Ciepłe posiłki trafiły w drugi dzień świąt wielkanocnych do przebywających w Toruniu kobiet i dzieci z Ukrainy

2022-04-25 16:20 aktualizacja: 2022-04-25, 18:07
Ciepłe posiłki trafiły w drugi dzień świąt wielkanocnych do kobiet i dzieci z Ukrainy w budynku Toruńskiego Sztabu Pomocy Ukrainie. Potrzebujących pań — z często bardzo małymi dziećmi — nie brakuje na co dzień. W poniedziałek otrzymały m.in. zupy, pierogi, kluski i kopytka.

 

Poniedziałek to drugi dzień Świąt Wielkanocnych prawosławnych i wiernych innych obrządków wschodnich. W tym roku przypadają one tydzień po Wielkiejnocy u katolików. W budynku Toruńskiego Sztabu Pomocy Ukrainie ten dzień miał być nieco wolniejszy, ale nie zrezygnowano z pracy. O godzinie 14.30 jak każdego innego dnia, przystąpiono do wydawania ciepłych posiłków dla uchodźców.

W mieszkaniu przy ulicy Kościuszki pojawiły się głównie kobiety. Z dziećmi na rękach albo dopiero zaczynającymi chodzić, cierpliwie czekały na obiady. Te — jak mówią — zawsze są bardzo dobrej jakości i niezwykle smaczne. Wiele znaczy dla nich to, że w tak trudnym dla siebie okresie, będąc daleko od swoich domów, mają bezpieczną przystań, miejsce, do którego mogą zwrócić się o każdą pomoc. Takim jest TSPU — kierowany od pierwszego dnia wojny wywołanej przed Rosję na Ukrainie przez Andrija Bondarenkę.

"Obiady wydajemy dla uchodźców, którzy przyjechali do Polski po 24 lutego. Wcześniej wydawałyśmy 40 obiadów, ale od dziś będzie ich już 120. Wcześniej to tak wyglądało, że na jedną rodzinę mogło być jedno drugie danie plus zupa bądź dwie. Od dzisiaj będziemy tego wydawać tyle, ile osób jest w danej rodzinie" - powiedziała reporterowi PAP Darya Zabenina z Toruńskiego Sztabu Pomocy Ukrainie.

Przyznała, że potrzeby w tym zakresie wydają się nieograniczone, bo często kolejka przed budynkiem TSPU jest bardzo długa. W kilkadziesiąt minut rozchodzą się wszystkie przygotowane porcje.

"Najbardziej jest nam smutno wtedy, gdy ktoś się spóźni, przyjedzie po jakimś czasie, a my nie mamy mu już czego dać" - powiedziała PAP Veronika Matush. Studentka działa w toruńskim sztabie od pierwszego dnia wojny, którą Rosjanie wywołali w Ukrainie.

Od tego tygodnia znalazło się jeszcze więcej osób dobrej woli, instytucji, dzięki którym możliwe jest wydawania obiadów — głównie dla kobiet z dziećmi, często maleńkimi.

W Poniedziałek Wielkanocny do potrzebujących osób trafiły m.in. zupy, pierogi, kluski i kopytka. Wszystko rozeszło się w mgnieniu oka.

"Kolejki czasami mamy do ulicy Kościuszki, przy której działa sztab. Dziś obiad jest szczególny, bo wypada w drugi dzień świąt, ale temat jedzenia jest zawsze aktualny" - wskazała w rozmowie z PAP Zabenina.

Największą satysfakcję dla dziewczyn pracujących w sztabie sprawia uśmiech na twarzach kobiet — ich rodaczek, a także radość dzieci, które dzięki tej akcji mogą zjeść ciepły posiłek.

"Pracować z ludźmi nigdy nie jest łatwo, więc i praca w sztabie wymaga sporej energii. Często jednak ludzie przychodzą do nas z ogromnym uśmiechem na twarzy. Przynoszą też cukierki dla nas, dla wolontariuszy. To bardzo miłe" - przyznała wzruszona Daria.

Na miejscu nie ma możliwości spożywania obiadów, ze względu na warunki lokalowe. System pakowania posiłków i ich wydawania członkinie sztabu mają tak opracowany, że wszystko idzie bardzo sprawnie.

"Gdyby tych posiłków dziennie było 300 czy 400, to i tak nie będzie za dużo. Na pewno niczego nie zmarnujemy. Jesteśmy wzruszeni tym, jak torunianie życzliwie podchodzą do gości z Ukrainy. To dla nas wiele znaczy. Naprawdę. Dziękujemy za to" - powiedziała Veronika.

Posiłki są wydawane w TSPU przy ul. Kościuszki od poniedziałku do piątku o godzinie 14.30. (PAP)

Autor: Tomasz Więcławski

kgr/