UE idzie do przodu ze zwiększaniem uprawień Frontexu

2018-12-06, 19:13 aktualizacja: 2018-12-06, 19:16
Fot. PAP/EPA/FRANCESCO RUTA
Fot. PAP/EPA/FRANCESCO RUTA
Europejska Straż Graniczna i Przybrzeżna ma zyskać nowe uprawnienia dotyczące m.in. wspierania państw członkowskich w odsyłaniu osób, które nie mają prawa przebywać na terenie UE. Kompromis w tej sprawie wypracowali w czwartek unijni ministrowie ds. wewnętrznych.

Z wynegocjowanego tekstu wynika, że agencja będzie dostarczać wsparcie na wniosek państwa członkowskiego albo z własnej inicjatywy, ale w porozumieniu z władzami kraju, którego będzie dotyczyć działanie.

Próby wypracowania takich regulacji trwały od lat, ale różne państwa członkowskie przeciwstawiały się im. W Polsce podnoszony był argument suwerenności, której przejawem jest obecność funkcjonariuszy krajowej straży granicznej strzegących wjazdu do kraju.

"Oczywiście dostrzegamy konieczność wzmocnienia agencji w związku z działaniami, aby zwalczać nielegalną migrację, natomiast pozostajemy konsekwentnie na stanowisku, że to rozszerzanie, zarówno jeśli chodzi o stan liczebny, jak i kompetencji (Frontexu), nie może być kosztem kompetencji państw narodowych" - powiedział dziennikarzom w Brukseli szef MSWiA Joachim Brudziński.

Kryzys migracyjny i nieszczelność granic, zwłaszcza takich państw jak Grecja czy Włochy, unaoczniły potrzebę unijnego współdziałania również w tym zakresie. Wypracowane przez ministrów porozumienie dotyczy tylko części reformy - poza obszarem powrotów także współpracy z krajami trzecimi. Gdy mandat zostanie wypracowany również w innych kwestiach, wówczas będą mogły się rozpocząć negocjacje z Parlamentem Europejskim.

Unijny komisarz ds. wewnętrznych i migracji Dimitris Awramopulos apelował w czwartek o szybkie tempo prac. "Zegar tyka. Kończy nam się czas. Prawdziwie produktywny okres przed nami to tylko cztery miesiące" - mówił, nawiązując do zbliżających się wyborów do Parlamentu Europejskiego.

Nowy Frontex ma wspierać procedury powrotu w państwach członkowskich, na przykład przez identyfikowanie nielegalnie przebywających obywateli państw trzecich czy uzyskiwanie przez nich dokumentów podróży.

Wsparcie ma obejmować wszystkie obszary: od działań przygotowawczych do tych związanych z samym powrotem, a także aktywności po powrocie i po przyjeździe osób na teren UE. Agencja ma być również zaangażowana we "wspomagany dobrowolny powrót", gdy osoba, która nie ma prawa do przebywania na terenie UE, decyduje się sama wyjechać.

Frontex też ma mieć możliwość podejmowania wspólnych operacji w państwach trzecich, w tym w krajach niesąsiadujących z UE, i oddelegowania tam swojego personelu. Wszystko to oczywiście za zgodą kraju przyjmującego.

Po zawarciu odpowiedniej umowy możliwe byłoby rozmieszczenie zespołów zarządzania granicami i powrotami w państwach pozaunijnych. Agencja ma również mieć prawo wysyłać ekspertów jako oficerów łącznikowych, którzy będą stanowić część lokalnych lub regionalnych sieci współpracy ds. migracji i ekspertów ds. bezpieczeństwa. Priorytetem ma być rozmieszczenie oficerów łącznikowych w krajach pochodzenia i tranzytu migrantów.

Z wyliczeń przedstawionych przez Komisję Europejską jeszcze we wrześniu wynika, że całkowity koszt modernizacji Frontexu tylko w latach 2019-2020 wyniesie 1,3 mld euro. W kolejnej perspektywie finansowej, czyli w latach 2021-2027, ma być to 11,3 mld euro. KE chce, by służba ta miała do 2020 r. 10 tys. funkcjonariuszy.

Dyplomaci, którzy przysłuchiwali się dyskusji ministrów, podkreślali, że szereg państw unijnych jest przeciwny aż takiemu rozbudowywaniu Frontexu. "Z punktu widzenia bezpieczeństwa i sprawności niezwykle efektywnej służby, jaką jest polska straż graniczna, przyjęcie dziś docelowo tego pułapu 10 tys. wydaje się bardzo mało prawdopodobne. Tym bardziej że mogłoby to zagrozić płynnej, stabilnej pracy polskich funkcjonariuszy" - mówił Brudziński.

Z Brukseli Krzysztof Strzępka (PAP)

stk/ ndz/ kar/