Wiceminister Semeniuk: zmieniamy kurs wobec UE

2022-08-12 19:27 aktualizacja: 2022-08-12, 19:28
Nie ma zgody PiS, aby Bruksela mogła oddziaływać na wewnętrzną politykę krajową - powiedziała w Studiu PAP wiceminister rozwoju Olga Semeniuk. Zmieniamy kurs wobec UE - dodała.

 

Oglądaj także na naszym kanale na YouTube

lub 

wysłuchaj w formie podcastu 

Semeniuk w Studiu PAP była pytana o to, czy rządowe rozwiązania służące przeciwdziałaniu negatywnym skutkom wzrostu cen surowców energetycznych dla indywidualnych odbiorców zostaną rozszerzone także na podmioty z sektora MŚP.

"Pracujemy również nad rozwiązaniami dla sektora małych i średnich firm, dla przedsiębiorstw. I tutaj tyle na ten moment mogę powiedzieć. Nad tym również pracujemy" - powiedziała.

 

Dopytywana, kiedy te rozwiązania mogą ujrzeć światło dzienne, odparła: "Nie mogę powiedzieć konkretnych dat. Natomiast pozyskujemy różnego rodzaju warianty i możliwości wspomożenia sektora MŚP".

Semeniuk odniosła się także do sytuacji związanej z węglem.

"Patrząc rok do roku na import i to, ile tego węgla ściągamy nie widzę problemu z samym produktem. Czyli nie widzę problemu z podażą i z tym, ile tego węgla u nas w Polsce jest. Staramy się rozwiązywać na bieżąco wszystkie problemy, również te logistyczne. Ale na pewno straszenie społeczeństwa, opowiadanie o tym, że będzie bardzo ciężko jest błędną narracją" - powiedziała.

Zdaniem Semeniuk, kwestia węgla jest kwestią globalną. "Dla nas dużym wyzwaniem dzisiaj, koncentrujemy wiele sił i koncentrujemy się wokół tego tematu, aby go rozwiązać" - podkreśliła.

Wiceminister przypomniała, że prezydent Andrzej Duda podpisał w czwartek ustawę o dodatku węglowym, zakładającą wypłatę 3 tys. zł każdemu gospodarstwu domowemu ogrzewanemu węglem kamiennym. Zgodnie z ustawą, aby otrzymać dodatek węglowy w wysokości 3 tys. zł trzeba będzie złożyć wniosek o jego wypłatę do gminy do 30 listopada br. Gmina będzie miała z kolei maksymalnie 30 dni na jego wypłatę. Dodatek będzie zwolniony też od podatku i od możliwości zajęcia. Warunkiem otrzymania dodatku węglowego będzie wpis lub zgłoszenie źródła ogrzewania do Centralnej Ewidencji Emisyjności Budynków.

Semeniuk dodała, że trwają prace nad rozwiązaniami osłonowymi dla osób ogrzewających się np. pelletem.

W ubiegłym tygodniu minister klimatu i środowiska Anna Moskwa poinformowała, że przygotowane zostały kompleksowe rozwiązania dla odbiorców ciepła. Poinformowała m.in. o dopłatach dla ogrzewających się pelletem, drewnem, olejem opałowym, czy LPG.

W czwartek w wykazie prac legislacyjnych rządu opublikowano informację o projekcie ustawy o szczególnych rozwiązaniach w zakresie niektórych źródeł ciepła w związku z sytuacją na rynku paliw.

Zgodnie z wykazem projekt przewiduje dwa główne mechanizmy, które mają ograniczyć wzrost kosztów za ogrzewanie.

Pierwszym są jednorazowe dodatki dla grzejących swoje domy: biomasą, skroplonym gazem LPG lub olejem opałowym. Drugie rozwiązanie polega na wprowadzeniu mechanizmu ustalania przez przedsiębiorstwa energetyczne prowadzące działalność w zakresie wytwarzania ciepła, tzw. taryfy z rekompensatą dla odbiorców ciepła z przeznaczeniem na cele mieszkaniowe i użyteczności publicznej. Ma to ograniczyć do ustalonego poziomu wzrost cen ciepła i kosztów podgrzania ciepłej wody użytkowej.

Semeniuk zapytana została także o to, kiedy przedsiębiorcy będą mogli skorzystać z "Tarczy dla pogranicza".

"Tarcza wschodnia dla dwóch województw związana jest z prenotyfikacją i notyfikacją europejską" - powiedziała. Jak dodała, tym programem ma być objętych ok. 12 firm. "Mam nadzieję, że do końca listopada ten temat zostanie zamknięty. Choć tak, jak mówię, te rozmowy i negocjacje z Komisją Europejską cały czas trwają" - powiedziała.

Rząd w czerwcu przyjął podstawy prawne do wdrożenia w Polsce "Tarczy dla pogranicza". Jak informował wówczas minister rozwoju i technologii Waldemar Buda, taki rodzaj tarczy pomocowej był oczekiwany od dawna i wynika z ustawy o ochronie granicy, która "ograniczyła ruch w pewnej przestrzeni przy granicy białoruskiej".

Zapewnił, że polskie władze są gotowe do wdrożenia mechanizmów pomocowych wynikających z "tarczy dla pogranicza", ale zgodę na jej uruchomienie musi wyrazić Komisja Europejska. "Czekamy na notyfikację programu ze strony Komisji Europejskiej. Jak tylko ją otrzymamy będziemy gotowi i przygotowani do wdrożenia tego programu" - podsumował wówczas.

Polexit to bzdura 

Wiceszefowa MRiT Olga Semeniuk w piątek w Studiu PAP pytana była m.in. o to, czy możliwe jest rozwiązanie konfliktu na linii Polska-Komisja Europejska w sprawie wypełnienia przez Polskę kamieni milowych oraz wypłaceniu uzależnionych od nich środków na Krajowy Plan Odbudowy.

"Opozycja na pewno nam w tym nie pomaga ani tutaj, w Polsce, ani poza granicami kraju mówiąc o tym, że premier Kaczyński dąży do polexitu - to bzdura. Nie dążymy do żadnego polexitu, my wiemy, że Polskie miejsce jest w UE. Ale to miejsce Polski w UE jest na konkretnych warunkach i zasadach i te zasady niestety po stronie upolitycznionej Brukseli są bardzo często łamane" - powiedziała.

Semeniuk przypomniała, że KPO to środki finansowe które w założeniu miały być przeznaczone na odbudowę gospodarki po pandemii Covid-19.

"Polska w czasie trwania pandemii przekazała przedsiębiorcom 240 mld zł w ciągu 2 lat trwania pandemii. Część z tym pieniędzy została umorzona, część jest do spłaty, dzięki temu dzisiaj mamy jeden z najniższych poziomów bezrobocia w Europie. Z drugiej strony mamy KPO, który już dawno powinien być środkami finansowymi, które pracują w Polsce" - zaznaczyła wiceszefowa MRiT.

Wiceminister dodała, że "dziś jest trudny czas w relacjach z Brukselą" a UE próbuje wpłynąć na to co się będzie działo w polityce krajowej w Polsce". "Dzisiaj zgodnie z zapowiedzią Jarosława Kaczyńskiego zmieniamy ten kurs, ponieważ UE nie wypełniła wymogów i zadań które były przed nią postawione" - dodała.

Semeniuk skomentowała również słowa wiceprzewodniczącej Platformy Obywatelskiej Izabeli Leszczyny, która w czwartek powiedziała, że kiedy w Polsce "zmieni się władza, to do Polski wpłyną środki z KPO". Zdaniem wiceszefowej MRiT "to pokazuje upolitycznienie (UE) i nie ma absolutnie zgody PiS na to, aby na wewnętrzną politykę krajową Bruksela mogła oddziaływać w taki sposób".

Komisja Europejska na początku czerwca zaakceptowała polski Krajowy Plan Odbudowy. To krok w kierunku wypłaty przez UE 23,9 mld euro dotacji i 11,5 mld euro pożyczek w ramach Funduszu Odbudowy. KE zaznaczyła m.in., że polski KPO "zawiera kamienie milowe związane z ważnymi aspektami niezależności sądownictwa, które mają szczególne znaczenie dla poprawy klimatu inwestycyjnego i stworzenia warunków dla skutecznej realizacji" i że "Polska musi wykazać, że te kamienie milowe zostały osiągnięte przed dokonaniem jakichkolwiek wypłat w ramach Funduszu Odbudowy".

15 lipca weszła w życie zainicjowana przez prezydenta Andrzeja Dudę nowelizacja ustawy o Sądzie Najwyższym, zgodnie, z którą przestała istnieć Izba Dyscyplinarna, a w jej miejsce powstaje Izba Odpowiedzialności Zawodowej. Prezydent podkreślał, że jego celem jest naprawienie funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości w naszym kraju oraz "danie rządowi narzędzia" do zakończenia sporu z Komisją Europejską i odblokowania Krajowego Planu Odbudowy. Zmian w SN oczekiwała KE w związku z decyzją Trybunału Sprawiedliwości UE z lipca ub. roku. Komisja m.in. od zmian w tym zakresie uzależniała akceptację KPO i wypłatę Polsce pieniędzy z Funduszu Odbudowy.

Pod koniec lipca szefowa KE Ursula von der Leyen powiedziała "DGP", że aby otrzymać środki z Krajowego Planu Odbudowy, Polska musi wywiązać się ze zobowiązań podjętych w celu zreformowania systemu środków dyscyplinarnych. Przyznała, że nowe prawo jest ważnym krokiem, jednak "nowa ustawa (nowelizacja ustawy o Sądzie Najwyższym - PAP) nie gwarantuje sędziom możliwości kwestionowania statusu innego sędziego bez ryzyka, że zostaną pociągnięci do odpowiedzialności dyscyplinarnej". Von der Leyen podkreśliła, że Polska musi również w pełni zastosować się do postanowienia Trybunału Sprawiedliwości UE, co jeszcze nie nastąpiło. "W szczególności nie przywrócono do orzekania zawieszonych sędziów i nadal obowiązuje dzienna kara finansowa. Jesteśmy w kontakcie z władzami polskimi w tych kwestiach i zależy nam na znalezieniu rozwiązania" - dodała. (PAP)

Rozmawiała: Anna Nartowska

Autor: Adrian Kowarzyk