Epidemiolodzy przewidują, że w czwartej fali straci życie około 60 tysięcy Polaków

2021-11-19 18:57 aktualizacja: 2021-11-20, 07:20
Fot. PAP/Jacek Szydłowski
Fot. PAP/Jacek Szydłowski
Epidemiolodzy przewidują, że w tej fali straci życie ok. 60 tys. Polaków. Jej szczyt nastąpi w pierwszym tygodniu grudnia. Wtedy dzienna liczba zakażeń może sięgać ponad 30 tys. - powiedziała dr Maria Gańczak, kierownik Katedry Chorób Zakaźnych w Instytucie Nauk Medycznych Collegium Medicum Uniwersytetu Zielonogórskiego.

Na antenie radia RMF FM dr Maria Gańczak pytana była, kiedy skończy się czwarta fala pandemii i czy jest to ostatnia fala.

"Wszystko wskazuje na to, że szczyt czwartej fali nastąpi w pierwszym tygodniu grudnia. Wtedy, będziemy mieć do czynienia z dzienną liczbą zakażeń w wysokości ponad 30 tys. zakażeń. Średnia tygodniowa może być w granicach 28 tys. zakażeń, czyli będą to dramatyczne liczby" - powiedział profesor.

W Europie mamy epicentrum pandemii

"Trzeba liczyć, że mniej więcej 1 proc. raportowanych przypadków umrze" - zaznaczyła prof. Gańczak. "Epidemiolodzy przewidują, że w tej fali straci życie ok. 60 tys. Polaków" - powiedział. Dodał jednocześnie, że "większość tych zgonów jest do uniknięcia, bo mamy skuteczną broń w postaci szczepień".

Pytana, dlaczego ludzie rezygnują ze szczepień, powiedziała, że nie ma jednoznacznej odpowiedzi. "To zależy od wielu czynników np. od wieku, w jakim jesteśmy" - wskazała.

Wyjaśniła, że dużo zależy od poczucia zagrożenia zakażeniem indywidualnej osoby. "Młodzi ludzie nie kojarzą swojej własnej osoby z faktem zakażenia, dlatego też w większości nie chcą się szczepić. Tymczasem oni też się zakażają, chorują" - powiedziała prof. Gańczak.

Przypomniała, że na początku pandemii w drugiej i trzeciej fali wśród zakażonych na oddziałach szpitalnych dominowały osoby starsze - powyżej 60. roku życia. W tej chwili z uwagi na to, że od blisko od roku mamy szczepienia, wiek pacjenta hospitalizowanego przesunął się na osoby w 40., 50. roku życia" - powiedziała kierownik Katedry Chorób Zakaźnych.

Pytana, dlaczego kraje z wyszczepieniem na poziomie 90 proc. mają szczyty zakażeń, prof. Gańczyk powiedziała, że "w Europie mamy epicentrum pandemii". "Mamy do czynienia z wariantem Delta, który jest kilkukrotnie bardziej transmisyjny niż wariant, który dominował w fali jesiennej w ubiegłym roku" - dodała.

Zaznaczyła, że czas trwania pandemii będzie zależał od poziomu wyszczepienia w krajach, w których jest na razie od kilkunastu proc. do 30 proc. populacji zaszczepionej. "Tam tych transmisji będzie zdecydowanie więcej i będziemy mieć do czynienia z mutacjami wirusa. Wśród nich także takich, które mogą przełamać naszą odporność po szczepieniu" - zwróciła uwagę profesor.

Powiedziała, że szczepionka nie jest idealna, czyli nie chroni w 100 proc. przed zakażeniem. "Takiej szczepionki w ogóle nie ma. Promując szczepienia zależy nam, żeby zmniejszyć odsetek osób, które przechodzą ciężko COVID-19 i takich, które wymagają hospitalizacji, umieszczenia na oddziałach intensywnej terapii" - wyjaśniła.

Dodała, że wzrost liczby hospitalizacji z powodu COVID-19 grozi załamaniem systemu ochrony zdrowia. "Baza łóżek covidowych będzie poszerzana kosztem innych łóżek, czyli kosztem dostępu do świadczeń zdrowotnych. Czyli pacjenci w ciężkim stanie z powodu innych chorób nie będą w stanie znaleźć miejsca na właściwym oddziale" - powiedziała prof. Gańczak.

Wspomniała, że odporność po szczepieniu z czasem maleje. (PAP)

Autor: Magdalena Gronek

kgr/