Ekspert: nawet do kilkunastu procent przypadków koronawirusa w Polsce to może być wariant omikron

2022-01-08 12:22 aktualizacja: 2022-01-08, 16:58
Fot. PAP/Wojtek Jargiło
Fot. PAP/Wojtek Jargiło
Do kilkunastu procent pacjentów z COVID-19 w Polsce mogło już zarazić się koronawirusem w wariancie omikron - powiedział PAP kardiolog, lipidolog, epidemiolog chorób serca i naczyń prof. Maciej Banach z Uniwersytetu Medycznego z Łodzi.

Zdaniem naukowca wariant omikron, który pojawił się w listopadzie ub. roku, będzie już wkrótce dominował w Polsce pod względem liczby wywołanych zakażeń SARS-CoV-2. "Co do tego nie ma wątpliwości. Pokazują to przykłady innych krajów w zachodniej Europie i rozwój pandemii w Stanach Zjednoczonych, gdzie za 95 proc. przypadków zakażeń odpowiada omikron" – podkreślił.

"Na przykład w USA rejestruje się po ponad pół miliona zakażeń dziennie, w Wielkiej Brytanii i Francji prawie 200 tys. zakażeń, a w Hiszpanii i Włoszech ponad 100 tys. infekcji koronawirusem dziennie, z dominującym wariantem omikron" – podkreślił profesor Banach.

„W Polsce można założyć, szacując zakaźność omikronu, że nawet kilka do kilkunastu procent pacjentów z COVID-19 zaraziło się już koronawirusem w wariancie omikron” – ocenił. "W najbliższych tygodniach będzie on zdecydowanie wypierał wariant delta” – mówił. "Niestety wykonujemy wciąż bardzo mało testów, zaledwie 2 testy na 1000 mieszkańców, a sekwencjonujemy mniej niż 1 procent, stąd trudno oszacować rzeczywisty odsetek tego wariantu w populacji" - wyjaśnił.

"Wkrótce w Polsce pojawi się fala zakażeń, gdzie liczba infekcji, głównie omikronem może sięgnąć nawet 100 tys. przypadków dziennie" – ostrzegł. "A ta wersja patogenu jest kilkadziesiąt razy bardziej zakaźna" – przypomniał.

Fala Omikrona pod koniec stycznia?

"Moim zdaniem 100 tysięcy przypadków zakażenia koronawirusem w wersji omikron dziennie może być tym problemem, który dotknie nas na przełomie stycznia i lutego tego roku" – powiedział PAP Banach.

Profesor podkreśla, że jeśli chodzi o wariant omikron są dwie wiadomości - jedna dobra, druga zła. „Z najbardziej obecnie wiarygodnych danych naukowych opublikowanych na podstawie badań w południowej Afryce - skąd przywędrował omikron - wynika, że w porównaniu z trzecią falą i patogenem delta, na oddziały ratunkowe po zakażeniu wariantem omikron przyjmowane jest około 20 procent mniej przypadków z ciężkim przebiegiem COVID-19" - tłumaczył. "Znaczniej mniej osób - nawet kilka razy - ma ostrą niewydolność oddechową, wymaga tlenoterapii, zastosowania respiratora. Mniej osób umiera. To dobra informacja” – dodał naukowiec.

"Ogromna siła przenoszenia się Omikronu"

Złą wiadomością – podkreślił lekarz – jest ogromna siła przenoszenia się omikronu - nawet kilkadziesiąt razy większa niż w przypadku delty. Niepokoi również statystyczna charakterystyka pacjentów, którzy ciężko przechodzą chorobę. „Średni wiek pacjenta hospitalizowanego po zakażeniu koronawirusem delta to 59 lat. Wiek zainfekowanych omikronem trafiających do szpitali osób to średnio 36 lat” – przekazał.

Dobrze, że to młodzi ludzie, bo jest mniejsze ryzyko ciężkiego przebiegu COVID-19, ale źle, bo akurat dwudziestolatkowie, trzydziestolatkowie, czterdziestolatkowie, szczepią się najrzadziej. To grupa osób, których średni poziom zaszczepienia jest daleko niewystarczający do zachowania bezpieczeństwa populacyjnego” – zwrócił uwagę Banach.

„Według danych, którymi dysponujemy w przypadku zakażenia omikronem czterokrotnie rzadziej jest potrzebna terapia tlenowa, sześciokrotnie rzadziej pacjenci z tym wariantem koronawirusa trafiają na oddziały intensywnej terapii, ponad pięciokrotnie rzadziej występuje zgon” – wymieniał profesor. „Badania wykazują, że po zakażeniu SARS-CoV-2 omikron często boli gardło, bo atakowane są górne drogi oddechowe, a rzadziej chory ma objawy związane z kłopotami oskrzelowymi i płucnymi” – tłumaczył.

"Liczby hospitalizacji, zajętych respiratorów i liczby zgonów będą zatrważające"

Jeżeli jednak weźmiemy skalę zakaźności, czyli nawet 100 tysięcy infekcji omikronem dziennie, to nawet przy łagodniejszym przebiegu COVID-19, ale za to przy zaledwie 19 procent w pełni zaszczepionych trzema dawkami Polaków, to obawiam się, że liczby hospitalizacji, zajętych respiratorów i liczby zgonów będą zatrważające” – powiedział.

„Wydaje się, że polskie szpitale nie są na to przygotowane. Nie przekonują mnie zapewnienia, że można przygotować 50 tysięcy miejsc szpitalnych dla chorych z COVID-19, bo do tych łóżek potrzebni są lekarze, pielęgniarki i inny personel medyczny” – wskazał profesor Banach. „Jeśli nawet będzie tylu medyków, to będą musieli odejść od łóżek innych chorych, m.in. tzw. pacjentów sercowo-naczyniowych oraz cierpiących z powodu nowotworów a także innych chorób przewlekłych ” – argumentował kardiolog.

„Z powodu przewidywanych skutków zakażeń omikronem, rządzący powinni jak najszybciej przeanalizować wprowadzenie dodatkowych obostrzeń” – ocenił. (PAP)

Autor: Hubert Bekrycht

ja/