Ratownik z karetki wodnej: wzywają nas do złamań i udarów słonecznych

2022-07-16 08:35 aktualizacja: 2022-07-17, 11:09
Zdjęcie ilustracyjne. Fot. PAP/Jan Dzban
Zdjęcie ilustracyjne. Fot. PAP/Jan Dzban
Kierownik zespołu karetki wodnej ratownictwa medycznego na Zalewie Zegrzyńskim Paweł Świniarski z pokładu pływającego ambulansu o swojej pracy, letnich zagrożeniach i o tym, że najczęstszym wakacyjnym urazem jest ten po poślizgnięciu się na mokrym.

Pływający ambulans na Zalewie Zegrzyński ma zapewniać bezpieczny wypoczynek setkom warszawiaków i mieszkańców okolicznych miejscowości, którzy w weekendy i wakacje korzystają z plaż Zalewu Zegrzyńskiego i uprawiają sporty wodne na tym rozległym akwenie.

"Zasadniczo niczym się nie różnimy od kołowego ambulansu. Mamy takie samo wyposażenie, kompetencje, kwalifikacje" - mówi kierownik zespołu karetki wodnej ratownictwa medycznego na Zalewie Zegrzyńskim Paweł Świniarski. Jedyne, co różni wodną karetkę od tej poruszającej się na kołach, to możliwość sprawnego ominięcia gigantycznego korka, który tradycyjnie, zwłaszcza w dni wolne od pracy, tworzy się na drogach dojazdowych do mazowieckiego jeziora.

Pytany o wakacyjny wypadek, któremu najczęściej ulegają Polacy, bez namysłu wymienia poślizgnięcie na mokrym. Ponieważ Polacy w sezonie letnim najchętniej odpoczywają nad wodą. Mowa nie tylko o morzu - oblegane są także brzegi jezior czy innych akwenów wodnych. Ci, którzy nie mają w okolicy naturalnego zbiornika w czasie upałów szukają pływalni.

"Do poślizgnięcia dochodzi najczęściej na pomoście, basenowych płytkach, mokrych kamieniach" - tłumaczy Świniarski. Dodaje, że efektem są zwykle urazy kończyn. Te drobniejsze można zaopatrzyć samemu, jeśli dolegliwości utrzymują się dłużej, trzeba jechać do szpitala.

"Zespół ratownictwa medycznego interweniuje zazwyczaj w takich przypadkach, gdy doszło do anatomicznego odkształcenia" - tłumaczy. Chodzi przede wszystkim o złamania otwarte.

Oczywistym numerem dwa - jeśli chodzi o letnie zagrożenia - są dolegliwości związane ze słońcem i upałem. "W przypadku oparzeń słonecznych najlepiej zasięgnąć pomocy farmaceuty, który doradzi użycie odpowiedniego preparatu. Zsiadłe mleko i kefir nie działają" - mówi ratownik.

Z kolei wysokie temperatury mogą spowodować udar słoneczny, nazywany inaczej porażeniem cieplnym, a będący skutkiem przegrzania organizmu.

"Taką osobę należy jak najszybciej umieścić w cieniu. Podać do picia chłodną, ale nie zimną wodę" - radzi Świniarski. Ratowników należy wezwać natychmiast, jeśli doszło do utraty przytomności, a nawet wtedy, gdy występują zaburzenia świadomości, takie jak splątanie" - tłumaczy.

Ratownicy z Zalewu Zegrzyńskiego dość często udzielają pomocy osobom, które ze względu na choroby serca i układu krążenia, powinny unikać upału i wysiłku, a lekceważą to zalecenie lekarskie. W takich przypadkach może dojść do dramatycznej walki o życie, konieczna może być resustycja.

Oczywiście, ze względu na specyfikę wodnego ambulansu, który ściśle współpracuje z legionowskim WOPR, najbardziej dramatyczne akcje dotyczą osób ratowanych z wody. Mimo apeli ratowników, służb i ostrzeżeń, co roku nad Zalewem Zegrzyńskim dochodzi do utonięć - najczęściej po alkoholu.

Oczywiście i bez wchodzenia do wody nadmiar alkoholu bywa niebezpieczny. Pity na słońcu, zwłaszcza przez młode, czy wręcz nieletnie osoby, może doprowadzić do utraty przytomności. Zagrożeniem w letnie dni bywa tez żywność nieprawidłowo przechowywana lub spożywana w niehigienicznych warunkach.

"Dotyczy to przede wszystkim dzieci i osób starszych, chorych u których szybko dochodzi to odwodnienia w skutek biegunki i wymiotów" - ostrzega ratownik.(PAP)

Autor: Luiza Łuniewska

kgr/