Joe Biden wezwał Kongres do zawieszenia federalnego podatku na paliwo

2022-06-22 20:52 aktualizacja: 2022-06-22, 21:19
Joe Biden. Fot. PAP/EPA/Chris Kleponis
Joe Biden. Fot. PAP/EPA/Chris Kleponis
Prezydent USA Joe Biden wezwał Kongres do zawieszenia federalnego podatku na benzynę i olej napędowy, a władze stanowe do zawieszenia stanowych podatków na trzy miesiące. Jak powiedział, da to rodzinom "trochę ulgi" w związku z rekordowymi cenami na stacjach. Zaapelował też do koncernów, by obniżyły ceny z uwagi na "niezwykłe czasy".

Biden wezwał Kongres do zawieszenia na 90 dni akcyzy w wysokości 18 centów od galonu (ok. 3,8 l) benzyny i 24 centów od galonu oleju napędowego, a także do zawieszenia podatków stanowych, które mogą obniżyć cenę benzyny średnio o dodatkowe 30 centów. Obecnie średnia cena benzyny wynosi 4,95 dol. za galon, a w ubiegłym tygodniu po raz pierwszy w historii przebiła poziom 5 dol.

"W pełni rozumiem, że wakacje podatkowe same nie rozwiążą problemu, ale mogą dać rodzinom trochę ulgi i oddechu, podczas gdy pracujemy nad rozwiązaniami długoterminowymi" - podkreślił prezydent.

Biden zaapelował także do koncernów naftowych, by nie zachowywały dla siebie oszczędności z tytułu ulgi podatkowej. Wezwał je, by obniżyły ceny na stacjach proporcjonalnie do ostatnich spadków cen ropy naftowej. Biden zauważył też, że choć wydobycie ropy naftowej w USA jest na historycznie wysokim poziomie, firmy rafinują mniej surowca, i wyraził oczekiwanie, że firmy przedstawią "sensowne pomysły", by rozwiązać ten problem.

"Moje przesłanie do firm zarządzających stacjami benzynowymi jest proste: to jest czas wojny, globalnego zagrożenia, to nie są zwykłe czasy. Obniżcie ceny, które pobieracie przy dystrybutorze, by odzwierciedlały one koszty, które płacicie za produkt" - powiedział Biden.

Prezydent USA podkreślił, że wzrost cen - o około 2 dol. od lutego - jest konsekwencją rosyjskiej agresji na Ukrainę, a także tego, że USA i sojusznicy "nie zgodzili się na to, by Putinowi uszło na sucho coś, czego nie widzieliśmy od II wojny światowej".

"Mogliśmy przymknąć na to oko, a ceny nie podskoczyłyby w taki sposób. Ale uważałem i nadal uważam, że byłaby to zła decyzja (...) Gdybyśmy stanęli z boku, Putin by się nie zatrzymał, a koniec końców cena byłaby nawet wyższa" - skonstatował prezydent.

Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)

kgr/