"WSJ": Kampania USA przeciw Huaweiowi z trudnościami w Europie Środkowo-Wschodniej

2019-02-11, 15:32 aktualizacja: 2019-02-11, 15:35
Fot. PAP/EPA/DAN HIMBRECHTS AUSTRALIA AND NEW ZEALAND OUT
Fot. PAP/EPA/DAN HIMBRECHTS AUSTRALIA AND NEW ZEALAND OUT
Kampania dyplomatyczna USA przeciw firmie Huawei zmaga się z trudnościami w Europie Środkowo-Wschodniej. Rządy w tym regionie mogą niechętnie wykluczyć koncern ze swojej infrastruktury ze względu na chińskie inwestycje - ocenił dziennik "Wall Street Journal".

USA i część ich sojuszników podejrzewają Huawei, największego wytwórcę sprzętu telekomunikacyjnego na świecie, o niejawne związki z chińskim rządem i obawiają się, że może korzystać z budowanej przez siebie infrastruktury 5G do celów szpiegowskich. Koncern i władze Chińskiej Republiki Ludowej konsekwentnie zaprzeczają tym oskarżeniom. Choć Stany Zjednoczone praktycznie wykluczyły Huawei z kraju, wiele europejskich państw, np. Wielka Brytania, Niemcy czy Polska pozwoliły na to, by koncern stał się kluczowym graczem na lokalnych rynkach sprzętu telekomunikacyjnego - wskazała gazeta.
 
Zdaniem "WSJ" rząd Polski lawiruje obecnie pomiędzy USA a ChRL. Dziennik wskazał na prywatne spotkanie ambasadora USA i premiera Morawieckiego w styczniu, na którym według anonimowych źródeł prezes rady ministrów miał zapewnić o ograniczeniach dla Huawei podczas budowy sieci 5G w kraju. Część polityków ma być przy tym niezadowolona z medialnych komentarzy, jakoby kraj już podjął ostateczną decyzję o pełnym wsparciu dla USA, obawiając się odwetu Państwa Środka.
 
8 stycznia 2019 r. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymała Weijinga W., jednego z dyrektorów lokalnego oddziału Huaweia, oraz Piotra D., byłego funkcjonariusza ABW i pracownika Orange, pod zarzutem szpiegostwa na szkodę Polski. Wkrótce po tym Huawei poinformowało o zwolnieniu pracownika i odcięło się od sprawy.
 
Zdaniem "WSJ" kwestia Huaweia podzieliła również polityczną scenę Czech. Z jednej strony kraj musi odpowiedzieć na obawy zgłaszane przez USA i rodzime agencje cyberbezpieczeństwa, a z drugiej - nie zamknąć przed sobą potencjalnych możliwości chińskich inwestycji oraz umów handlowych i biznesowych. Premier Andrej Babisz chce rozważać dalsze ograniczenia dla firmy, podczas gdy prezydent kraju Miłosz Zeman przyjmuje Huaweia z otwartymi ramionami - wskazał dziennik.
 
Pod koniec stycznia media informowały, że Huawei został wykluczony ze zorganizowanego przez czeską Krajową Administrację Skarbową przetargu na stworzenie w Czechach portalu podatkowego. Wcześniej czeski Narodowy Urząd ds. Bezpieczeństwa Cybernetycznego i Informatycznego wydał ostrzeżenie w związku z możliwym zagrożeniem dla bezpieczeństwa związanym z wyrobami chińskiej firmy.
 
Sprawa czeska ma być jednym z problemów czekających szefa amerykańskiej dyplomacji Mike'a Pompeo podczas jego wizyty w Europie Środkowo-Wschodniej w tym tygodniu. "WSJ" przypomniało, że w ostatnich latach przedstawiciele administracji USA odbywali stosunkowo niewiele podróży dyplomatycznych w tym regionie. Tymczasem reprezentanci Chin spotykali się z rządami praktycznie każdego kraju tego bloku dorocznie od ok. 2012 r.
 
"Próżnia powstała w wyniku słabszej obecności USA w regionie została zapełniona" - powiedział w piątek dziennikarzom jeden z wysoko postawionych urzędników administracji prezydenta USA Donalda Trumpa. "Właśnie w tym czasie zaobserwowaliśmy mocniejszą obecność Chin" - dodał członek rządu.
 
W regionie pojawiają się nawet głosy sceptycznie nastawione wobec dyplomatycznej ofensywy Stanów Zjednoczonych - wskazał dziennik. Premier Słowacji Peter Pellegrini oświadczył, ze kraj nie uznaje chińskiego koncernu telekomunikacyjnego za zagrożenie dla bezpieczeństwa i nie nałoży na Huawei restrykcji, jeśli nie pojawią się przeciwko niemu dowody. Ostrzegł też polityków, by "nie stali się narzędziem w wojnie handlowej", jaką prowadzą obecnie USA i Chiny. W podobny tonie wypowiadali się przedstawiciele rządu Węgier, gdzie Huawei pomagał stworzyć system numerów alarmowych.
 
W 2017 r. Huawei dominował na europejskich rynkach sprzętu telekomunikacyjnego z 31-procentowym udziałem. Drugie miejsce zajęła szwedzka firma Ericsson (29 proc.), a trzecie - fińska grupa Nokia (21 proc.) - wynika z danych firmy analitycznej Dell'Oro Group. (PAP)
 
kso/ mk/