Ponad 30 razy kradł paliwo podjeżdżając na stacje pożyczonymi autami. Policja: "zainspirowały go wysokie ceny"

2022-01-17 09:46 aktualizacja: 2022-01-17, 10:04
Fot. PAP/Darek Delmanowicz
Fot. PAP/Darek Delmanowicz
Ponad 30 kradzieży paliwa ma na koncie zatrzymany przez gliwickich policjantów 30-latek. Na stacje benzynowe zamaskowany kierowca podjeżdżał pożyczanymi samochodami i po zatankowaniu, także do zbiorników w bagażniku, odjeżdżał bez płacenia. Skradzione paliwo sprzedawał po 2-3 zł za litr.

O wykryciu i zatrzymaniu sprawcy serii kradzieży poinformowała w poniedziałek gliwicka komenda. Jak mówią policjanci, złodziej zaczął kraść i sprzedawać, bo "zainspirowały go wysokie ceny paliwa". Sprawę rozwikłała specjalna grupa kryminalnych, którzy zaczęli pracę od spotkań z obsługą okradzionych stacji benzynowych, a później przeglądali zapisy monitoringów oraz zbierali rysopisy i inne dane, które stanowiłyby jakiś punkt zaczepienia.

Jak opisują policjanci, w prowadzonych przez kryminalnych z komisariatu I dochodzeniach występowały samochody różnych marek, typów i kolorów - dwie skody, dwie dacie oraz fiat. Za każdym razem sprawca mocował inne, kradzione tablice rejestracyjne. "Żmudne przeglądanie zapisów z kamer monitoringów oraz praca analityczna w bazach danych pozwoliła wytypować podmiot, mający w swoich zasobach pojazdy dokładnie w tych markach i kolorach, jakie przewijały się w kradzieżach. Funkcjonariuszom udało się w końcu potwierdzić auto, które wjechało do Gliwic na opolskich numerach rejestracyjnych. Wszystko wskazywało, że posłużyło ono do kradzieży" - opisywali policjanci.

To ustalenie stało się punktem zwrotnym w śledztwie. Potem policjanci powoli docierali do osób zarządzających flotą samochodową w jednej z firm z woj. opolskiego, a następnie jej filii w Zabrzu. Tak udało się ustalić nieformalny proceder pożyczania samochodów służbowych. Wymieniali je między sobą nie tylko pracownicy firmy, także ich znajomi spoza przedsiębiorstwa. W ten sposób pojazdy wypożyczał także wytypowany przez śledczych mężczyzna. Policjanci ustalili miejsce, w którym mógł on przebywać. Trafili do złodziejskiej dziupli - w jednym z garażów, znaleźli kanistry i pojemniki z paliwem. Odkryli też wiele różnych tablic rejestracyjnych.

Wytypowanego mężczyzny nie było w mieszkaniu, więc kryminalni rozpoczęli obserwację. W czasie przeczesywania okolicy podejrzanego zauważył nieumundurowany patrol – policjanci rozpoznali go, mimo że miał na twarzy maseczkę. "Wystarczył im charakterystyczny sposób chodzenia, uwieczniony na zapisach z monitoringu. W efekcie zatrzymano 30-letniego mieszkańca Gliwic, w przeszłości notowanego już za przestępstwa przeciwko mieniu. Zaskoczony wiedzą policjantów 30-latek szybko zaczął opisywać, gdzie i kiedy dokonywał kradzieży oraz komu, ile i za jaką cenę sprzedawał paliwo" - racjonuje komenda.

Jak się okazało, kradzieży było więcej, niż pierwotnie zakładali kryminalni – wstępnie naliczono ich ponad 30. Sprawca działał m.in. w Gliwicach, Knurowie, Pyskowicach, Tarnowskich Górach, Bytomiu i Rybniku. Jeździł wieloma autami, pożyczanymi od znajomych. Proceder trwał od października ubiegłego roku.

"Największą jednorazową kradzieżą, jakiej dopuścił się gliwiczanin, był zabór 1200 litrów oleju napędowego, zatankowanego do zbiornika typu mauser. Cały czas trwa ustalanie i potwierdzanie miejsc, w których operował podejrzany, sumowane są ilości skradzionego paliwa – śledczy spodziewają się, że będzie to nie mniej niż 4 tysiące litrów, o wartości przekraczającej ponad 20 tys. zł" - podsumowali policjanci.

Zatrzymanemu 30-latkowi grozi do 5 lat więzienia. Kłopoty będą mieli także znajomi złodzieja, którzy kupowali od niego kradzione paliwo po 2-3 zł za litr. Odpowiedzą za paserstwo.(PAP)

autor: Krzysztof Konopka

jjk