Dwóch mężczyzn usłyszało wyrok 25 lat więzienia za zabójstwo. Jeden z nich pytał konkubinę "Czy będzie dużo krwi, jak podetnę komuś gardło?"

2022-06-23 16:52 aktualizacja: 2022-06-24, 09:26
Zdjęcie ilustracyjne. Fot. PAP/Jakub Kaczmarczyk
Zdjęcie ilustracyjne. Fot. PAP/Jakub Kaczmarczyk
Wyroki po 25 lat więzienia usłyszało dwóch mężczyzn w wieku 24 i 31 lat, oskarżonych o zamordowanie mężczyzny, który chciał odzyskać pożyczone pieniądze - ogłosił w czwartek Sąd Okręgowy w Kaliszu.

Sędzia SO Dariusz Świeżyński zdecydował, że o zwolnienie warunkowe oskarżeni będą mogli ubiegać się dopiero po upływie 20 lat.

Do zbrodni doszło 26 stycznia ub. roku w jednym z mieszkań przy ul. Fabrycznej w Kaliszu.

Tego dnia oskarżony 31-latek spotkał się w swoim mieszkaniu z 24-letnim kolegą - także oskarżonym w sprawie. Mieli wypić po setce wódki i wciągnąć amfetaminę.

Podczas rozmowy straszy miał żalić się młodszemu, że od kilku dni nęka go telefonami znajomy, u którego czasami dorabia. Powiedział, że mężczyzna żąda zwrotu pożyczonych pieniędzy w wysokości 8 tys. zł.

Podczas spotkania do mieszkania przyszedł 39-latek z żądaniem zwrotu długu. Oskarżony 31-latek zapewnił go, że jego partnerka ma na koncie bankowym pieniądze i jak wróci z pracy, to je wypłaci. Mężczyzna wrócił po swoją należność po upływie kilku godzin.

Zdaniem prokuratury to właśnie wtedy między trzema mężczyznami miało dojść do awantury, podczas której 39-latek został zamordowany.

Oskarżeni postanowili zatrzeć ślady; zawinęli zwłoki w dywan i próbowali wynieść ciało. Nie udało się, ponieważ do domu wróciła partnerka oskarżonego i zawiadomiła policję.

Kluczowe zeznania partnerki jednego z mężczyzn

W sądzie zeznała, że "w mieszkaniu zastałam zerwaną w przedpokoju podłogę z gumolitu, na której były ogromne ślady krwi, wszędzie było jej pełno. W powietrzu unosił się smród octu w połączeniu ze środkami chemicznymi, którymi próbowano zmyć krew. Jak zobaczyłam dywan, od razu domyśliłam się, że może tam być człowiek".

Prokurator Adam Handke zarzucił mężczyznom, że "działając wspólnie i w porozumieniu z bezpośrednim zamiarem pozbawienia życia zaatakowali pokrzywdzonego, bijąc drewnianym tłuczkiem po głowie. Bili go pięściami i nogami po całym ciele. Dusili pokrzywdzonego poprzez zadzierzgnięcie na szyję kabla, co doprowadziło do śmierci" – powiedział PAP.

W trakcie postępowania przygotowawczego 31-latek oświadczył, że to on zabił pokrzywdzonego. Przed sądem zmienil wyjaśnienia. Powiedział, że poszkodowanego zabił 24-latek, on jedynie pomagał w zatarciu śladów.

24-latek też zaprzeczył, żeby w jakikolwiek sposób przyczynił się do zabójstwa mężczyzny.

Konkubina 31-latka poinformowała sąd, że dzień przed dokonaniem zbrodni jej partner pytał ją, "czy jak zabije kogoś, to ucieknę z nim i dzieckiem za granicę? Czy będzie dużo krwi, jak podetnie komuś gardło? Mówił też, że ma dług i chyba się powiesi, bo nie ma z czego oddać" - zeznała.

Oskarżonym o zabójstwo groziło nawet dożywocie. Sąd wymierzył karę 25 lat więzienia. Wyrok nie jest prawomocny. (PAP)

autorka: Ewa Bąkowska

kgr/