Pakistan: zamach bombowy w Kwecie w dniu wyborów

2018-07-25 11:10 aktualizacja: 2018-10-05, 23:01
Pakistani security officials inspect the scene of a suspected suicide bomb attack outside a polling station during general elections in Quetta, Pakistan, 25 July 2018. At least 25 people were killed and 30 injured in the incident. Polling stations in Pakistan opened on 25 July, for the general elections convened for around 105 constituents. Voters will have to choose from 11,000 candidates to elect 272 members of the Parliament for the next term. These elections are the second in Pakistan's history in which a government was able to complete its term to make way for another government after being ruled by military dictators for half of the 71 years of its existence since its founding in 1947. Fot. PAP/EPA/JAMAL TARAQAI
Pakistani security officials inspect the scene of a suspected suicide bomb attack outside a polling station during general elections in Quetta, Pakistan, 25 July 2018. At least 25 people were killed and 30 injured in the incident. Polling stations in Pakistan opened on 25 July, for the general elections convened for around 105 constituents. Voters will have to choose from 11,000 candidates to elect 272 members of the Parliament for the next term. These elections are the second in Pakistan's history in which a government was able to complete its term to make way for another government after being ruled by military dictators for half of the 71 years of its existence since its founding in 1947. Fot. PAP/EPA/JAMAL TARAQAI
Co najmniej 31 osób zginęło, a ponad 30 zostało rannych w samobójczym zamachu bombowym, do którego doszło w środę w pobliżu lokalu wyborczego w mieście Kweta na zachodzie Pakistanu w dniu wyborów parlamentarnych - poinformował przedstawiciel policji.

Atak przeprowadzono na placu w dzielnicy Khaliq Shaheed; "zamachowiec samobójca uderzył motocyklem w pojazd policyjny przed lokalem wyborczym" - powiedział agencji EFE policyjny rzecznik Muhammed Ramzan. Jak dodał, wśród ofiar śmiertelnych są wyborcy czekający na oddanie głosu oraz co najmniej trzech policjantów.

Associated Press i Reuters piszą, powołując się na przedstawicieli lokalnych władz szpitalnych, odpowiednio o 31 i 29 ofiarach śmiertelnych; według obu agencji rannych zostało 35 osób. Kilkoro rannych jest w stanie krytycznym, co oznacza, że ostateczny bilans ofiar śmiertelnych może wzrosnąć.

Do ataku przyznało się Państwo Islamskie (IS) za pośrednictwem propagandowej agencji Amak; IS nie przedstawiło jednak dowodów na poparcie swej deklaracji.

Wcześniejsze doniesienia agencyjne mówiły, że zamachowiec wysadził się w powietrze w środku kolejki ustawionej przed lokalem wyborczym i obok policyjnego pojazdu, a celem był wysoki rangą funkcjonariusz policji, który chciał sprawdzić zabezpieczenia lokalu, a także że zamachowiec "próbował wejść do lokalu wyborczego i wysadził się w powietrze, gdy policja chciała go aresztować".

W Pakistanie trwają w środę wybory do niższej izby parlamentu, Zgromadzenia Narodowego, oraz do czterech parlamentów prowincji. W sondażach prowadzą: partia byłego krykiecisty Imrana Khana, Pakistański Ruch na rzecz Sprawiedliwości (PTI), oraz Pakistańska Liga Muzułmańska Nawaz (PML-N) byłego premiera, skazanego za korupcję Nawaza Sharifa. Oczekuje się, że żadne z ugrupowań nie zdobędzie większości. Zwycięzca wyborów będzie musiał zmierzyć się z wieloma palącymi problemami krau, od kryzysu gospodarczego i walutowego, przez pogarszające się relacje z USA, po niedobory wody.

Przywódcy tych partii potępili atak w Kwecie i wyrazili współczucie bliskim ofiar, wspominając też o próbie zakłócenia demokratycznego procesu wyborczego.

Do zabezpieczenia wyborów władze skierowały ok. 370 tys. żołnierzy i 450 tys. policjantów. Podczas ataków w kampanii wyborczej zginęło w Pakistanie ponad 180 osób. Wcześniej w lipcu zamachowiec samobójca zabił blisko 150 ludzi na wiecu wyborczym w miejscowości Mastung położonej w tej samej co Kweta prowincji Beludżystan. Do ataku przyznało się IS.

Po ataku w Kwecie komisja wyborcza ogłosiła, że ze względów bezpieczeństwa w kilku okręgach Beludżystanu zawieszono łączność komórkową i działanie internetu. We wtorek wieczorem sekretarz komisji Babar Yaqub poinformował o pogróżkach pod adresem personelu komisji i kandydatów i wymierzonych w lokale wyborcze. (PAP)

akl/ ap/

TEMATY: