Sejmowa komisja regulaminowa za uchyleniem immunitetu i zgodą na areszt dla Gawłowskiego

2018-11-08, 20:21
Fot. PAP/Marcin Bielecki
Fot. PAP/Marcin Bielecki
Sejmowa komisja regulaminowa opowiedziała się w czwartek za uchyleniem immunitetu i wyrażeniem zgody na zastosowanie tymczasowego aresztu wobec Stanisława Gawłowskiego (PO). Prokuratura chce postawić politykowi PO dwa nowe zarzuty dot. korupcji i prania brudnych pieniędzy.

W kwietniu tego roku Gawłowski usłyszał już pięć zarzutów, w tym trzy o charakterze korupcyjnym. Dotyczą one okresu, kiedy pełnił urząd wiceministra ochrony środowiska. Poseł PO spędził też trzy miesiące w areszcie, który ostatecznie opuścił w lipcu tego roku, po wpłaceniu pół miliona złotych kaucji.

W czerwcu natomiast Zachodniopomorska delegatura Prokuratury Krajowej w Szczecinie skierowała do Sejmu kolejny wniosek o uchylenie Gawłowskiemu immunitetu oraz wyrażenie przez Sejm zgody na zastosowanie wobec niego tymczasowego aresztu. Nowe zarzuty mają mieć związek z zakupem apartamentu w Chorwacji, który - według prokuratury - Gawłowski miał przyjąć jako łapówkę od kołobrzeskiego biznesmena Bogdana K. Formalnie właścicielami nieruchomości są teściowie pasierba Gawłowskiego.

Gawłowski nie uczestniczył w czwartkowych obradach komisji.

Prok. Małgorzata Zapolnik, Naczelnik Zachodniopomorskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej, prezentując wniosek podkreślała m.in., że dwa nowe zarzuty, które prokuratura chce postawić posłowi PO, zagrożone są karą do 10 lat pozbawienia wolności. "Tą to czyny poważne. Wskazać należy też, iż sam fakt podjęcia działań zmierzających do ukrycia przyjętej korzyści majątkowej, poprzez zawarcie fikcyjnej umowy na osoby trzecie (chodzi o teściów pasierba Gawłowskiego - PAP) stanowi też o obawie matactwa w przedmiotowej sprawie" - wskazywała prokurator.

Przypomniała, że Gawłowski otrzymał już wiosną tego roku pięć zarzutów. "W toku śledztwa (...) cztery różne składy sądów orzekających: rejonowego, okręgowego i apelacyjnego w Szczecinie, rozpoznające wnioski prokuratora o stosowanie i przedłużenie stosowania wobec Stanisława Gawłowskiego tymczasowego aresztowania uznały, że zgromadzony dotychczas w toku śledztwa materiał dowodowy wskazuje na uzasadnione duże prawdopodobieństwo popełnienia przez Stanisława Gawłowskiego zarzucanych mu czynów" – podkreśliła prok. Zapolnik.

Podczas obrad komisji głos zabierali głównie posłowie PO, formułując m.in. zarzuty o polityczny charakter śledztwa. Robert Kropiwnicki uznał formułowane przez prokuraturę zarzuty wobec Gawłowskiego za "lipne". Przypomniał, że jego sprawą zajmowały się już w tym roku sądy, które decydowały w sprawie zastosowania wobec niego aresztu, a następnie o wyrażeniu zgody na to, by polityk mógł wyjść po wpłaceniu kaucji.

"Często słyszę taką frazę: +żeby poseł Gawłowski jak każdy obywatel...+, tylko jak każdemu obywatelowi sąd mówi, że sprawa się nie nadaje do aresztu, to się sprawa kończy, a w przypadku posła Gawłowskiego, sprawa wraca. A wraca dlatego, że jest posłem, politykiem, i dlatego prokuratura polityczna niestety próbuje się ciągle w tej sprawie odgrywać" – przekonywał Kropiwnicki.

Rajmund Miller (PO) zauważył, że Gawłowski od lipca przebywał na wolności. "Chciałbym więc zapytać, jakie macie państwo podstawy, by sądzić, że w tej sprawie będzie mataczył? Gdyby to robił, to by robił to od lipca. Nie rozumiem, dlaczego chcecie znów zastosować areszt" - powiedział poseł Platformy.

Jarosław Urbaniak (PO) dowodził z kolei, że w przypadku Gawłowskiego nie może być mowy o praniu brudnych pieniędzy, ponieważ apartament w Chorwacji został - w jego ocenie - zakupiony "w normalny sposób". "Zwykłe kupno, sprzedaż na pewno wypraniu żadnych pieniędzy nie służył" - podkreślał poseł PO.

Zarzuty o polityczny charakter śledztwa odpierał prok. Witold Grdeń. "Nie zgadzam się ze stwierdzeniem o jakiejś zależności prokuratora w zakresie tej sprawy. Nie jest to prawdą. Nie jestem prokuratorem PiS-u, nie jestem prokuratorem Platformy. Jestem prokuratorem RP" - podkreślał prok. Grdeń.

Nie zgodził się też z argumentacją posłów PO, że w lipcu Sąd Apelacyjny w Szczecinie uchylił areszt wobec Gawłowskiego. "Sąd przedłużył, ale dał warunek - jeżeli podejrzany w określonym terminie wpłaci poręczenie majątkowe, to wówczas może wyjść na wolność" - powiedział prokurator.

Szef komisji regulaminowej Włodzimierz Bernacki (PiS) ocenił w rozmowie z PAP, że prokuratura przedstawiła silne dowody na to, że Gawłowski mógł dopuścić się zarzucanych mu czynów. Zwrócił przy tym uwagę, że komisja regulaminowa najczęściej rozpatruje wnioski o uchylenie immunitetów posłów w sprawach wykroczeń. "Powiedziałbym, w cudzysłowie oczywiście, że to są sprawy drobne w stosunku tych kwestii i zarzutów, które pojawiły się tutaj. Tutaj mamy do czynienia z sytuacją posła, który pełniąc funkcję sekretarza stanu w Ministerstwie Ochrony Środowiska - wszystko na to wskazuje – wykorzystywał tę swoją funkcję i czerpał z tego tytułu korzyści majątkowe w postaci np. konkretnych kwot pieniędzy, które przyjmował, ale również zarzuty, które dotyczą przyjmowania pieniędzy na kampanię wyborczą PO" – podkreślał Bernacki.

Dodał, że po raz pierwszy spotkał się z taką skalą zarzutów dotyczących przyjmowania korzyści z tytułu pełnienia mandatu poselskiego i jednocześnie wykonywania funkcji sekretarza stanu. "To jest naprawdę niebywałe" – ocenił szef komisji regulaminowej.

Czwartkowe posiedzenie rozpoczęło się od sporu, czy komisja w ogóle powinna zająć się sprawą Gawłowskiego, który w środę zwrócił się do przewodniczącego komisji o przesunięcie terminu rozpatrywania wniosku prokuratury. Bernacki do prośby się jednak nie przychylił. Gawłowski argumentował w swym piśmie, że nie miał do tej pory okazji zapoznać się z dokumentami prokuratury.

Wniosek o zmianę terminu obrad ponowił - tym razem w imieniu grupy posłów PO - wiceprzewodniczący komisji Tomasz Głogowski (PO). Komisja wniosku jednak nie poparła.

Bernacki wyjaśnił podczas obrad komisji, iż uznał wniosek Gawłowskiego za bezzasadny. Według niego poseł PO wcześniej dwukrotnie odmówił przyjęcia dokumentów z prokuratury. Raz miał to zrobić, kiedy próbowano dostarczyć je na jego adres domowy, drugi raz – na adres jego biura poselskiego.

Jeszcze przed posiedzeniem komisji obrońca Gawłowskiego, mec. Roman Giertych poinformował, że Sąd Apelacyjny w Warszawie prawomocnym orzeczeniem udzielił Gawłowskiemu "zabezpieczenia przeciwko TVP w związku z pozwem o naruszenie dóbr osobistych". "W związku z tym złożyłem wczoraj wniosek o ich wyłączenie od prowadzonego postępowania" - dodał adwokat.(PAP)

autor: Marta Rawicz

mkr/ pad/