French Open: Paryż krainą wielkich możliwości

2022-05-25 18:01 aktualizacja: 2022-05-25, 20:27
Fot. PAP/EPA/JULIEN DE ROSA
Fot. PAP/EPA/JULIEN DE ROSA
W liczonej od 1968 roku open erze było dokładnie po 26 tenisistek i tenisistów, którzy odnieśli tylko jedno wielkoszlemowe zwycięstwo. Blisko połowa tych triumfów - 11 u kobiet i 10 u mężczyzn - miała miejsce we French Open. Paryż wydaje się być krainą wielkich możliwości.

Rozgrywane co roku cztery wielkoszlemowe turnieje - Australian Open, French Open, Wimbledon i US Open - to najważniejsze punkty w kalendarzu każdego tenisisty. Zwycięstwo w nich łączy się z wielkim prestiżem i pieniędzmi.

Okazuje się, że o sprawienie niespodzianki najłatwiej jest w Paryżu. W Australian Open swój jedyny triumf w open erze świętowało pięć kobiet i sześciu mężczyzn, a w Wimbledonie i US Open - odpowiednio - po czwórce oraz szóstce pań i panów.

Na razie w tę statystykę wpisuje się Iga Świątek, która w stolicy Francji najlepsza była w 2020 roku. Dokonała tego jako nierozstawiona zawodniczka, co także w ostatnich latach przestało być wyjątkiem.

W 2017 roku nierozstawioną triumfatorką była Łotyszka Jelena Ostapenko, a w ubiegłym Czeszka Barbora Krejcikova. Dla obu to także jak na razie jedyne wielkoszlemowe tytuły.

Również tegoroczna edycja nie oszczędza faworytek. Z sześciu najwyżej rozstawionych odpadły już cztery, w tym grająca z "dwójką" Krejcikova.

Paryskie korty przepustką dla  Steffi Graf

Paryż to jednak miejsce nie tylko sprzyjające zawodnikom z drugiego szeregu, którym nigdy więcej nie przyszło zabłysnąć. Na kortach imienia Rolanda Garrosa często rodzą się też prawdziwe gwiazdy świecące latami.

Z 16 tenisistek, które w open erze wygrały co najmniej cztery wielkoszlemowe turnieje, sześć pierwszy sukces odniosło we French Open (cztery w Wimbledonie oraz po trzy w Australian Open i US Open). W Paryżu rozpoczęła się wielka kariera m.in. Niemki Steffi Graf i Belgijki Justine Henin.

To właśnie do tego grona dołączyć może Świątek. Na razie liderka światowego rankingu w pewnie przeszła pierwszą rundę, pokonując Ukrainkę Łesię Curenko 6:2, 6:0.

"Bez wątpienia dobrze czułam się na korcie. Pierwsze rundy nigdy nie są łatwe, a ja zaczęłam naprawdę dobrze" - powiedziała Polka, która tym razem, jak przystało na liderkę rankingu, postrzegana jest jako zdecydowana faworytka.

Rywalizacja na kortach Rolanda Garrosa pełna niespodzianek

Wśród mężczyzn statystyka paryskich niespodzianek w open erze jest podobna do kobiecej, choć przez ostatnie kilkanaście lat na topie utrzymywała się wielka trójką - Hiszpan Rafael Nadal, Serb Novak Djokovic i Szwajcar Roger Federer.

Z ich powodu w wielkim szlemie do sensacji prawie nie dochodziło. Wcześniej w Paryżu swoje jedyne w karierze triumfy w turniejach tej rangi świętowali m.in.: Amerykanin Michael Chang (1989), Austriak Thomas Muster (1995), Hiszpanie Albert Costa (2002) i Juan Carlos Ferrero (2003) oraz przede wszystkim nierozstawiony Argentyńczyk Gaston Gaudio (2004).

Zawodnicy ze specyfiki paryskich kortów oraz piłek, którymi się tu gra, doskonale zdają sobie sprawę. Przystosować się do tych warunków to jednak zupełnie inna sprawa.

"Wydaje mi się, że to nie jest sprawa mentalna. Co roku przed French Open powtarzam sobie "teraz wreszcie będzie dobrze". Kłopot sprawia odpowiednie poruszanie się oraz dobór uderzeń. Często miałem wrażenie, że uderzyłem prawidłowo, ale ciężka od ziemi piłka trafiała w siatkę. Kiedy wydaje ci się, że robisz wszystko jak należy, ale nie przynosi to efektu, to pojawia się uczucie bezsilności" - przyznał wicelider rankingu Daniił Miedwiediew po zwycięstwie w pierwszej rundzie.

Rosyjski triumfator ubiegłorocznego US Open aż cztery razy w Paryżu przegrywał mecz otwarcia.

Na pierwszy z wielu wielkoszlemowych triumfów w karierze w Paryżu apetyt ma Carlos Alcaraz. 19-letni Hiszpan szykowany jest na następcę Nadala, który w stolicy Francji zanotował rekordowe 13 triumfów, a pierwszy w 2005 roku, gdy miał... 19 lat.

"Na razie skupiam się tylko na najbliższym meczu i na tym, aby każdego dnia poprawiać swoją grę" - powiedział po rozbiciu w pierwszej rundzie Argentyńczyka Juana Ignacio Londero 6:4, 6:2, 6:0 .

Z Paryża - Wojciech Kruk-Pielesiak. (PAP)

kw/