Dowódca ukraińskiego batalionu: Rosjanie zostawiają amunicję, a zabierają telewizory i lodówki [WIDEO]

2023-01-25 14:28 aktualizacja: 2023-01-25, 17:51
Fot. PAP/Leszek Szymański
Fot. PAP/Leszek Szymański
Ukraiński batalion Tsunami z obwodu odeskiego chroni ludność cywilną i bierze udział w operacjach wojskowych m.in. wyzwolenia Chersonia. Zmywamy wszystko na naszej drodze. Żołnierze rosyjscy wycofując się zostawiają ogromne ilości amunicji, a zabierają telewizory i lodówki - powiedział PAP.PL jeden z dowódców Tsunami Dmytro.


Batalion Tsunami, tak jak wszystkie Siły Zbrojne Ukrainy, zajmuje się obroną państwa przed rosyjską agresją i zbiera dane wywiadowcze. "Jeśli chodzi o nazwę batalionu, to osobiście byłem zaangażowany w jej wybranie. Mieliśmy dużo różnych propozycji, ale wybraliśmy właśnie Tsunami, ponieważ oznacza silną morską falę, sztorm. Zmywamy wszystko na naszej drodze, wszelką nieczystą siłę" - powiedział jeden z dowódców batalionu Dmytro podczas rozmowy z fotoreporterem PAP Leszkiem Szymańskim.

"Pozostałości orka"

Dmytro pokazał małą, wewnętrzną wystawę znajdującą się w miejscu stacjonowania batalionu i zatytułowaną "Pozostałości orka". Po wybuchu wojny w Ukrainie orkami w przestrzeni informacyjnej nazywani są rosyjscy żołnierze. Na wystawie zgromadzono rzeczy przejęte przez żołnierzy batalionu po wzięciu do niewoli rosyjskich żołnierzy.

"To player analogowy" - Dmytro wskazał na walkman i dodał, że "to z niego towarzysze prawdopodobnie słuchają muzyki w trakcie prowadzenia działań wojennych".

"A to jest ich gazeta, w której ogłaszają referendum o oddzieleniu okupowanych terenów Ukrainy. Te gazety rozdawane są na okupowanych terenach, znaleźliśmy tam mnóstwo takiego typu materiałów" - dodał.

Pokazał też telefon stacjonarny oraz kamizelki kuloodporne. "To są mundury, szewrony, kamizelki kuloodporne - tu mają pancerz. Sami możecie ocenić stopień ich ochrony. To oznacza, że nie szkoda im swoich żołnierzy..  I też mamy taki stary kask. To wszystko to ich realny ekwipunek" - wyjaśnił.

Żołnierze rosyjscy zostawiają po sobie "ogromne ilości amunicji"

Według dowódcy, żołnierze rosyjscy wycofując się zostawiają po sobie "ogromne ilości amunicji". "Po prostu mają inne priorytety. Widzieliśmy na podstawie danych z dronów, kiedy ich żołnierz w momencie wycofywania się zabiera telewizor, ale zostawia ogromną ilość nietkniętej, cennej amunicji. Priorytetem są dla nich telewizory i lodówki, a amunicja chyba jest nieistotna. Pewnie dalej zamierzają walczyć tym telewizorem" - powiedział.

W schronie przeciwlotniczym Dmytro pokazuje karabin zbudowany przez żołnierzy batalionu. "Jest to karabin maszynowy KPWT, który kiedyś był podstawowym wyposażeniem radzieckich transporterów opancerzonych. Został zdjęty z transportera i postawiony na takiej ramie. Daje to możliwość prowadzenia ognia nie tylko z transportera, czy innego środku transportu, ale też z okopu" - podkreślił.

Porzucone psy

W batalionie służy też Dasza, która opiekuje się porzuconymi psami. Jak podkreśla rozmawiając z PAP.PL, psy nie są wykorzystywane w służbie wojskowej.
"Ten pies nazywa się Ross i został wyrzucony przez właścicieli na ulicę. Znaleźliśmy go w sierpniu. Biegał ulicami w obroży, a na obroży był jego paszport.  Nikt nie chciał go przyjąć do siebie. Lubię zwierzęta, więc go zabrałam. Ten drugi pies to suka Malyszka" - powiedziała.

Dodała, że Ross jest bardzo zastraszony i wszystkiego się boi. "Prawdopodobnie ma problemy z psychiką. Podejrzewam, że poprzedni właściciele bardzo źle go traktowali. A jeśli chodzi o Małą – sami widzicie jak na wszystko reaguje" - zaznaczyła.

"Postanowiłem chronić ojczyznę, bo kto jak nie ja"

Kucharz batalionu podkreślił w rozmowie, że to jego siostrzenica, która uczy się u niego gotować, namówiła go do gotowania dla żołnierzy.
"Najpierw zabrali mi moją ojczyznę, wszystko co miałem w Ługańsku. Byliśmy tu jak uchodźcy. Teraz nie mamy gdzie uciekać i postanowiłem chronić ojczyznę, bo kto jak nie ja" - podsumował.
  (PAP)

Autorzy: Agnieszka Gorczyca, Dmytro Menok

mj/