Parlament Ukrainy zatwierdził dekret o stanie wojennym w części kraju

2018-11-26 19:20 aktualizacja: 2018-11-27, 12:44
Fot. PAP/EPA/STEPAN FRANKO
Fot. PAP/EPA/STEPAN FRANKO
Rada Najwyższa (parlament) Ukrainy zatwierdziła w poniedziałek dekret prezydenta Petra Poroszenki o wprowadzeniu stanu wojennego. Szef państwa oświadczył, że obejmie on obszary przy granicy z Rosją oraz obwody nad Morzem Czarnym i Azowskim i potrwa 30 dni.

Stan wojenny poparło 276 posłów w 450-osobowym parlamencie. „Stan wojenny na Ukrainie będzie ograniczony wyłącznie do obszarów położonych przy granicy z Rosją, Naddniestrzem oraz obwodów nad Morzem Czarnym i Azowskim” – powiedział Poroszenko deputowanym. 

„Regulacje dotyczące stanu wojennego zostaną zastosowane tylko w przypadku rosyjskiej agresji lądowej i wkroczenia regularnych wojsk Federacji Rosyjskiej na terytorium Ukrainy poza granicami operacji (przeciwko prorosyjskim separatystom w części Donbasu) na wschodzie kraju i (zajętego przez Rosję) Krymu” – podkreślił szef państwa. 

„Stan wojenny nie doprowadzi do ograniczenia praw i swobód obywatelskich” – zapewnił Petro Poroszenko. 

Dekret o stanie wojennym zaczął obowiązywać w poniedziałek od godziny 14 czasu lokalnego (13 w Polsce) – wskazują dokumenty na stronie Rady Najwyższej. Sam prezydent mówił wcześniej o wprowadzeniu stanu wojennego dopiero od najbliższej środy. 

Stan wojenny obejmie obwody: odeski, mikołajowski, chersoński, zaporoski, ługański, doniecki, sumski, charkowski, czernihowski i winnicki. 

Debata w parlamencie, którą zwołano w trybie pilnym, była bardzo burzliwa. Oponenci Poroszenki wskazywali, że stan wojenny ograniczy podstawowe prawa obywatelskie, na co nie ma zgody w związku z nadchodzącą kampanią przed wyborami prezydenckimi. 

W związku z tymi wątpliwościami prezydent zmienił treść dekretu o stanie wojennym, skracając okres jego obowiązywania z proponowanych wcześniej 60 do 30 dni. 

Sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony (RBNiO) Ołeksandr Turczynow tłumaczył, że dekret przewiduje m.in. możliwość ograniczenia praw i swobód obywatelskich. „Podkreślam, że tymczasowo mogą być ograniczane konstytucyjne prawa i swobody obywatelskie, ale prezydent nie zamierza korzystać z tej możliwości. Jeśli jednak dojdzie do nasilenia agresji, ten instrument powinien być dostępny” – zaznaczył.

Ukraina ogłosiła stan wojenny w części kraju po zaatakowaniu w niedzielę przez Rosję trzech okrętów ukraińskiej marynarki wojennej w Cieśninie Kerczeńskiej między Morzem Czarnym i Azowskim. W wyniku zdarzenia rannych zostało sześciu ukraińskich marynarzy. Ukraińskie jednostki zostały ostrzelane i przejęte przez rosyjskie oddziały specjalne i znajdują się obecnie w porcie w Kerczu na kontrolowanym przez Rosję Krymie. 

Informując parlament o tym incydencie, szef sztabu generalnego Ukrainy Wiktor Mużenko oświadczył, że Rosjanie użyli do ataku myśliwca Su-30. „Otrzymaliśmy dodatkowe informacje, że w trakcie ataku na ukraińskie okręty zastosowano lotnictwo wojskowe Federacji Rosyjskiej. Su-30 dokonał ataku z wystrzeleniem dwóch rakiet” – powiedział. 

Przeciwnicy Poroszenki obawiali się, że stan wojenny może być pretekstem do przełożenia zaplanowanych na przyszły rok wyborów prezydenckich. Szef państwa zapewnił, że wybory odbędą się w terminie. Poroszenko nie ogłosił jeszcze, czy będzie ubiegał się o reelekcję, jednak wszystko wskazuje na to, że ponownie weźmie udział w wyścigu o najwyższe stanowisko w państwie.

Po głosowaniu w sprawie stanu wojennego Rada Najwyższa Ukrainy przyjęła w poniedziałek rezolucję o przeprowadzeniu wyborów prezydenckich 31 marca 2019 roku. Decyzję tę poparło w głosowaniu 298 deputowanych. „Utniemy intrygi w sprawie wyborów” – oświadczył przewodniczący Rady Najwyższej Andrij Parubij. 

Z Kijowa Jarosław Junko (PAP)

jjk/ mc/

TEMATY: