Szef rządu o wyborach: jestem przekonany, że idziemy po trzecie zwycięstwo

2022-10-21 08:15 aktualizacja: 2022-10-21, 13:59
Fot. PAP/Piotr Nowak
Fot. PAP/Piotr Nowak
Jestem przekonany, że idziemy po trzecie zwycięstwo; w sondażach mamy z reguły ponad 36 proc. poparcia, a według niektórych nawet trochę więcej - powiedział w wywiadzie opublikowanym w piątek w "DGP" premier Mateusz Morawiecki.

Premier był pytany przez "Dziennik Gazetę Prawną", czy wewnętrzny konflikt w PiS o to, kto zawinił w kwestii węgla i napięcia w partii i rządzie nie spowodują, że PiS za rok odda władzę.

"Jestem przekonany, że idziemy po trzecie zwycięstwo. W sondażach mamy z reguły ponad 36 proc. poparcia, a według niektórych nawet trochę więcej" - powiedział premier.

"Biorę pod uwagę zdecydowanych wyborców. Zmierzam do tego, że przy tylu kryzysach, które się zwaliły nam na głowę — energetycznym, klimatycznym, a przede wszystkim wojną za naszą granicą, inflacją i COVID-em — utrzymanie ponad 36 proc. poparcia jest niezłym wynikiem. Będziemy robili wszystko, aby w tym ostatnim roku kadencji odzyskać zaufanie tych wyborców, którzy od nas odeszli. Zresztą odeszli w większości do pokoju oczekiwania. Wszyscy chcielibyśmy powrotu do sytuacji sprzed wojny i od jej przebiegu wiele będzie zależeć. Wierzę też, że część wyborców opozycji doceni to, w jaki sposób radzimy sobie z pojawiającymi się problemami, i kiedy przyjdzie czas wrzucenia kartki do urny wyborczej, wynik będzie dla nas pozytywny" - dodał premier. 

Morawiecki pytany o doniesienia medialne np. o wprowadzeniu 100 okręgów sejmowych w miejsce dzisiejszych 41 i projekt zmiany zasad liczenia głosów w komisjach wyborczych, premier podkreślił, że "jest gorącym zwolennikiem zainstalowania w każdym lokalu wyborczym kamer, przezroczystych urn i liczenia głosów w sposób maksymalnie transparentny i jasny".

Na uwagę, że są obawy, że zmiana sposobu liczenia głosów — przez całą komisję, a nie w podziale na podzespoły — spowoduje, że będziemy czekać dłużej na wyniki i kwestię możliwego naruszenia tajności głosowania, jeśli kamery będą nakierowane na przezroczyste urny, premier ocenił, że "jest to wydumany problem". "Dzisiaj w wielu miejscach urny już są przezroczyste. Kartkę można złożyć na cztery. A jeśli trzeba byłoby uwzględnić konieczność schowania głosu do koperty przed wrzuceniem do urny, to i tak warto to zrobić, ponieważ uczciwość przeprowadzenia wyborów jest kwintesencją demokracji" - powiedział.

Morawiecki był też pytany, czy PiS już nie myśli o nowym podziale okręgów wyborczych lub innych zmianach, które dotyczą systemu przeliczania głosów.

"Tutaj są mądrzejsi ode mnie, ja sam nie specjalizuję się w tej tematyce. Przypomnę tylko, że Platforma Obywatelska jeszcze w styczniu 2011 r. zmieniała ordynację do Senatu. Mamy jeszcze czas na ewentualne zmiany, które usprawnią proces wyborów. To normalna praktyka we wszystkich demokracjach. W Stanach Zjednoczonych odbywa się to również bardzo często, włącznie ze zmianą okręgów wyborczych. W naszym przypadku jest zespół, który nad tym pracuje, ale ostateczne decyzje jeszcze nie zapadły" - poinformował szef rządu.

Premier: czy będę premierem dzisiaj, jutro, za rok czy trzy lata, to przede wszystkim decyzja kierownictwa politycznego PiS

Szef rządu był też pytany, czy za rok będzie jeszcze premierem i w jakiej kondycji jego zdaniem będzie wtedy PiS.

"Czy ja będę premierem dzisiaj, jutro, za rok czy trzy lata, to przede wszystkim decyzja kierownictwa politycznego PiS. Czy mamy szansę na rządzenie po wyborach? To decyzja Polaków, ale wierzę, że odpowiedź na to pytanie brzmi 'tak'. Proszę się nie martwić o naszą kondycję, my ciągle jesteśmy w ruchu, stawiamy czoła bezprecedensowym problemom, pracujemy nad udoskonaleniem programu, nowymi propozycjami. Do wyborów pójdziemy silniejsi i bardziej zdeterminowani niż kiedykolwiek" - powiedział.

Pytany, czy widzi pole do kolejnych zmian w rządzie do kozica tej kadencji, premier stwierdził, że zmiany w rządzie "to normalna, częsta praktyka".

Premiera spytano, czy do rządu wejdzie Jacek Kurski. "To, czy pan Jacek Kurski wejdzie do rządu, czy nie, to decyzja kierownictwa politycznego" - powiedział. Jak zaznaczył, "Jacek Kurski ma bardzo różne, szerokie kompetencje".

Na uwagę, że ostatnie rezygnacje szefa KPRM Michała Dworczyka i ministra ds. europejskich Konrada Szymańskiego wyglądają na osłabienie pańskiej pozycji, premier odparł, że "nie zajmuje się dywagacjami na temat tego, czy moja pozycja jest słaba, czy mocna, bo tak naprawdę interesuje mnie tylko silna pozycja Polski". "Cieszę się, że mamy dobry zespół rządowy, że działam jako część dobrego zespołu politycznego i że koncentrujemy się na sprawach, które są najważniejsze dla ludzi" - powiedział.(PAP)

mmi/