadził gestapo też na własnego ojca. Najmłodszy brat topił się w kanale, napił się brudnej kanałowej wody i dostał sepsy" - wspominała.

Podczas rozmowy zaznaczyła, że z całej rodziny tylko ona przeżyła, "po to, aby teraz być świadkiem, bo jak widzę, to jestem jedyna żyjąca, a wtedy byłam dzieckiem, ale dzieckiem świadomym, które już wszystko rozumie i przeżywa" - dodała.

"Jestem świadkiem historii, krzyczę głośno nigdy więcej wojny i coraz bardziej przeżywam to, co się dzieje na wschodzie. Jest to podobieństwo cierpienia i burzenia. Tu najgorsze było to, że byłam żydowskim dzieckiem. Oczywiście to dotyczyło wszystkich Polaków, ale szczególnie ludności żydowskich, bo jesteś inny" - podsumowała Budnicka.

9 kwietnia 2023 r. przypada 80. rocznica wybuchu powstania w getcie warszawskim – największego zbrojnego zrywu Żydów i Żydówek podczas II wojny światowej, a zarazem pierwszego powstania miejskiego w okupowanej Europie. W dniu wybuchu powstania, w święto Pesach, na terenie getta przebywało 50 tysięcy osób. (PAP)

Autorka: Agnieszka Gorczyca

 js/