Prezydent: najlepiej byłoby, gdyby zestawy Patriot znajdowały się na Ukrainie

2022-11-25 14:11 aktualizacja: 2022-11-25, 17:04
Fot. PAP/Radek Pietruszka
Fot. PAP/Radek Pietruszka
"Z wojskowego punktu widzenia byłoby najlepiej, gdyby zestawy Patriot znajdowały się w pewnej odległości od polskiej granicy, na terytorium Ukrainy, ale decyzja w sprawie ich rozmieszczenia należy do strony, która nimi dysponuje, czyli do Niemiec" - powiedział prezydent Andrzej Duda.

"Z wojskowego punktu widzenia byłoby najlepiej, gdyby dla ochrony także polskiego terytorium te rakiety znajdowały się w pewnej odległości od polskiej granicy, na terytorium Ukrainy. Wtedy, rzeczywiście, najwydajniej chroniłyby i pomagałyby w ochronie zarówno Ukrainy, jak i Polski" - powiedział Duda na piątkowej konferencji w Kownie.

Odpowiedział tak na pytanie o to, że wicepremier, minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak zaproponował, by oferowane Polsce przez Niemcy zestawy obrony powietrznej Patriot przekazać Ukrainie.

Patrioty dla Ukrainy? "Decyzja należy do Niemiec"

Prezydent zaznaczył jednak, że decyzja w sprawie rozmieszczenia zestawów systemu Patriot należy do strony, która nim dysponuje, czyli do Niemiec. "Będą tę decyzję nasi sojusznicy musieli podjąć" - dodał.

Duda podkreślił, że on jako prezydent Polski, może powiedzieć tylko tyle, że zależy mu na tym, żeby terytorium Polski było jak najlepiej chronione. "To jest dla mnie sprawa oczywista, moim obowiązkiem, jako prezydenta RP jest w pierwszej kolejności ochrona polskich obywateli i polskiego terytorium" - oświadczył prezydent.

Szef MON: rozlokowanie Patriotów na zachodniej Ukrainie jest korzystne dla bezpieczeństwa wschodniej Polski

"Rozlokowanie niemieckich wyrzutni Patriot na Ukrainie jest korzystne dla bezpieczeństwa południowo-wschodniej części naszego kraju. Z tego powodu, że bezpieczeństwo przeciwrakietowe na wschodniej Ukrainie oznacza również bezpieczeństwo we wschodniej Polsce. (...) Chodzi o czas reakcji. Patrioty rozlokowane we wschodniej Polsce będą mogły strącać rakiety, które przekroczą granicę z Polską, a to tragiczne zdarzenie, jakie miało miejsce 15 listopada, miało miejsce w odległości zaledwie kilku kilometrów od granicy z Ukrainą. Ta rakieta przeleciała przez terytorium polskie w ciągu kilku, kilkunastu sekund" - powiedział w piątek wicepremier, szef MON Mariusz Błaszczak podczas ćwiczeń wojskowych TUMAK-22.

Jak stwierdził, "to nie jest wystarczający czas do tego, żeby ją skutecznie strącić".

"A znowu strącenie takiej rakiety nad terytorium Ukrainy oznaczałoby wejście Polski do wojny, a przecież tego nie chcemy. Rozlokowanie Patriotów w zachodniej Ukrainie podnosi zarówno bezpieczeństwo zachodniej Ukrainy, jak i Polski" - powiedział szef MON.

"Kolejny argument dotyczy zagrożenia blackoutem, jaki ma miejsce na Ukrainie. Intensywny ostrzał rakietowy Ukrainy wycelowany w elektrownie i inne urządzenia infrastruktury krytycznej powoduje brak dostępu do energii elektrycznej. W konsekwencji, z uwagi na zimę, wywoła to kolejną falę uchodźców, a z punktu widzenia zarówno bezpieczeństwa Ukrainy, jak i bezpieczeństwa Polski oraz całej Europy lepiej jest, żeby do kolejnej fali uchodźców nie doszło. Wzmocnienie obrony przeciwrakietowej Ukrainy oznacza osłabienie tych tendencji" - powiedział Błaszczak.

Stwierdził również, że dyskusje w sprawie przekazania Ukrainie systemów Patriot miały miejsce już w maju.

"Pojawiały się głosy, by USA przekazały Ukrainie również taką broń. Więcej, chcę mocno podkreślić, że wielokrotnie prezydent Ukrainy zwracał się z prośbą o takie wsparcie. (...) Przewodniczący komisji ds. europejskich niemieckiego Bundestagu również opowiedział się za taką formą wsparcia strony ukraińskiej" - mówił szef MON.

Odniósł się też do tezy, że niemieckie Patrioty to "zbyt zaawansowane technologicznie systemy, żeby mogły być przekazane na Ukrainę".

"Po pierwsze, niemieckie Patrioty to jest stara wersja, z lat 80., a więc nie można powiedzieć, żeby była zawansowana technologicznie. Polskie Patrioty są rzeczywiście zaawansowane technologicznie i rzeczywiście jest to najnowsza ich wersja" - stwierdził, zaznaczając, że Ukrainie przekazano już także wiele sprzętu "znacznie bardziej zawansowanego" niż niemieckie Patrioty.

Sytuacja wokół niemieckich Patriotów 

W niedzielę, 20 listopada, minister obrony Niemiec Christine Lambrecht (SPD) zaproponowała wsparcie dla Polski obejmujące systemy obrony przeciwlotniczej Patriot i myśliwce Eurofighter, które strzegłyby polskiej przestrzeni powietrznej.

W środę wicepremier Błaszczak poinformował, że zwrócił się do strony niemieckiej, aby proponowane Polsce baterie Patriot zostały przekazane Ukrainie. Jak uzasadniał, "to pozwoli uchronić Ukrainę przed kolejnymi ofiarami i blackoutem i zwiększy bezpieczeństwo naszej wschodniej granicy".

W czwartek minister obrony stwierdziła, że "te Patrioty są częścią zintegrowanej obrony powietrznej NATO, co oznacza, że mają zostać rozmieszczone na terytorium NATO". Dodała, że jakiekolwiek użycie ich poza terytorium NATO wymagałoby wcześniejszych rozmów z NATO i sojusznikami.

Sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg zapytany w piątek w Brukseli, co sądzi o pomyśle przekazania zestawów Patriot Ukrainie i czy odbyły się już konsultacje, o których mówiła minister Lambrecht, odpowiedział, że z zadowoleniem przyjmuje "informację o niemieckiej ofercie wzmocnienia polskiej obrony przeciwlotniczej przez rozmieszczenie wyrzutni rakietowych Patriot po tragicznym incydencie z ostatniego tygodnia, w którym dwie osoby straciły życie".

Stoltenberg podkreślił, że od kilku lat NATO zwiększało swoją obecność we wschodniej części Sojuszu, szczególnie zaś obecność ta wzmocniona została po inwazji Rosji na Ukrainę. Równolegle - zaznaczył sekretarz generalny NATO - Ukraina została zaopatrzona "w znaczące systemy obrony przeciwlotniczej, w tym systemy nowoczesne".

"Niemcy dostarczyły nowoczesne systemy Ukrainie. Na spotkaniu ministrów spraw zagranicznych w następnym tygodniu będę zachęcał sojuszników do dalszych kroków w tym kierunku. Ale konkretne decyzje dotyczące konkretnych zdolności należą do kompetencji narodowych" - powiedział Stoltenberg. (PAP)

Autorzy: Aleksandra Rebelińska, Edyta Roś, Mikołaj Małecki

mmi/kw/