Szef PFR: Rosja otrzymała potężny cios w sektor finansowy, jeszcze nie - śmiertelny

2022-03-14 21:55 aktualizacja: 2022-03-15, 03:25
Fot. PAP/Abaca/AA/ABACA
Fot. PAP/Abaca/AA/ABACA
Rosja otrzymała potężny cios w sektor finansowy, jeszcze nie - śmiertelny. Koszty będą oznaczały dla niej recesję rzędu 10-15 proc. - uważa prezes Polskiego Funduszu Rozwoju Paweł Borys. Rok 2023 może być w Polsce stagflacyjny, ale nie powinien powodować ryzyka wzrostu bezrobocia - ocenił.

W ocenie szefa PFR, w odpowiedzi na rosyjską agresję wobec Ukrainy, "Zachód zareagował szybko - jeżeli chodzi o gospodarkę - zadał Rosji bezprecedensowy cios".

"Ciężko jest Rosję tak szybko odizolować ze względu na to uzależnienie, jeżeli chodzi o import przede wszystkim ropy i gazu, ale ta strategia sankcji jest bardzo dobra. To był właśnie taki "blitzkrieg" polegający na tym, że uderzono w serce gospodarki, w ten krwioobieg, czyli w sektor finansowy" - powiedział Borys w podcaście PFR, zamieszczonym w poniedziałek na Twitterze Grupy PFR.

Jak tłumaczył Borys, prezydent Rosji Władimir Putin przez lata gromadził rezerwy, przygotowując się najprawdopodobniej do tej agresji.

"Zgromadził łącznie ponad 600 mld rezerw walutowych, w dodatkowym funduszu rezerwowym było jeszcze ponad 150 mld, czyli łącznie ponad 800 mld dolarów rezerw. Część jest w złocie, część w obligacjach chińskich, część w euro i dolarze, w jeszcze kilku innych walutach. I to, co było najważniejsze, jest to, że Zachód zamroził większość tych rezerw, jednocześnie nakładając sankcje na banki. I to spowodowało, że z dnia na dzień Rosja stanęła przed ryzykiem niewypłacalności i braku możliwości regulowania swoich zobowiązań w walutach zagranicznych" - powiedział.

Dodał, że Rosjanie nie mogą wymieniać rubla na waluty, co wywołało m.in. panikę w sektorze bankowym, czy kolejki do bankomatów. Z kolei wartość największych rosyjskich spółek spadała z kilkudziesięciu miliardów dolarów prawie do zera.

"Rosja pod względem sektora finansowego otrzymała potężny cios, jeszcze nie - śmiertelny, ale koszty - już dzisiaj wiemy - że będą oznaczały dla niej recesję rzędu 10-15 proc., co przy skali rosyjskiej gospodarki oznacza między 150-200 mld dol. I to jest mniej więcej odpowiednik całego PKB Ukrainy. Tutaj Zachód, jeżeli chodzi o tę wojnę gospodarczą, zdecydowanie wygrywa" - powiedział Borys.

Jak zauważa prezes PFR, poza tym, że trwa wojna gospodarcza, która powoduje zmianę relacji handlowych pomiędzy Europą a Rosją, "niestety ona też oznacza pewne koszty, zwłaszcza dla krajów Unii Europejskiej". "Rzeczywiście części tych surowców będzie brakowało chociażby w europejskim przemyśle, a oczywiste jest, że tym pierwszym skutkiem, najbardziej bolesnym dla społeczeństw w Europie, jest skok cen gazu, ropy" - podkreślił.

Zdaniem Borysa, Europa będzie ponosiła koszty, ale one nie powinny przełożyć się na recesję w gospodarce europejskiej.

"Bedzie podwyższona inflacja, będzie pewnie schłodzenie koniunktury. Europa nie jest w stanie z dnia na dzień odciąć się od wszystkich tych surowców, ale w perspektywie kilku kwartałów, nie mówiąc już o 2-3 latach, absolutnie jest to możliwe" - ocenił szef PFR.

W ocenie Borysa, zakładając, że wojna skończy się w ciągu miesiąca, dwóch, trzech, oznaczać to może, że Europa będzie uniezależniała się od importu z Rosji, w tym Polska, ale przejściowo będzie to oznaczało wyższe ceny energii. "Niestety, musimy się przyzwyczaić, że paliwo jest droższe, że gaz jest droższy. Z drugiej strony, jeżeli wojna by się skończyła, te napięcie jakby się obniżyło, to też widzę takie scenariusze, że nagle mamy gwałtowny spadek tych cen ropy w perspektywie 2023 r. Najtrudniejszy będzie ten rok, bo już w kolejnym, rzeczywiście, może nastąpić takie odreagowanie" - powiedział.

Jak dodał, historia pokazuje, że takie gwałtowne zwyżki cen surowców, najróżniejszych - zwykle nie trwały długo. Jak mówił, tak było np. w 2007, 2008 r.

"Zakładam, że to nie są lata 70-te, że europejska i amerykańska gospodarka pogrąży się w wieloletniej stagflacji. Wydaje mi się, że dzisiaj się wszystko dzieje szybciej. W przyszłym roku te ceny mogą się ustabilizować, ta polityka pieniężna będzie jednak powodowała wyższe stopy procentowe, że inflacja też będzie rosła. Oczywiście to będzie oznaczało, że w przyszłym roku wzrost trochę spowolni, przy podwyższonej inflacji, czyli ten rok będziemy mieli taki stagflacyjny, ale on nie powinien powodować, ryzyka wzrostu bezrobocia" - ocenił prezes PFR.

Agresja Rosji na Ukrainę trwa od 24 lutego. W związku z rosyjską napaścią na Ukrainę wiele państw i przedsiębiorstw na świecie nałożyło na Rosję sankcje gospodarcze i polityczne. Działalność w Rosji wstrzymało też wiele międzynarodowych koncernów - m.in. marki technologiczne, samochodowe, odzieżowe. (PAP)

autor: Aneta Oksiuta

kw/