Runęła część lodowca w Alpach szwajcarskich. Nie żyją dwie osoby

2022-05-27 15:56 aktualizacja: 2022-05-28, 10:03
Fot. PAP/DPA/S. Derder
Fot. PAP/DPA/S. Derder
Z alpejskiego masywu Grand Combin w kantonie Valais z wysokości 3400 metrów n.p.m. runęły fragmenty lodowca. Trwa akcja ratownicza na dużą skalę, w którą zaangażowanych jest 40 ratowników i 7 helikopterów. Z ostatnich informacji wynika, że dwóch alpinistów nie żyje, dziewięciu jest rannych.

Wypadek miał miejsce po szwajcarskiej stronie góry, w rejonie Zermatt, w kantonie Valais, którego szczyt - Corriere della Sera - mierzy 4310 m n.p.m. 

Bezpośrednio w zagrożonym rejonie, gdzie spadały kawałki lodu, przebywało 17 alpinistów – poinformowała w piątek wieczorem policja kantonu Valais. Służby ratunkowe ewakuowały też przebywających w okolicy turystów.

W wyniku nagłego oderwania się dużych bloków lodu z lodowca życie straciło dwóch wspinaczy, 40-letnia Francuzka i 65-letni Hiszpan. Dziewięć osób, które odniosło obrażenia zostało przetransportowanych drogą powietrzną do szpitali w Sion i Lozannie. Według służb ratunkowych poszkodowani maja poważne urazy, w przypadku kilku osób są to ciężkie urazy wielonarządowe.

Okoliczności wypadku są niejasne

 „Prokuratura wszczęła rutynowe śledztwo” – potwierdził w piątek wieczorem dyrektor zarządzający Swiss Mountain Guide Association, Pierre Mathey. Jego zdaniem, piątkowego zdarzenia nie mogli przewidzieć nawet eksperci. „Temperatury nie miały w tym przypadku żadnego wpływu” - podkreślił. 

„Alpiniści, których spotkał dzisiejszy wypadek, mieli po prostu strasznego pecha. Takie zdarzenie może dotknąć nawet najbardziej doświadczonego alpinistę” – komentuje na łamach portalu 20Minutes alpejski przewodnik górski Samuel Schupbach. „Takie odpadanie kawałków lodowca zwykle zdarza się dopiero późnym popołudniem, kiedy śnieg nagrzewa się od słońca. (…) Kiedy odrywają się kawałki lodowca, słychać to z daleka. Bardzo rzadko zdarza się, aby tak duża ilość lodu odrywała się z Grand Combin wczesnym rankiem, jak to miało miejsce dzisiaj” - podkreślił Schupbach. (PAP)

Kamila Wronowska