O PAP.pl

PAP.pl to portal PAP - największej agencji informacyjnej w Polsce, która zbiera, opracowuje i przekazuje obiektywne i wszechstronne informacje z kraju i zagranicy. W portalu użytkownik może przeczytać wybór najważniejszych depesz, wzbogaconych o zdjęcia i wideo.

Sebastian Kaleta: w komisjach śledczych przy zachowaniu parytetu klub PiS powinien mieć 4-5 reprezentantów

Przy zachowaniu parytetu, w komisjach śledczych składających się z 11 osób, klub PiS powinien mieć swoich 4-5 reprezentantów. Nie boimy się rozliczeń, bo to są wydumane afery - mówił w czwartek w Studiu PAP wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta.

Sebastian Kaleta. Fot. PAP/Radek Pietruszka
Sebastian Kaleta. Fot. PAP/Radek Pietruszka

Klub KO złożył w środę Sejmie projekty uchwał dot. powołania komisji śledczych ws. tzw. afery wizowej, Pegasusa i tzw. wyborów kopertowych. To realizacja wcześniejszej zapowiedzi szefa PO Donalda Tuska.

Kaleta w czwartek w Studiu PAP pytany o to, ilu jego zdaniem klub PiS powinien mieć przedstawicieli w komisjach złożonych z 11 posłów odpowiedział "czterech lub pięciu". "To jest oczywiste z tego powodu, że nie może być tak, że przykładowo oni będą mieli 10 osób, a my jednego przedstawiciela, czyli wszyscy na jednego" - dodał.

Na pytanie o to, czy boi się rozliczeń rządów Zjednoczonej Prawicy odpowiedział: "Oczywiście, że się nie boimy rozliczeń". Podkreślił, że mimo wielkiej kampanii przeciw PiS oraz nagłaśnianiu "rzekomych afer", prawie 8 mln Polaków "nie uwierzyło w wydumane afery".

"Tzw. afera związana z wyborami. Przecież mamy w Polsce konstytucję, która zakłada ciągłość władzy. Trzeba było zorganizować wybory, ponieważ gdyby nie podejmowano działań, to wówczas byśmy nie mieli w połowie 2020 roku w Polsce prezydenta w ogóle, byłaby ustrojowa próżnia. To, że dążono do tego, żeby była demokracja w Polsce, żeby ludzie mogli zdecydować w wyborach, kto jest prezydentem to jest afera?" - pytał polityk Suwerennej Polski.

Odnosząc się do tzw. afery wizowej podkreślił, że bardzo chętnie porozmawia o niej podczas komisji śledczej. Powiedział, że problem został odpowiednio zdiagnozowany i "przecięty" przez służby specjalne, po czym w mediach pojawiły się informacje od sojuszniczych służb, że w Afryce można kupić polskie wizy, co "oczywiście było kompletną nieprawdą".

"Nikt żadnych dowodów nie przedstawił. I nagle się okazało, że w tych samych mediach dwa dni później te sojusznicze służby są zaniepokojone niemieckimi służbami. Potem kolejny szczebel decyzyjny w Niemczech na ten temat się wypowiadał. Afera się zrobiła i tym samym głosem mówił (kanclerz Niemiec) Olaf Scholz i (lider KO) Donald Tusk. No rzeczywiście, możemy pochylić się nad tym, czy Niemcy ingerowali w wybory w Polsce, kreując sztuczną aferę" - powiedział.

Sebastian Kaleta: po zmianie traktatów UE to Niemcy czy Francuzi będą decydować o naszej armii 

Parlament Europejski w przyjętej w środę w Strasburgu rezolucji opowiedział się za zmianą traktatów unijnych.

Kaleta w czwartek w Studiu PAP pytany o proponowaną zmianę w zakresie rezygnacji z zasady jednomyślności i wycofania się z mechanizmu weta powiedział, że mechanizm ten chroni suwerenność państw członkowskich w kluczowych obszarach. Jak zauważa, jednym z nich jest wojsko, a po wejściu traktatów w życie UE mogłaby stworzyć własną armie i przyjąć np. regulacje w zakresie systemu obronności decydując np. o tym "jakie państwa mają mieć armię".

"Wyobraźmy sobie sytuację, że Polska ma kupować sprzęt na poczet armii europejskiej u Niemców i Francuzów i tymi wojskami dowodzić będą Niemcy, Francuzi a polscy żołnierze mają stacjonować właśnie w Niemczech czy Francji, bo te decyzje będą właśnie w tym obszarze" - powiedział.

Polityk Suwerennej Polski zaznaczył, że podobnie może być w obszarze służb specjalnych powołanych przez UE, które według nowych kompetencji "mogłyby prowadzić w państwach członkowskich działania operacyjne bez ich zgody". Przytacza przykład, kiedy takie służby "podsłuchują władze w Polsce i prowadzą przeciw nim operacje wywiadowcze na terenie naszego kraju, bo nie podoba im się dana władza w Polsce".

"Jestem przekonany, że jesteśmy u progu potężnej dyskusji. Tylko, że my te negocjacje, uleganie, ten teatr Donaldowi Tuskowi i jego ekipie będziemy utrudniać z tego powodu, że tu jest mowa o suwerenności Polski. Ja sobie nie wyobrażam, żeby o polskiej armii, o tym, jak mamy się bronić, decydowali Niemcy czy Francuzi. Nie pozwolimy na to" - zapowiedział.

Przyjęte przez PE w środę sprawozdanie ma trafić - zgodnie z zapowiedziami prezydencji hiszpańskiej - 12 grudnia pod obrady Rady ministrów ds. europejskich. Według prezydencji hiszpańskiej, jest wystarczająca większość, żeby przekazać to dalej Radzie Europejskiej, która zwykłą większością głosów może zwołać Konwent. W skład Konwentu wchodzą przedstawiciele państw członkowskich i instytucji unijnych. Jego zadaniem jest praca nad traktatem, który następnie przekazuje Radzie Europejskiej. Przewodniczący Rady Europejskiej zwołuje Konferencję Międzyrządową, po czym uzgodniony Traktat trafia do ratyfikacji przez państwa członkowskie.

Główne zmiany zapisane w dokumencie to rezygnacja z zasady jednomyślności w głosowaniach w Radzie UE w 65 obszarach i przeniesienie kompetencji z poziomu państw członkowskich na poziom UE, m.in. poprzez utworzenie dwóch nowych kompetencji wyłącznych UE - w zakresie ochrony środowiska oraz bioróżnorodności - oraz znaczne rozszerzenie kompetencji współdzielonych, które obejmowałyby siedem nowych obszarów: politykę zagraniczną i bezpieczeństwa, ochronę granic, zdrowie publiczne, obronę cywilną, przemysł i edukację.

kgr/
 

Serwisy ogólnodostępne PAP