Prezes PiS: 14. emeryturę chcemy zmienić w trwałe świadczenie, wypłacane co roku

2022-10-01 20:35 aktualizacja: 2022-10-02, 09:48
prezes PiS Jarosław Kaczyński. Fot. PAP/Piotr Kowala
prezes PiS Jarosław Kaczyński. Fot. PAP/Piotr Kowala
Czternastkę chcemy zmienić w trwałe świadczenie. Nie takie jednoroczne, jak było początkowo planowane, tylko trwałe – powiedział prezes PiS Jarosław Kaczyński podczas spotkania z działaczami w Kołobrzegu.

W sobotę prezes PiS spotkał się z działaczami i sympatykami w Kołobrzegu. Podczas spotkania spytany został, czy rewaloryzacja emerytur zostanie utrzymana mimo rosnącej inflacji.

"O tym już mówiła minister Marlena Maląg. Rewaloryzacja będzie bardzo wysoka, będzie trzynastka, będzie czternastka. Czternastkę chcemy zmienić w trwałe świadczenie. Nie takie jednoroczne, jak było początkowo planowane, tylko trwałe. Co roku będzie czternastka" – ogłosił Kaczyński.

Wiceminister rodziny i polityki społecznej Stanisław Szwed poinformował w czwartek, że w tym roku łączna kwota przeznaczona na 13. i 14. emeryturę wyniosła prawie 25 mld zł.

Prezes PiS: można zwalczać inflację metodą schładzania gospodarki, ale potem jest wielkie bezrobocie

Najłatwiej inflację zwalczać metodą Balcerowicza, metodą schładzania gospodarki. Tylko, że potem jest wielkie bezrobocie, presja płacowa w dół i wielki wstrząs. My walczymy, żeby tego nie było, łagodzimy skutki dla wielu grup społecznych - mówił  prezes PiS w Kołobrzegu.

Podczas swojego wystąpienia odniósł się do kwestii spadków na giełdach. "Jeżeli słyszycie o tym, że tutaj ktoś coś ukradł, bo coś spadło na giełdzie po jakimś wystąpieniu, to mogę powiedzieć, że takich spadków na giełdzie, jak ten, o którym była mowa po wystąpieniu wicepremiera Jacka Sasina, to było w ciągu ostatnich lat 92 - tyle razy giełda się tak wahała. I to wahnięcie szybko zostało nadrobione, natomiast w tej chwili mamy nowe wahnięcie w dół, ale to już jest element kryzysu światowego. Tu nikt niczego nikomu nie kradnie, mamy po prostu do czynienia z kryzysem, i trzeba to wiedzieć" - powiedział.

"Czy to znaczy, że w tej chwili ogłosiłem, że pieniędzy nie ma i nie będzie, nic nie można? Nie, proszę państwa, nie ogłosiłem tego, w najmniejszym stopniu. Z pieniędzmi dzisiaj jest trudniej, niż było jeszcze nie tak dawno temu" - powiedział Kaczyński zaznaczając, że wzrost płac pozostaje "mniej więcej równy poziomowi inflacji", co, jak zauważył, powodowało, że społeczeństwo, jako całość nie traciło siły nabywczej.

"My chcemy ten stan utrzymać - bo najłatwiej inflację zwalczać metodą Leszka Balcerowicza, schładzania gospodarki. Tylko, że później jest wielkie bezrobocie i naprawdę ciężki upadek, z którego przez lata trzeba wychodzić" - dodał.

Jak ocenił, gdyby zdecydować się na tę metodę schładzania gospodarki, to inflacja stosunkowo szybko zaczęłaby spadać. "Tylko mielibyśmy nie cztery z kawałkiem procent bezrobocia - przy czym to jest w istocie zawyżone, liczone według specjalnej metody europejskiej niedawno nam narzuconej, tylko mielibyśmy 5, 10, potem może kilkanaście procent bezrobotnych. Oczywiście - rynek pracodawcy, więc nacisk na płace, ale nie w górę, tylko w dół - i wszystkie tego konsekwencje: mniejszy popyt... Potem by to się jakoś przełamywało, ale byłby to kolejny wstrząs" - ocenił Kaczyński.

"My walczymy, żeby tego nie było, łagodzimy skutki dla wielu grup społecznych - poprzez obniżki podatków, różnego rodzaju dodatki - i będziemy to robić dalej. Będą kolejne propozycje" - zapowiedział.

Kaczyński dodał, że należy jednocześnie rozwiązać problem ogrzewania i cen energii elektrycznych. "Jeżeli chodzi o ceny energii elektrycznej, to do 2000 KWh ma być to zamrożone na dzisiejszym poziomie dla wszystkich - oczywiście ten, kto zużyje więcej, to te 2000 będzie miał w tej cenie zamrożone. Jeżeli chodzi o rodziny z większą liczbą dzieci, to 2600, jeżeli mają kartę dużej rodziny to już 3000, to samo gospodarstwa rolne... Krótko mówiąc, staramy się, żeby ten kryzys, jeżeli chodzi o elektryczność, był łatwiejszy do przeżycia; są także przygotowane już propozycje dla przedsiębiorczości i w ogóle dla gospodarki" - powiedział.

"Uczynimy wszystko, żeby ceny energii elektrycznej, które w ogromnej części są tworzone sztucznie - wcale to nie wynika z jakichś prawdziwych konieczności gospodarczych, to są różne przepisy UE, a także różne rzeczy, które wprowadzono w Polsce i z których się w tej chwili wycofujemy - krótko mówiąc, będzie to zrobione tak, żeby te ceny nie gasiły gospodarki, i nie gasiły budżetów poszczególnych rodzin" - dodał, podkreślając, że władze liczą na oszczędzanie energii przez obywateli.

"Możliwe jeszcze dalej idące decyzje w sprawie wydatków rządowych"

Może będziemy musieli się zastanowić nad jeszcze dalej idącymi decyzjami w sprawie wydatków rządowych, żeby zachować poziom życia społecznego i dużo wydawać na zbrojenia – mówił Jarosław Kaczyński.

 

Prezes PiS poruszył w Kołobrzegu wątek agresji Rosji na Ukrainę i polskich wydatków na obronność. Podkreślił, że na obronę musimy w kraju wydawać "dużo, dużo więcej niż przedtem". "Bo to jest kwestia najbardziej elementarna, to jest kwestia naszego bezpieczeństwa naszej suwerenności i uniknięcia tego, żebyśmy podzielili los Ukrainy" – powiedział.

Kaczyński powtórzył swoją wypowiedź z innych spotkań – zapytał, co stałoby się z Ukrainą, gdyby nie potrafiła się bronić i gdyby została w kilkanaście dni zajęta przez Rosjan.

"Byłby dzisiaj problem dyplomatyczny, pewnie jakieś sankcje, jakieś protesty pewnie byłyby, ale nic więcej" – ocenił.

W ocenie lidera PiS to skuteczna twarda obrona Ukrainy spowodowała, że mamy teraz problem o charakterze światowym. "To starcie dzisiaj jest światowe" – mówił, przypominając o konsekwencjach ekonomicznych.

Zaznaczył, że obecnie mamy dużo droższy pieniądz niż dotąd. "Dzisiaj trudno pożyczać i procenty są wysokie, to mimo wszystko chcemy zachować poziom życia społecznego i musimy dużo wydawać na zbrojenia" – powiedział.

Powiedział, że jeśli sytuacja nadal będzie się zaostrzać, trzeba będzie się zastanowić "nad jeszcze dalej idącymi decyzjami".

"No ale od tego jesteśmy, bo ja tutaj co prawda nie jestem w tej chwili w rządzie, bylem w nim 20 miesięcy teraz nie jestem, ale mówię – chyba mam do tego jakieś prawo jako szef partii rządzącej mówić w imieniu rządu – będziemy to jakoś łatać, zbierać i damy radę" – zadeklarował. "Damy radę i w tej sprawie" – dodał. (PAP)

Autorzy: Mikołaj Małecki, Elżbieta Bielecka, Aleksander Główczewski, Elżbieta Bielecka
gn/