Premier Morawiecki o sytuacji na granicy z Białorusią: nie chcemy konfliktu, chcemy zapobiec eskalacji

2021-11-24 21:09 aktualizacja: 2021-11-25, 07:20
Premier Mateusz Morawiecki oraz premier Republiki Słowenii Janez Jansa podczas wspólnej konferencji prasowej. Fot. PAP/Albert Zawada
Premier Mateusz Morawiecki oraz premier Republiki Słowenii Janez Jansa podczas wspólnej konferencji prasowej. Fot. PAP/Albert Zawada
Mamy przygotowaną drabinkę eskalacyjną wobec Białorusi, która zakłada zamykanie kolejnych przejść i handlu, ale nie chcemy tego robić. Chcemy doprowadzić do deeskalacji - deklarował w Lublanie na Słowenii premier Mateusz Morawiecki.

Morawiecki, który spotkał się w środę z premierem Słowenii Janezem Janszą, podkreślił na wspólnej konferencji prasowej po tych rozmowach, że jego słoweński odpowiednik świetnie rozumie wszystkie zależności, z którymi boryka się Polska.

"W pojedynkę nasze kraje nie są w stanie sprostać neoimperialnym zakusom ze strony naszego wielkiego wschodniego sąsiada, ze strony Rosji; natomiast zjednoczeni możemy im się przeciwstawić, możemy proponować politykę pokojową, ale też politykę skuteczną tam, gdzie trzeba - także eskalację pewnych sankcji, które mamy tutaj przygotowane wobec Białorusi, jeśli sytuacja będzie coraz bardziej napięta" - powiedział polski premier.

Zauważył, że podczas spotkania premier Jansza przypomniał, że były takie dni, kiedy dziennie do Słowenii przybywało kilkanaście tysięcy migrantów. Mówił też, że plakaty pokazujące migrantów nielegalnie wdzierających się do Europy od południa były jednym z czynników, które przekonywały Brytyjczyków do wyjścia z UE.

Morawiecki przypominał czas, gdy Polska, Węgry, Czechy i Słowenia przeciwstawiały się polityce migracyjnej "bez granic". "Co to za państwo, które nie może bronić swoich granic, czy ono jest naprawdę suwerenne? Dla mnie odpowiedź jest jednoznaczna: państwo, aby było suwerenne, musi móc decydować, kto wjeżdża na jego terytorium i oczywiście wykazywać maksimum możliwej empatii, wsparcia wobec innych krajów" - powiedział.

Podkreślił, że wśród tematów środowych rozmów była nie tylko sytuacja na polsko-białoruskiej granicy - permanentne ataki zwłaszcza nocą, sto kilkadziesiąt udaremnionych przypadków wtargnięcia na terytorium Polski, ale także niebezpieczna sytuacja na Ukrainie i "zacieśnianie się pętli energetycznej", które - jak zauważył - w dużym stopniu jest sprowokowane przez politykę rosyjską i umożliwione przez projekt Nord Stream 2. Premier zauważył, że zwłaszcza Mołdawia i Ukraina doświadczają tu ogromnej presji ze strony Rosji.

"By temu zapobiec, musimy być zjednoczeni, bo z drugiej strony jest wzmożenie propagandowe, próba destabilizacji UE" - powiedział Morawiecki. Zaznaczył, że tę opinię podziela prezydent Francji Emmanuel Macron, z którym spotkał się w środę.

Morawiecki: konflikt nigdy nie jest dobrym rozwiązaniem

"Nie chcemy konfliktu, chcemy żyć w pokoju z naszym wielkim sąsiadem, chcemy szukać rozwiązań, chcemy zapobiec eskalacji. Mamy przygotowaną drabinkę eskalacyjną wobec Białorusi, zamykanie kolejnych przejść, zamykanie handlu, ale nie chcemy tego robić. Chcemy doprowadzić do deeskalacji i cieszę się, że nasze dotychczasowe akcje, na przykład - wobec linii lotniczych, już doprowadziły do tego, że zmniejszyły się napięcia na tym kierunku, że nie ma nowego dopływu nielegalnych migrantów na terytorium Unii Europejskiej z krajów Bliskiego Wschodu – podkreślił premier.

"Dzisiaj reżim Łukaszenki odbił się od wschodniej granicy UE, napotkał na zdecydowany opór. Ale wraz ze swoim prawdziwym mocodawcą siedzącym na Kremlu, na pewno ilość tych zdarzeń, które w jednym czasie zaistniały, może oznaczać, że wszystkie razem zebrane stanowią naprawdę bardzo wysoki okres ryzyka; może oznaczać, że nadchodzi dalszy okres destabilizacji. My tego nie chcemy, chcemy szukać dobrych rozwiązań, ale musimy się przygotowywać na najgorsze" - oświadczył.

Ocenił, że seria kryzysów, jakich doświadczamy, "jest czasem próby dla Europy, w którym musimy być zjednoczeni jako UE i koncentrować się na najważniejszym", a nie na wewnętrznych kłótniach i nieporozumieniach o sprawy, "w różny sposób interpretowane w różnych krajach UE". "O to także warto apelować, bo czasem można się spierać o rzeczy małe w ramach rodziny, tymczasem prawdziwy wróg wali jakimś taranem o drzwi" - mówił. 

Przekazał, że jego rozmowy międzynarodowe, w tym z prezydentem Francji, dotyczyły zjednoczenia Europy i wypracowania wspólnej odpowiedzi na tę sytuację.

Poinformował, że w rozmowie z Janszą poruszył też inne zagadnienia. "Pierwsze - to Bałkany Zachodnie, które pukają do drzwi Unii Europejskiej już ponad 20 lat i ta nadzieja jest im odbierana. Jest to niewłaściwe podejście, niedobre podejście, bo nadzieja jest kluczowa. Państwa Bałkanów Zachodnich muszą mieć nadzieję, że będą mogły w przewidywalnym okresie, w krótkim okresie dołączyć do Unii Europejskiej. Jesteśmy za tym, bo to pozwoli dokończyć jednocześnie proces integracji naszego kontynentu i zwiększyć bezpieczeństwo całej Unii Europejskiej" - powiedział.

Drugie zagadnienie, jak relacjonował, to kwestia Trójmorza, które - jak ocenił - tworzy nowe perspektywy gospodarcze, handlowe, infrastrukturalne, energetyczne i inwestycyjne. Kolejnym tematem - powiedział - była walka z koronawirusem, zapobieganie jego rozprzestrzenianiu i potrzeba skłonienia obywateli do szczepień.

Jak walczyć z rosyjską dezinformacją?

Premier odpowiadając na to pytanie wskazał, że obserwowane są ataki hakerskie, wzmożona działalność cyberprzestępców, propaganda w Rosji i działania dezintegrujące, skierowane w stronę Polski i innych krajów Europy czy też dezinformacja "sygnalizująca, że nic się nie dzieje", podczas gdy wiele dzieje się m.in. na granicy z Ukrainą. Zaznaczył, że dlatego sposobem walki z tymi zjawiskami jest przedstawianie realiów takimi, jakimi one są.

Dodał, że uzgodniono też, iż na najbliższym posiedzeniu Rady Europejskiej, Komisja Europejska przedstawi raport w sprawie manipulacji cenowych i praktyk monopolistycznych, których dopuszcza się Gazprom. "Domagamy się też, by przeciwdziałać temu irracjonalnemu wzrostowi cen emisji CO2, który przekłada się bezpośrednio na ceny energii, a te - na ceny żywności" - powiedział. Według niego obecna rekordowa inflacja w Europie i wysoka w Polsce jest konsekwencją polityki klimatycznej UE i praktyk Gazpromu.

Szef słoweńskiego rządu wyraził solidarność z Polską i przekazał gratulacje za - jak mówił - "zdecydowane i odważne działanie - również dyplomatyczne - dzięki któremu fala nielegalnej migracji, która naciskała na granicę Polski przynajmniej tymczasowo się zatrzymała". "Również chciałbym wyrazić podziękowanie państwom UE, które współpracowały w tym projekcie" - dodał.

"Słowenia potępia działanie reżimu białoruskiego, Łukaszenki, który wykorzystuje ludzi dla osiągnięcia celów politycznych i próby destabilizacji nie tylko sytuacji w Polsce, ale również w całej Unii" - oświadczył Jansza. Zwrócił uwagę, że Słowenia również ma problem z nielegalną migracją, a UE powinna "w całości popierać państwa, które bronią granicy Schengen, z dofinansowaniem wszystkich kroków, również barier fizycznych". (PAP)

Autorzy: Wiktoria Nicałek, Rafał Białkowski

mmi/