Desperacka ucieczka pijanego kierowcy. Spowodował kolizję i przepłynął Kanał Bródnowski

2022-01-24 13:14 aktualizacja: 2022-01-24, 15:08
Fot. PAP/Marcin Bielecki
Fot. PAP/Marcin Bielecki
1,7 promila alkoholu w organizmie miał kierowca, który spowodował kolizję i przepłynął Kanał Bródnowski, by uniknąć odpowiedzialności - poinformowała w poniedziałek stołeczna policja.

"53-letni mężczyzna po spowodowaniu kolizji uciekł z miejsca zdarzenia, a potem, by zgubić pościg prowadzony przez poszkodowanego, porzucił swojego peugeota i pokonał wpław Kanał Bródnowski" - poinformowała kom. Paulina Onyszko. Do zdarzenia doszło w czwartek.

Kierowca volkswagena, który ucierpiał w kolizji, powiadomił policję. Powiedział, że kierujący peugeotem jechał od lewej do prawej strony jezdni, mógł więc być pijany.

Poszukiwanie sprawcy wypadku

Jak podała kom. Onyszko, policjanci ustalili wygląd uciekiniera i udali się na ulicę Teofila Piecyka, gdzie widziany był po raz ostatni.

"Na wysokości numeru 14, przy wskazanej ulicy mundurowi znaleźli leżącego w śniegu mężczyznę. Był cały mokry i czuć było od niego silny zapach alkoholu" - poinformowała stołeczna policja.

Mężczyzna miał 1,7 promila alkoholu we krwi

Funkcjonariusze znaleźli przy mężczyźnie kluczyki od peugeota. Zabrali go na komisariat na Targówku, gdzie badanie alkomatem wykazało 1,7 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Okazało się, że uciekinier miał sądowy zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych, który obowiązywał go od 3 lat.

"W piątek dochodzeniowiec z Targówka przesłuchał go i postawił mu dwa zarzuty za kierowanie pojazdem w stanie nietrzeźwości i złamanie sądowego zakazu prowadzenia pojazdów. Grozi za to kara do 5 lat pozbawienia wolności. Mężczyzna odpowie również za spowodowanie kolizji drogowej" - podała kom. Paulina Onoszko.

Dodała, że pijanego kierowcę udało się ująć dzięki "właściwej ocenie sytuacji i zaangażowaniu kierowcy volkswagena".(PAP)

Autor: Luiza Łuniewska

ja/