Wiceszef MSZ o rozmowach w Genewie: Rosja stara się podnosić stawkę, wywierać coraz większą presję

2022-01-11 07:29 aktualizacja: 2022-01-11, 12:49
Fot. PAP/Piotr Nowak
Fot. PAP/Piotr Nowak
Utrzymane w bojowym tonie komunikaty rosyjskie po spotkaniu w Genewie pokazują, że Rosja cały czas stara się podnosić stawkę, wywierać większą presję. Dobrze, że ze strony amerykańskiej mamy jednoznaczną odpowiedź, że na te żądania zgody być nie może - powiedział PAP wiceszef MSZ Paweł Jabłoński.

Wiceminister wskazywał, że jeśli Rosja nie wycofa się z działań sprzecznych z prawem międzynarodowym, nie zaprzestanie agresji wobec Ukrainy "to polityka sankcyjna musi być kontynuowana, bo to jest jedyny język, jaki (Władimir) Putin rozumie. "To jest ten język, jaki NATO powinno stosować. Bo w przeciwnym razie, jeśli świat zachodni zdecydowałby się na ustępstwa, na politykę łagodzenia, to Putin uzna, że jego taktyka okazała się skuteczna i będzie robił jeszcze więcej tego samego, co dotąd" - dodał Jabłoński.

Zaznaczył również, że Polska konsekwentnie poprzez działania dyplomatyczne będzie przypominać partnerom, że wszelkie próby "przymykania oczu na praktyki sprzeczne z prawem międzynarodowym wzmacniają Putina i powodują, że jego polityka jest skuteczniejsza, a to jest działanie wbrew interesowi całej Europy".

Niemal osiem godzin trwała w poniedziałek nadzwyczajna sesja amerykańsko-rosyjskiego dialogu o stabilności strategicznej w Genewie. Rozmowy w siedzibie misji USA przy ONZ w Genewie były pierwszymi planowanymi na ten tydzień, które mają dotyczyć kwestii bezpieczeństwa w Europie i kryzysu wokół Ukrainy. Wiceszefowa dyplomacji USA Wendy Sherman po zakończeniu rozmów z delegacją Rosji poinformowała, że USA przedstawiły Rosji propozycje dotyczące rozmieszczenia pocisków rakietowych i ograniczenia ćwiczeń wojskowych w Europie, ale odrzuciły postulaty Rosji dotyczące zakończenia polityki otwartych drzwi NATO.

"Nie pozwolimy, by ktokolwiek zamknął politykę otwartych drzwi NATO (...) Nie zrezygnujemy z dwustronnej współpracy z suwerennymi krajami, które chcą pracować ze Stanami Zjednoczonymi. I nie będziemy podejmować żadnych decyzji o Ukrainie bez Ukrainy, o Europie bez Europy i o NATO bez NATO" - powiedziała Sherman. Zaznaczyła również, że kwestii liczebności wojsk amerykańskich w Europie nie było w porządku rozmów w Genewie; dodała też, że nie przewiduje, by było to przedmiotem zapowiedzianych rozmów na forach Rady NATO-Rosja i OBWE w tym tygodniu.

Wiceminister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Riabkow rozmowy z delegacją USA w Genewie ocenił jako trudne. Oświadczył przy tym, że „nie można nie doceniać ryzyka nasilenia konfrontacji”. Oświadczył też, że „dalej nie może być takich relacji z NATO, jak w minionych dziesięcioleciach”, lecz „potrzebne są radykalne zmiany fundamentu naszych relacji, matrycy, ram”. „Zaprezentowaliśmy Amerykanom dokładnie logikę i treść naszych propozycji, wyjaśniliśmy, dlaczego otrzymanie gwarancji nierozszerzenia NATO to absolutny imperatyw. Dlaczego musimy koniecznie otrzymać gwarancje prawne, dotyczące nierozmieszczania u rosyjskich granic określonych środków ofensywnych i dlaczego podnosimy kwestię zrezygnowania przez NATO z materialnego oswajania terytoriów, które wstąpiły do NATO po 1997 r.” – mówił Riabkow, cytowany przez RIA Nowosti. Zapewniał, że Rosja „nie ma i mieć nie może żadnych planów napaści na Ukrainę”; zamierza przy tym kontynuować manewry wojskowe na swoim terytorium.

Wiceszef MSZ: jakiekolwiek ustępstwa byłyby błędem

Wiceminister Jabłoński, pytany o amerykańskie i rosyjskie wypowiedzi rozmowach w Genewie, ocenił, że "język tych komunikatów, zwłaszcza ze strony rosyjskiej - który jest utrzymany w bardzo bojowym, agresywnym wręcz tonie - pokazuje, że potwierdzają się wcześniejsze sygnały, że Rosja cały czas eskaluje, stara się podnosić stawkę, stara się wywierać coraz większą presję na wszystkie państwa zachodnie". "Bardzo dobrze, że z kolei w komunikacie amerykańskim mamy jednoznaczną odpowiedź, że na te żądania zgody być nie może" - powiedział wiceszef MSZ.

Jego zdaniem w dalszym ciągu państwa zachodnie będą poddawane "presji tego rodzaju, jaką Rosja stosuje konsekwentnie od wielu miesięcy i w dalszym ciągu trzeba być gotowym na to, że również wśród polityków zachodnich mogą pojawiać się pomysły, by iść na ustępstwa". "My jednoznacznie wskazujemy, że jakiekolwiek ustępstwa byłyby błędem, dopóty, dopóki Rosja nie wycofa się ze swoich agresywnych działań sprzecznych z prawem międzynarodowym. A tych działań Rosja od ponad dekady dokonała bardzo wiele" - podkreślił.

Wskazywał, że zarówno Polska, jak i inne kraje Europy Środkowej wykonują "ciężką pracę dyplomatyczną", by uświadomić partnerom położonym trochę dalej od Rosji, "jak poważne to jest niebezpieczeństwo". Podkreślił, że należy przypominać o tym, że "nie mówimy tu tylko o koncentracji nowych wojsk przy granicach z Ukrainą, ale o kontynuacji działań niezgodnych z prawem międzynarodowym, jeśli chodzi o Ukrainę od 2014 roku, okupacji Krymu, nielegalnej aneksji Krymu, okupacji Donbasu, czyli wschodniej Ukrainy". "Wcześniej Rosja podejmowała też takie same działania w stosunku do Gruzji" - dodał.

Pytany, czego należy spodziewać się po kolejnych rozmowach m.in. w formacie Rady NATO-Rosja oraz jak Zachód powinien postępować wobec działań Rosji, odparł, że "na pewno w sposób zdecydowany". "Trzeba być gotowym do tego, by podejmować takie kroki, które będą mogły realnie wpływać na działania Rosji. Takie kroki to nie tylko deklaracje czy ostrzeżenia, ale także realne działania o charakterze sankcyjnym" - podkreślił Jabłoński.

"Jeżeli Rosja nie będzie wycofywać się ze swoich kroków, które są sprzeczne z prawem międzynarodowym, nie zaprzestanie agresji wobec Ukrainy, nie wycofa się z tych działań, których już dokonała, to polityka sankcyjna musi być kontynuowana, bo to jest jedyny język, jaki Putin rozumie. To jest ten język, jaki NATO powinno stosować" - powiedział wiceszef MSZ.

Według niego, "jeśli świat zachodni zdecydowałby się na ustępstwa, na politykę łagodzenia, to Putin uzna po prostu, że jego taktyka okazała się skuteczna i będzie robił jeszcze więcej tego samego, co dotąd". Jak ocenił, zdecydowane działania w tej sprawie "to po prostu kwestia odpowiedzialności za długofalowy interes bezpieczeństwa na kontynencie".

"Imperialne marzenia Putina w dalszym ciągu są werbalizowane"

Pytany o słowa Riabkowa o tym, że Sojusz Północnoatlantycki powinien "zrezygnować z materialnego oswajania terytoriów, które wstąpiły do NATO po 1997" oraz o to, że rosyjskie wypowiedzi coraz bardziej przesuwają się w stronę tematyki powrotu do stref wpływów, odparł, że "dzisiejsza władza rosyjska zdecydowanie chciałaby powrotu nie tyle do sytuacji sprzed 1997 roku, ale w ogóle sprzed 1989 roku".

"Mocarstwowe, imperialne marzenia Władimira Putina w dalszym ciągu są w ten sposób werbalizowane. Nawet jeżeli są one mrzonkami, dlatego, że Rosja jest przez to, jak Putin nią rządził przez te dwie dekady, państwem, które po prostu jest dużo słabsze niż chciałoby się przedstawiać. Potężne kryzysy wewnętrzne, zwłaszcza gospodarcze, które osłabiają władzę Putina, powodują jednak to, że on stara się w ten sposób, przez wskazywanie wrogów wewnętrznych, konsolidować swoje państwo" - powiedział Jabłoński.(PAP)

Autorka: Sylwia Dąbkowska-Pożyczka

mmi/