Były dyplomata USA: Białorusini są dziś w podobnej sytuacji, jak Polacy po wprowadzeniu stanu wojennego

2021-12-14 04:30 aktualizacja: 2021-12-14, 12:23
Fot. PAP/Infografika
Fot. PAP/Infografika
Rocznica stanu wojennego ma znaczenie, m.in. dla Białorusinów, których walka teraz jest podobna do tej polskiej sprzed lat - powiedział PAP Ted Kontek, współzałożyciel organizacji Przyjaciół Solidarności w Waszyngtonie i wieloletni amerykański dyplomata. Kontek uczestniczył w uroczystościach rocznicowych przy pomniku Kościuszki pod Białym Domem.

"To, co wtedy czuliśmy będąc tutaj w Waszyngtonie to przede wszystkim bezsilna złość, że coś takiego może się dziać, że wojskowa junta może wypowiedzieć wojnę własnemu narodowi" - powiedział PAP Kontek, który założył w 1981 r. organizację Friends of Solidarity jako student uniwersytetu Georgetown. "Nie wiedzieliśmy, co robić, więc robiliśmy, co mogliśmy" - dodał.

Jak wspomina, wprowadzenie stanu wojennego w Polsce spotkało się wówczas z wielkim poruszeniem w Stanach Zjednoczonych i wieloma gestami poparcia, w tym z przemianowaniem jednej ze stołecznych ulic na ulicę Solidarności i specjalnym programie telewizyjnym, w którym wystąpił prezydent Ronald Reagan, zaś Frank Sinatra zaśpiewał "Żeby Polska była Polską". Pierwsze spontaniczne manifestacje - najpierw w pobliżu polskiej ambasady, a później pod pomnikiem Kościuszki w Parku Lafayette'a pod Białym Domem - liczyły tysiące osób.

"W 1981 r. prezydent Ronald Reagan mówił o stanie wojennym w orędziu świątecznym do narodu"

W poniedziałek w tym samym miejscu zgromadziła się grupa działaczy polonijnych z Kongresu Polsko-Amerykańskiego, upamiętniając 40. rocznicę wprowadzenia stanu wojennego. Zebrani pod pomnikiem trzymali świece, zaś hymny Polski i USA odśpiewała sopranistka polskiego pochodzenia dr Laura Kafka-Price.

"W 1981 r. prezydent Ronald Reagan mówił o stanie wojennym w orędziu świątecznym do narodu, co było pierwszym znakiem solidarności ze strony wolnego świata" - wspomniał podczas uroczystości działacz Kongresu Sławomir Korzan, dodając, że "ostatecznie komuniści nie zdołali przezwyciężyć polskiego patriotyzmu, pragnienia wolności i głęboko zakorzenionych wartości wiary katolickiej".

Kontek wspominał, że w grudniu 1981 r. i później, temat Polski był jednym z czołowych zagadnień poruszanych w Waszyngtonie.

"Byliśmy regularnie gośćmi w Białym Domu. Dyrektorem ds. Europy Środkowej i Wschodniej w Radzie Bezpieczeństwa Narodowego była wówczas Paula Dobriansky, która cały czas nam pomagała i była wielką przyjaciółką" - mówił Kontek. Jak dodał, w działalność grupy włączyli się wszyscy najważniejsi przedstawiciele Polonii, od Zbigniewa Brzezińskiego, po Jana Nowaka-Jeziorańskiego. Organizowali pomoc humanitarną dla Polski oraz pomagali uchodźcom przybyłym do USA po wprowadzeniu stanu wojennego.

"Jak przyjeżdżali ludzie z Polski, z Solidarności, to woziliśmy ich tu do wszystkich kongresmenów. Byli Kuroń, Gwiazda, Morawiecki"

"Jak przyjeżdżali ludzie z Polski, z Solidarności, to woziliśmy ich tu do wszystkich kongresmenów. Byli Kuroń, Gwiazda, (Kornel) Morawiecki. To było nasze życie przez te 5-6 lat. Ale na końcu było zwycięstwo" - powiedział Kontek, który w późniejszych dekadach był amerykańskim dyplomatą, w tym m.in. w ambasadzie USA w Mińsku a dziś doradza Departamentowi Stanu m.in. w sprawie Białorusi.

"To, z czym się mierzą dziś Białorusini to jest porównywalna sytuacja. Też demonstrują i walczą o swoje prawa, mimo masowych aresztów i tortur. Ich walka będzie trudniejsza, ale mam nadzieję, że skoro my musieliśmy na zwycięstwo czekać 10 lat, to oni też się doczekają. To jest piękny kraj i piękni ludzie i na to zasługują" - ocenił.

Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)

dsk/