Profesor Zybertowicz: prezydent wolałby, żeby w ustawie o SN nie wprowadzono zmian, ale jest gotów ją podpisać

2022-05-29 12:31 aktualizacja: 2022-05-29, 16:35
Doradca prezydenta Andrzeja Dudy prof. Andrzej Zybertowicz Fot. PAP/Rafał Guz
Doradca prezydenta Andrzeja Dudy prof. Andrzej Zybertowicz Fot. PAP/Rafał Guz
Prezydent wolałby, żeby w nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym nie wprowadzono pewnych zmian, ale jest gotów podpisać tę ustawę w tym kształcie, bo jego zdaniem podstawowe rozwiązania zostały zachowane - powiedział w niedzielę w Polsat News prezydencki doradca prof. Andrzej Zybertowicz.

Komisja Europejska wciąż nie zaakceptowała złożonego już ponad rok temu przez polski rząd Krajowego Planu Odbudowy, czyli dokumentu opisującego sposób wydatkowania środków z Funduszu Odbudowy UE. Pod koniec października zeszłego roku Ursula von der Leyen postawiła warunek, by w polskim KPO znalazło się zobowiązanie rządu do likwidacji Izby Dyscyplinarnej SN.

Sejm uchwalił w czwartek zainicjowaną przez prezydenta Andrzeja Dudę nowelizację ustawy o Sądzie Najwyższym, która m.in. likwiduje Izbę Dyscyplinarną SN.

Odnosząc się do uchwalonej nowelizacji Zybertowicz zastrzegł, że "prezydent wolałby, żeby w ustawie nie wprowadzono pewnych zmian, ale jest gotów podpisać tę ustawę w tym kształcie, bo jego zdaniem podstawowe rozwiązania zostały zachowane".

Wiceszef klubu KO Robert Kropiwnicki podkreślił, że chciałby poznać "kamienie milowe", które według rządzących zostały zaakceptowane przez Komisję Europejską w sprawie Krajowego Planu Odbudowy.

"Chodzi o to, żebyśmy zobaczyli, o czym rząd rozmawia z KE. Jak zobaczymy o czym rozmawia, co wynegocjowali, wtedy będziemy wiedzieli. Bo dzisiaj to jest taki nimb tajemnicy. Co jest kamieniem milowym - czy tylko likwidacja Izby Dyscyplinarnej czy powrót sędziów, czy oskładkowanie umów cywilno-prawnych, umów zlecenie, umów o dzieło?" - pytał. Wezwał rząd do tego, by "ujawnił pełną listę kamieni milowych i umowy z KE".

Poseł Marek Sawicki (PSL) stwierdził, że "kamienie milowe" są znane od dawna. "Polska zobowiązała się w ubiegłym roku w październiku - premier (Mateusz Morawiecki - PAP)o tym powiedział w Parlamencie Europejskim - że zlikwiduje Izbę Dyscyplinarną, że wypełni te zobowiązania (...). Problem polega na tym, że mimo, że pan premier i prezes (Jarosław - PAP) Kaczyński w sierpniu ubiegłego roku publicznie oświadczyli, że te zobowiązania z Brukseli wypełnią, to jednak władze w Zjednoczonej Prawicy przejął Zbigniew Ziorbo i powiedział, że ustalenia premiera Morawieckiego (...) są zdradą polskiej racji stanu" - ocenił.

Zdaniem Tadeusza Cymańskiego "więcej serca i zrozumienia" polska prawica znajduje w Komisji Europejskiej niż "u swoich posłów opozycyjnych w Brukseli". "To jest wstyd, naprawdę (...). Kto mówi o kryzysie praworządności? Ludzie mówią: chcemy chleb, jeść, mieszkanie - o tym mówią ludzie. A tu Polsce się wstrzymuje... A ja mam wrażenie, że KE została wprowadzona w błąd, może oszukana, może uwiedziona" - zastrzegł.

Odpowiadając na pytanie, co odpowiedziałby Ursuli von der Layen, gdyby zapytała go, czy Polska powinna otrzymać pieniądze z KPO, poseł Krzysztof Śmiszek (Lewica) zapewnił, że tak. "Pieniądze powinny płynąć od roku i to jest wasza wina, że Włosi, Portugalczycy czy Hiszpanie już od dawna korzystają z KPO" - ocenił.

Jednocześnie zastrzegł, że przyjęta w czwartek ustawa "jest najgorsza, jaką można sobie wyobrazić". "Co zaproponowaliście wy i wasz prezydent? Przeniesienie nielegalnych sędziów z Izby Dyscyplinarnej do innych izb np. do Izby Cywilnej, do Izby Pracy, do Izby Karnej. I teraz jak będziecie państwo szli po wyrok do Izby Pracy, to w wydaniu waszego wyroku będzie uczestniczył nielegalny sędzia" - mówił.

Poseł Konrad Berkowicz (Konfederacja) podkreślił, że "Polska jest w sytuacji małego dziecka, które jak jest niegrzeczne to dostanie klapsa, a jak jest grzeczne to dostanie kieszonkowe".

"Tak jest dlatego, że wszyscy, poza Konfederacją i Solidarną Polską, zagłosowali za tym, żeby wejść w ten tryb uzależnienia Polski od UE. UE teraz mówi: albo będziecie mieli sądownictwo takie, jakie my uważamy za praworządne, albo wam nie oddamy pieniędzy, które są zagrabione przecież w podatkach od obywateli UE i Polski. Zrobiono z nas żebraków" - stwierdził.

Dodał, że w ten sposób "Polska straciła niepodległość".

W KPO, który ma wspomóc gospodarkę po pandemii, Polska wnioskuje o 23,9 mld euro dostępnych w ramach grantów i o 11,5 mld euro z części pożyczkowej.(PAP)

autor: Iwona Żurek

kgr/