"Wynieśli z klubu i położyli na chodniku". Pięć osób z zarzutami w związku ze śmiercią 36-latka

2022-05-25 13:35 aktualizacja: 2022-05-25, 20:04
Zdjęcie ilustracyjne. Fot. PAP/Darek Delmanowicz
Zdjęcie ilustracyjne. Fot. PAP/Darek Delmanowicz
Śródmiejscy policjanci zatrzymali dwie kobiety i trzech mężczyzn podejrzanych o nieudzielenie pomocy 36-latkowi. Mężczyzna został wyniesiony z lokalu i położony na chodniku. Pracownicy nie zainteresowali się stanem jego zdrowia i zostawili 36-latka bez opieki. Mężczyzna zmarł.

Do zdarzenia doszło przed jednym z klubów nocnych w centrum miasta w ubiegłym tygodniu. Jak poinformował podinsp. Robert Szumiata, nad ranem, tuż przed zamknięciem lokalu pracownicy ochrony wynieśli jednego z klientów night clubu. "Trzymając mężczyznę za ręce i za nogi położyli go na chodniku. Chcąc upewnić się, czy 36-latek żyje jeden z mężczyzn zaczął uderzać go dłonią po twarzy. Zamiast wezwać pomoc lub udzielić jej osobiście pracownicy ochrony pozostawili 36-latka na chodniku i wrócili do lokalu" - zaznaczył policjant.

Leżącego na chodniku mężczyznę zobaczył przechodzień, które wezwał służby. Niestety pomimo podjętej reanimacji mężczyzna zmarł.

CZYTAJ TEŻ: Po imprezie urodzinowej zabił swojego znajomego. 34-latek usłyszał zarzuty

Policjanci zatrzymali pięć osób, w tym dwie kobiety - 21-letnią barmankę i 21-letnią tancerkę. "Kobiety, widząc, że mężczyzna stracił przytomność, będąc jeszcze w lokalu, również nie udzieliły mu pomocy i nie wezwały pogotowia" - przekazał Szumiata.

Prokuratura prowadzi śledztwo

Śledztwo w tej sprawie wszczęła Prokuratura Rejonowa Warszawa Śródmieście. Prokurator postawił wszystkim zatrzymanym zarzuty nieudzielenia pomocy osobie będącej w stanie bezpośredniego zagrożenia utraty życia. Prokurator zdecydował o objęciu policyjnym dozorem dwóch kobiet oraz dwóch pracowników ochrony w wieku 40 i 42 lat. Wobec 40-latka, który uderzał mężczyznę, sąd na wniosek prokuratury podjął decyzję o tymczasowym aresztowaniu na 3 miesiące. Za popełnione przestępstwo całej piątce grozi teraz do 3 lat pozbawienia wolności. (PAP)

Autorka: Marta Stańczyk

mmi/