Kurtyka: musimy iść w pracach do przodu nad końcowym dokumentem szczytu

2018-12-13, 17:39 aktualizacja: 2018-12-13, 18:03
Prezydent COP24, wiceminister środowiska Michał Kurtyka. Fot. PAP/Andrzej Grygiel
Prezydent COP24, wiceminister środowiska Michał Kurtyka. Fot. PAP/Andrzej Grygiel
Uczestnicy szczytu klimatycznego w Katowicach powinni iść do przodu w pracach nad końcowym dokumentem COP24 - zaapelował w czwartek na sesji plenarnej prezydent COP24 Michał Kurtyka. Jak dodał, przygotuje wstępną wersję dokumentu końcowego, który będzie jeszcze negocjowany.

Kurtyka w czwartek po południu na sesji planarnej wysłuchał raportów z prac ministrów, którzy w grupach roboczych prowadzili negocjacje w imieniu prezydencji. Tworzą je dwójki ministrów jeden z kraju rozwiniętego drugi z państwa rozwijającego się. Każda dwójka prowadzi negocjacje w innym zakresie tematycznym np. finanse, adaptacja, czy nowe cele po 2020 roku.
 
Ministrowie m.in. z Niemiec, Egiptu, RPA, Hiszpanii, Singapuru raportowali, że w każdym z tematów udało się „uczynić progres”, ale większości nadal pojawiają się rozbieżności między stronami.
 
Jednym z kluczowych problemów jest uwzględnienie w dokumencie końcowym szczytu kwestii raportu IPCC. IPCC przestrzegło, że globalne ocieplenie na poziomie 1,5 stopnia osiągniemy znacznie wcześniej, bo w 2030 roku. Raport wzywa też do podjęcia większych zobowiązań przez kraje niż to wynika z Porozumienia paryskiego.
 
Część państw, również małych wyspiarskich chce wpisać do dokumentu końcowego z Katowic ustalenia IPCC. Przeciwnicy tego pomysłu chcą jedynie odnotować ten fakt. 
 
Jeżeli w Katowicach znalazłby się twardy zapis dot. IPCC mogłoby to spowodować międzynarodową presję na zwiększenie ambicji klimatycznych jeszcze przed 2020 rokiem, czyli od momentu wejścia w życie Porozumienia paryskiego.
 
Szwedzka minister, która referowała postępy negocjacji w tej materii wskazywała, że  strony „nie mają zbieżnych przekonań w tej sprawie”. Dodawała, że problemem jest również ustalenie terminologii.
 
Prezydent COP24 podziękował ministrom za ich pracę i poświęcenie. Podkreślił, że spotkania negocjacyjne trwały przez wiele godzin, również w nocy.
 
"Jestem przekonany, ze dołożyliście wszelkich starań, by w negocjacjach posunąć się tak daleko jak to było możliwe" – stwierdził.
 
Kurtyka zaznaczył jednak, że „czas iść do przodu”. Zapowiedział, że przygotuje wstępną wersję dokumentu końcowego, który będzie jeszcze negocjowany.
 
„Jest kilka problemów, które nie zostały rozwiązane. Musimy iść do przodu, bo zmiany klimatu nie będą na nas czekały (…) Zamierzam przygotować i przedstawić wstępną wersję dokumentu, (końcowego – PAP) na którą będziemy ciężko pracować, by osiągnąć oczekiwane rezultaty" – powiedział.

Kurtyka dodał, że "dostrzega wolę stron w poszukiwaniu konsensusu".
 
"Jesteśmy tutaj, by osiągnąć sukces, by wdrożyć w praktyce Porozumienie paryskie, ponieważ wszyscy tego chcemy" – zaznaczył przewodniczący COP24.
 
W 2015 roku w stolicy Francji państwa zobowiązały się, że podejmą działania na rzecz zatrzymania globalnego ocieplenia na poziomie dwóch stopni Celsjusza - a w razie możliwości jedynie 1,5 stopnia Celsjusza - powyżej średniej temperatur sprzed rewolucji przemysłowej. Porozumienie nie mówi o redukcji emisji CO2 jako jedynym sposobie przeciwdziałania zmianom klimatu. Wskazuje również na pochłanianie dwutlenku węgla i wykorzystaniu go np. do poprawy jakości gleb, lasów. (PAP)
 
autor: Michał Boroń
 
mick/ skr/