Lichocka o wizycie prezydentów: mocny gest wsparcia dla walczącej Ukrainy

2022-04-13 09:55 aktualizacja: 2022-04-13, 14:37
Joanna Lichocka, for. PAP/Albert Zawada
Joanna Lichocka, for. PAP/Albert Zawada
Wizyta prezydentów Polski, Litwy, Łotwy i Estonii będzie bardzo ważnym, wyraźnym i mocnym gestem wsparcia dla Ukrainy walczącej z barbarzyństwem rosyjskim o wolność i suwerenność – powiedziała w środę poseł PiS Joanna Lichocka.

Szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Jakub Kumoch poinformował PAP rano, że prezydent Andrzej Duda, w towarzystwie prezydentów Litwy Gitanasa Nausedy, Łotwy Egilsa Levitsa i Estonii Alara Karisa, przebywa na Ukrainie. Przywódcy jadą do Kijowa na spotkanie z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim.

Lichocka na antenie Programu I Polskiego Radia była pytana m.in. o znaczenie tej wizyty. Posłanka podkreśliła, że jest ono ogromne.

"To jest wizyta, która po pierwsze jest symboliczna. Prezydenci Polski, Litwy, Łotwy i Estonii postanowili wesprzeć prezydenta Zełenskiego, wesprzeć Ukrainę w walce z Rosją. W czasie trwania działań wojennych udali się do Ukrainy" – wyjaśniła Lichocka. Zaznaczyła ponadto, że "to jest również akt osobistej odwagi tych polityków".

Wskazała także, że "to ma również ogromne znaczenie dla świata, dla opinii międzynarodowej".

"Trzeba robić wszystko, żeby zatrzymać Rosję i trzeba robić wszystko, żeby udzielić wsparcia Ukrainie – politycznego, militarnego, humanitarnego" – podkreśliła.

Lichocka powiedziała, że "to jest bardzo ważna sprawa". "Cieszę się, że do tej wizyty dochodzi, że udało się ją zorganizować" – zaznaczyła. Wyraziła ponadto nadzieję, że ta wizyta "będzie bardzo ważnym, wyraźnym i mocnym gestem dla walczącej o wolność i suwerenność z barbarzyństwem rosyjskim Ukrainy".

Terlecki: wizyta prezydentów Polski, Litwy, Łotwy i Estonii na Ukrainie ma wymiar symboliczny

Wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki (PiS) pytany w Polskim Radiu 24, jakie jego zdaniem będą efekty tej wizyty odparł, że na pewno jest ona bardzo ważna. "Z pewnością będzie rozmowa ważna o tym, co dalej, jak pomagać Ukrainie i co nasze kraje zarówno Polska, jak i Litwa, Łotwa, Estonia mogą zrobić jeszcze dla zwycięstwa Ukrainy" - podkreślił wicemarszałek Sejmu.

"Z drugiej strony jest też wymiar taki trochę symboliczny" - zaznaczył. "Po pierwsze okazanie uznania i szacunku walczącej Ukrainie i jej prezydentowi, po drugie pewne nawiązanie historyczne do wizyty w Tbilisi, gdzie również przywódcy tych państw jechali w sytuacji ataku rosyjskiego na Gruzję" - powiedział Terlecki.

Wicemarszałek zwrócił też uwagę, że ta wizyta odbywa się "w dzień, czy dwa dni po wizycie kanclerza Austrii w Moskwie". "To jest przykład działania tych państw Europy, które za wszelką cenę szukają teraz porozumienia z Moskwą, a nie myślą o tym, jak wspierać Ukrainę. I to jest bardzo przykre" - ocenił Terlecki.

Według niego, wizyta kanclerza Austrii w Moskwie okazała się "raczej kompromitacją niż jego sukcesem". "Więc należy teraz mieć nadzieję, że inni przywódcy zachodniej Europy - prezydent Francji czy kanclerz Niemiec nie pojadą do Moskwy upraszać Putina o to, żeby nadal uwzględniał ich interesy" - powiedział wicemarszałek Sejmu.

Na pytanie, czy lider PO Donald Tusk i przedstawiciele Europejskiej Partii Ludowej, której Tusk również przewodniczy powinni pojechać na Ukrainę, Terlecki odparł, że "z jednej strony byłoby dobrze, gdyby poparcie dla Ukrainy było jak najszersze, ale też szczere, gdyby szły za tym konkretne działania, konkretne czyny".

"Tu wyjazdy rozmaitych osób, które dotąd popierały współpracę europejsko-rosyjską i pomysły zdominowania Europy przez sojusz niemiecko-rosyjski nie wydają mi się zbyt szczęśliwe, ale każdy może się nawrócić, każdy może zmienić zdanie, przyznać się do błędów i starać się je naprawić" - podkreślił Terlecki.

Wiceszef MSZ o wizycie Dudy w Kijowie: gdy Ukrainie wymaga wsparcia - może liczyć na polskich polityków

Wiceszef MSZ pytany o wizytę prezydentów w TVP1 odparł: "Wtedy, kiedy na Ukrainie dzieją się sprawy kluczowe, rozstrzygające, kiedy Ukraina wymaga wsparcia - może liczyć na polskich polityków". Przypomniał, że w połowie marca w Kijowie byli premier Mateusz Morawiecki i wicepremier Jarosław Kaczyński.

Na uwagę, że wizyta Morawieckiego i Kaczyńskiego wraz z premierami Słowenii i Czech była pierwszą taką wizytą, a obecnie jest to częsty kierunek, który aż tak nie dziwi, Szynkowski vel Sęk ocenił, że "Polska wytyczyła w tej sprawie szlak". "Pokazała kierunek jak wspierać Ukrainę, że należy dawać sygnały - również symboliczne - tam, na miejscu, że Ukraina nie jest pozostawiona sama sobie, że jest krajem normalnie funkcjonującym, że jest krajem, który prowadzi również - mimo, że pod bombami rosyjskimi - to aktywną dyplomację także po to, żeby się bronić nie tylko tam, na polu walki, ale także w rozmowach dyplomatycznych budować swoją pozycję" - powiedział.

Wiceszef MSZ został też zapytany, czy prezydent Duda odwiedzi tylko Kijów, czy też inne miejscowości np. Buczę. "Szczegółów w tej chwili nie podajemy ze względów bezpieczeństwa i nie dzielimy się nimi zbyt szeroko, natomiast na pewno będzie to odwiedzenie tych miejsc najważniejszych z punktu widzenia też symboliki tej wizyty" - odpowiedział.

Pierwsza wizyta głów państw w ukraińskiej stolicy od początku rosyjskiej agresji

Wizyta prezydentów Polski, Litwy, Łotwy i Estonii w Kijowie będzie pierwszą wizytą głów państw w ukraińskiej stolicy od początku rosyjskiej agresji. Prezydenci Duda i Nauseda ostatni raz widzieli się z Zełenskim w Kijowie w przededniu wojny.

W połowie marca do Kijowa udali się premier Mateusz Morawiecki i wicepremier Jarosław Kaczyński wraz z premierem Czech Petrem Fialą oraz premierem Słowenii Janezem Janszą, gdzie spotkali się z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim i premierem Ukrainy Denysem Szmyhalem. Po spotkaniu Kaczyński powiedział, że na Ukrainie potrzebna jest misja pokojowa i humanitarna, przygotowana przez NATO i może inne organizacje.

W ubiegłym tygodniu wizytę w Kijowie złożyli przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen i szef dyplomacji UE Josep Borrell. Politycy ci udali się także do znajdującej się ok. 20 km od Kijowa Buczy, gdzie wojska rosyjskie dopuściły się zbrodni wojennych na cywilnej ludności miasta. W wizycie uczestniczył także premier Słowacji Eduard Heger. Również w ubiegłym tygodniu Kijów odwiedził premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson.(PAP)

Autorzy: Anna Kruszyńska, Edyta Roś, Grzegorz Bruszewski