Czarnek do związkowców: zamiast manipulacji faktami lepiej wrócić do rozmów

2022-05-10 18:30 aktualizacja: 2022-05-10, 18:36
Minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek Fot. PAP/Paweł Supernak
Minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek Fot. PAP/Paweł Supernak
Zamiast manipulacji faktami lepiej wrócić do rozmów wraz z samorządami. Zapraszam - przekazał we wtorek szef MEiN Przemysław Czarnek, kierując swoje słowa do związkowców z Krajowej Sekcji Nauki i Oświaty NSZZ "Solidarność", którzy domagają się jego odwołania.

Krajowa Sekcja Nauki i Oświaty NSZZ "Solidarność" chce odwołania ministra edukacji i nauki Przemysława Czarnka. Na wtorkowej konferencji prasowej zaprezentowano pismo w tej sprawie do premiera Mateusza Morawieckiego.

W piśmie do premiera oceniono, że "minister edukacji i nauki od dwóch lat prowadzi politykę pozorowanego dialogu społecznego, która zmierza do destrukcji systemu edukacji w Polsce i do degradacji zawodu nauczyciela".

Wskazano w nim, że KSOiW NSZZ "Solidarność" "wielokrotnie apelowała do rządu o merytoryczną debatę o kształcie polskiej oświaty, zwracając jednocześnie uwagę na niezrozumiałe, kontrowersyjne i szkodliwe decyzje Ministerstwa Edukacji i Nauki".

We wtorek po południu na Twitterze resortu edukacji i nauki przekazano wypowiedź szefa MEiN.

"Karty na stół. Propozycja była następująca: Podwyżka wynagrodzeń o 36 proc., 22 godziny pensum, przy debiurokratyzacji i uproszczeniu awansu zawodowego, 3 lata okresu przejściowego z pensum 18/22, emerytura po 20 latach pracy przy tablicy, 2h dyżuru tygodniowo (a nie 8h karcianych). Od 2024 gwarancja wzrostu wynagrodzeń o min. 50 proc. wzrostu średniej krajowej" - wyliczył minister Przemysław Czarnek.

"Zamiast manipulacji faktami lepiej wrócić do rozmów wraz z samorządami. Zapraszam" - zachęcił Czarnek.

Solidarność: waloryzacja powinna wynosić przynajmniej 15 proc.

Na wtorkowej konferencji Solidarności wskazano m.in., że minister "zaproponował podwyżkę wynagrodzenia nauczycieli w zamian za m.in. zwiększenie pensum minimum o 4 godziny, zobowiązanie nauczycieli do realizacji nieodpłatnie 8 tzw. godzin karcianych, uchylenie niektórych dodatków (...). Zwiększenie czasu pracy wiązałoby się ze zwolnieniem ok. 60 tysięcy nauczycieli oraz całkowitym chaosem w tych placówkach oświatowych, gdzie nauczyciele łączą etaty w kilku szkołach celem wypracowania pełnego etatu".

Związkowcy ocenili w piśmie do premiera, że podwyżka wynagrodzeń nauczycieli o 4,4 proc. od maja br. "pogłębia przepaść pod względem wysokości wynagrodzenia między nauczycielami a przedstawicielami innych grup zawodowych, czyniąc zawód nauczyciela całkowicie nieatrakcyjnym".

"W sytuacji galopującej inflacji i zwiększenia zadań pracownikom oświaty w ostatnich dwóch latach waloryzacja ta powinna wynosić przynajmniej 15 proc." – zaznaczono.

"Pan minister Czarnek traktuje dialog ze związkami zawodowymi jedynie jako jedną z wielu formalności stanowienia prawa. Zamiast rzetelnej debaty na temat statusu zawodowego nauczyciela oraz jego atrakcyjności, są powoływane ad hoc zespoły tematyczne w zależności od stopnia niezadowolenia środowiska kolejną zmianą prawa. Permanentne zmiany przepisów albo ich zapowiedzi w przedmiocie m.in. uprawnień emerytalnych (art. 88 ustawy Karta nauczyciela), awansu zawodowego, czasu pracy, ustroju szkolnego, odpowiedzialności dyscyplinarnej a nawet karnej sprawia, że nauczyciele funkcjonują w niekończącym się stanie zagrożenia" – czytamy w piśmie Solidarności do premiera.(PAP)

Autor: Szymon Zdziebłowski

mar/