Siemoniak: nie musi być nic złego w tym, że Merkel dzwoni do Łukaszenki. Ważne, by nie było to ponad naszymi głowami

2021-11-18 09:55 aktualizacja: 2021-11-18, 09:52
Wiceszef PO Tomasz Siemoniak, fot. PAP/Wojciech Olkuśnik
Wiceszef PO Tomasz Siemoniak, fot. PAP/Wojciech Olkuśnik
Nie wydaje się najgorszym aspektem kryzysu granicznego to, że kanclerz Niemiec Angela Merkel dzwoni do Alaksandra Łukaszenki. Ważne, aby takie rozmowy nie odbywały się ponad naszymi głowami i byśmy znali ich przebieg - powiedział wiceszef PO Tomasz Siemoniak.

W czwartek w "Sygnałach dnia" w Polskim Radiu Siemoniak był pytany, jak ocenia fakt rozmowy kanclerz Niemiec Angeli Merkel z Alaksandrem Łukaszenką na temat kryzysu granicznego na granicach UE z Białorusią - czy np. odchodząca kanclerz ma mandat, by negocjować w naszym imieniu i w imieniu całej UE.

"Jestem ostrożny, bo uczestnicząc w tego rodzaju rozmowach jako minister obrony wiem, że takie rzeczy należy oceniać po efektach i nie ulegać bieżącym emocjom. Po drugie, trzeba być obecnym - tu zgoda, nic nie może być ponad naszymi głowami czy obok nas" - powiedział Siemoniak.

"Do Łukaszenki czy prezydenta (Rosji Władimira) Putina mogą dzwonić różne osoby, bylebyśmy my o tym wiedzieli i jakoś to organizowali" - dodał. "Jeśli ktokolwiek na świecie będzie dzwonił do Łukaszenki i formułował jakieś żądania wobec niego, będę spokojny, jeśli wcześniej i później będzie rozmawiał z polskimi przedstawicielami" - zaznaczył. Przypomniał, że po rozmowie z Łukaszenką Merkel rozmawiała z premierem Mateuszem Morawiecki.

" Trzeba to ostrożnie oceniać"

Stąd, zdaniem Siemoniaka, trzeba to "wszystko ostrożnie oceniać". "Nie martwmy się, czy kanclerz Merkel ma mandat, czy nie, tylko artykułujmy nasze interesy, rozmawiajmy z kanclerz Merkel, przewodniczącą KE, wszystkimi, z którymi trzeba" - powiedział. Podkreślił, że drogą do rozwiązania kryzysu na granicy jest presja na Łukaszenkę, a "różne mogą być jej sposoby".

"Róbmy to co od nas zależy, aktywnie, natomiast nie wydaje mi się najważniejszym i najgorszym aspektem tego kryzysu, że Merkel dzwoni do Łukaszenki. Zobaczymy, być może to jest fatalny błąd, a być może ta rozmowa przyniesie coś korzystnego dla Polski za jakiś czas" - ocenił wiceszef PO.

Rozmowa Merkel z Łukaszenką

W poniedziałek Merkel i Łukaszenka rozmawiali telefonicznie o trudnej sytuacji na granicach Białorusi i Unii Europejskiej, a w szczególności o potrzebie zapewnienia pomocy humanitarnej dla uchodźców i migrantów. Uzgodnili, że będą kontynuować współpracę w tych kwestiach - poinformowało w poniedziałek biuro prasowe rządu w Berlinie.

Z kolei w środę z kanclerz Merkel na temat sytuacji na granicy białoruskiej oraz koordynacji reakcji unijnej na aktualny etap kryzysu na zewnętrznych granicach UE rozmawiał premier Mateusz Morawiecki - przekazał rzecznik rządu Piotr Müller.

O rozmowie poinformował także rzecznik rządu federalnego Steffen Seibert. Według niego, tematem rozmowy była „ścisła niemiecko-polska współpraca”, dotycząca niepokojącej sytuacji na granicy Białorusi i Unii Europejskiej. Podczas rozmowy z polskim szefem rządu „kanclerz podkreśliła pełną solidarność strony niemieckiej z Polską” - przekazał Seibert.

Druga rozmowa

Wcześniej w środę Seibert poinformował, że w tym dniu odbyła się druga rozmowa telefoniczna Angeli Merkel i prezydenta Białorusi Alaksandra Łukaszenki.

Od wiosny gwałtownie wzrosła liczba prób nielegalnego przekroczenia granicy Białorusi z Litwą, Łotwą i Polską przez migrantów z krajów Bliskiego Wschodu, Afryki i innych regionów. UE i państwa członkowskie podkreślają, że to efekt celowych działań reżimu Alaksandra Łukaszenki, który instrumentalnie wykorzystuje migrantów, w odpowiedzi na sankcje. Do 2 grudnia w pasie przygranicznym polsko-białoruskim obowiązuje stan wyjątkowy. (PAP)

Autor: Piotr Śmiłowicz

ja/