Były szef polskiej dyplomacji: wypowiedzi Bidena zachęcają Kreml do dalszych kroków przeciwko Ukrainie i Europie

2022-01-21 06:06 aktualizacja: 2022-01-22, 07:09
Joe Biden. Fot. PAP/EPA/Leigh Vogel
Joe Biden. Fot. PAP/EPA/Leigh Vogel
Joe Biden zachęcił Rosję do stosowania wobec Ukrainy taktyki salami: odcinania kolejnych terytoriów i atakowania środkami niemilitarnymi - powiedział w rozmowie z PAP były szef polskiej dyplomacji Witold Waszczykowski. Skomentował w ten sposób wypowiedź prezydenta USA Joe Bidena, który zasugerował, że rodzaj ewentualnych sankcji przeciwko Rosji będzie uzależniony od skali agresji na Ukrainę.

"Joe Biden zaprezentował dość ambiwalentne stanowisko na temat ewentualnej agresji rosyjskiej. Zasugerował pewną gradację odpowiedzi na wypadek różnej skali działań Kremla. Jest to rzecz niebywała. Zachęcił on bowiem tym samym Rosjan do stosowania taktyki salami. Moskwa może zdecydować się na odcinanie od Ukrainy dalszych jej terytoriów, bądź atakować ją środkami niemilitarnymi" - ostrzega Waszczykowski.

"Nie da się wykluczyć, że zmęczone społeczeństwo ukraińskie, widząc, że jest opuszczone przez Zachód, doprowadzi do antymajdanu i zwróci się z powrotem w kierunku Rosji. Na to liczy Putin" - dodaje.

Zdaniem byłego ministra spraw zagranicznych RP problem nie ogranicza się jednak tylko do Ukrainy.

"Rosjanie chcą podjąć dyskusję o nowej architekturze bezpieczeństwa w całej Europie. Stawiają żądania wobec krajów naszej części Europy, które zaczynając od 1999 r. były przyjmowane do NATO. Biden natomiast kusi Rosję perspektywą rozmów na ten temat, zaczynając od kwestii stacjonowania amerykańskiej broni atomowej na naszym kontynencie. Jest to ogromny błąd. Wycofanie rakiet atomowych z Europy za cenę przesunięcia oddziałów rosyjskich za Ural pozostawia Europę praktycznie na pożarcie przez Moskwę. Ewentualny powrót Amerykanów zza oceanu w przypadku jakiegoś konfliktu będzie trwał wiele tygodni. Natomiast przesunięcie wojsk rosyjskich zza Uralu to kwestia paru dni. Jest to dość niefrasobliwa propozycja Bidena, która wskazuje na chęć przehandlowania bezpieczeństwa europejskiego z Rosjanami. Władimir Putin właśnie na to liczył, kiedy rozpoczynał tę presję i szantaż" - ocenia Witold Waszczykowski, który jest obecnie europosłem PiS.

Jego zdaniem, kremlowscy stratedzy wyciągnęli wnioski z chaotycznego wycofania się Amerykanów z Afganistanu i porzucenia przez nich tamtejszych sojuszników.

"Ostrzegaliśmy, że Rosjanie idąc za ciosem będą testowali amerykańskie zobowiązania wobec Europy Środkowo-Wschodniej. I to się dzieje. Mimo naszych ostrzeżeń Biden wchodzi w propozycję rosyjską rozmów na ten temat. Oczywiście nikt, kto zna się na dyplomacji nie krytykuje samych rozmów i spotkań. Natomiast w spotkaniach takich nie wolno doprowadzać do negocjacji z Rosjanami na temat przekształcenia obecnej architektury bezpieczeństwa. Nie po to ją budowaliśmy po zakończeniu Zimnej wojny, żeby teraz te 30 lat przekreślić i wrócić do niestabilnej sytuacji jaka była na przełomie lat 80. i 90. ubiegłego wieku" - przekonuje polski polityk.

Waszczykowski nie ma wątpliwości, że Rosjanie traktują obecną sytuację - na którą składa się ambiwalentna postawa USA, zamieszanie w Unii Europejskiej, nowy rząd w Niemczech i kampania wyborcza we Francji - na odbudowanie potęgi swojego kraju do poziomu, jaki miał Związek Sowiecki.

"Podporządkowali sobie Białoruś. Udało im się w dość szczęśliwy sposób podporządkować też Kazachstan. Mają możliwość rozprawić się z Ukrainą. Trzeba pamiętać co mówił Putin: dla niego rozpad ZSRS to największa tragedia w historii świata. Tak się składa, że w tym roku przypada stulecie powstania Związku Sowieckiego. Został on utworzony w 1922 r. A Putin lubi symbole..." - zaznacza były minister.

"Znajdujemy się w kluczowym momencie, w którym albo damy Kremlowi zielone światło do dalszych kroków, albo go powstrzymamy. Należy w tym celu przede wszystkim nałożyć na Rosję tak dotkliwe sankcje by nie była ona w stanie się zbroić i finansować swoich wojen. Po drugie, należy wzmocnić obecność NATO-wską, amerykańską na wschodniej flance. Po trzecie wreszcie, trzeba wspierać Ukrainę na wszystkich płaszczyznach, żeby była ona w stanie bronić się przed incydentami wywoływanymi przez Rosję" - postuluje Witold Waszczykowski.

kgr/