Formuła 1: Lewis Hamilton wygrał wyścig w Japonii

2015-09-27 12:40 aktualizacja: 2018-10-05, 15:11
epa04951937 British Formula One driver Lewis Hamilton of Mercedes AMG GP celebrates on the podium after winning the Japanese Formula One Grand Prix, at the Suzuka Circuit in Suzuka, central Japan, 27 September 2015.  EPA/DIEGO AZUBEL 
Dostawca: PAP/EPA. PAP/EPA © 2015 / DIEGO AZUBEL
epa04951937 British Formula One driver Lewis Hamilton of Mercedes AMG GP celebrates on the podium after winning the Japanese Formula One Grand Prix, at the Suzuka Circuit in Suzuka, central Japan, 27 September 2015. EPA/DIEGO AZUBEL Dostawca: PAP/EPA. PAP/EPA © 2015 / DIEGO AZUBEL
Lider mistrzostw świata Formuły 1 Brytyjczyk Lewis Hamilton z zespołu Mercedes GP wygrał na torze Suzuka wyścig o Grand Prix Japonii. Obrońca tytułu triumfował po raz czterdziesty pierwszy w karierze i ósmy w sezonie.

Drugie miejsce zajął partner Hamiltona z teamu Niemiec Nico Rosberg, a trzecie czterokrotny mistrz świata Niemiec Sebastian Vettel z Ferrari.

Hamilton umocnił się na pozycji lidera cyklu, ma już 48 pkt przewagi nad Rosbergiem. Brytyjczyk odniósł trzecie w karierze zwycięstwo w GP Japonii. Po raz pierwszy triumfował w 2007 roku, gdy wyścig rozegrano na torze Fuji i 2014 roku na Suzuce.

30-letni Rosberg, który dzień wcześniej wywalczył pole position, w niedzielę popełnił błąd na starcie i na drugim, lewym zakręcie spadł na czwarte miejsce. Wyprzedzili go Hamilton, Vettel i Fin Valtteri Bottas z Williamsa.

Niemiec został wypchnięty poza tor, miał w tym sporą zasługę Hamilton, który agresywnie zaatakował partnera z zespołu tuż po starcie. Rosberg jednak nie poddał się, natychmiast rozpoczął pogoń za rywalami. Bottasa wyprzedził na 19 okrążeniu, a na drugie miejsce awansował po drugim pit stopie na 31 okrążeniu, gdy Vettel zjechał na zmianę opon.

Hamilton po objęciu tuż po starcie prowadzenia, utrzymał pozycję lidera do mety. "Kręcił" najlepsze czasy okrążenia, on też uzyskał największą prędkość przeciętną - prawie 210 km/h. Lider cyklu, który na mecie uzyskał ponad 18 s przewagi nad Rosbergiem miał problemy, gdy w połowie dystansu pojawiły się wibracje układu kierowniczego. Okazało się, że nie była to poważna awaria, zniknęła po wymianie opon.

"Nie będę z radości płakał, ale rzeczywiście jestem bardzo szczęśliwy, że udało mi się ponownie wygrać. Bolid był przygotowany doskonale, na nic nie mogę narzekać" - powiedział Hamilton.

Kierowcy Mercedesa wygrali w tym roku już 11 wyścigów Grand Prix - osiem Hamilton i trzy Rosberg. Także trzy razy triumfował Vettel.

W zdecydowanie gorszych nastrojach byli ponownie kierowcy McLarena Hiszpan Fernando Alonso i Brytyjczyk Jenson Button. Mieli - zgodnie z zapewnieniami szefów koncernu Honda - otrzymać na "domowy" dla japońskiego teamu wyścig na Suzuce nowe, lepsze silniki. Tym razem ponownie skończyło się tylko na obietnicach, nowe jednostki napędowe Hondy wcale nie dawały lepszych osiągów, Alonso zajął 11. miejsce ze stratą jednego okrążenia do Hamiltona, Button był 16.

"To jest coraz bardziej frustrujące i kłopotliwe. Nasze silniki mają osiągi zbliżone do używanych w GP 2. Nie mamy żadnych szans walki z rywalami" - grzmiał w wyścigowym radiu Hiszpan. Jego "uwagi" docierały do prezesa Hondy, który był obecny w Paddock Clubie.

Tym razem na Suzuce obyło się bez poważniejszych kolizji. Tylko na początku aż trzech kierowców przebiło oponę. Brazylijczyk Felipe Massa (Williams) stuknął się kołami z Australijczykiem Danielem Ricciardo (Red Bull). Meksykanin Sergio Perez (Force India) znalazł się poza torem po kontakcie z Carlosem Sainzem Jr. (Toro Rosso).

Cała trójka zjechała do depo, gdzie założono świeże opony. Jedynie w Williamsie Massy wymieniono uszkodzony nos bolidu, którego fragmenty leżały na torze podczas wyścigu. Nie stwarzały jednak żadnego zagrożenia, sędziowie nie zdecydowali się na samochód bezpieczeństwa.

Rok temu w Japonii wyścig został przerwany po wypadku Francuza Julesa Bianchiego (Marussia), który w wyniku obrażeń zmarł w lipcu tego roku.

Po GP Japonii w kalendarzu zostanie jeszcze pięć imprez: GP Rosji - 11 października w Soczi, GP USA - 25 października, GP Meksyku - 1 listopada, GP Brazylii - 15 listopada i GP Abu Zabi - 29 listopada. (PAP)

wha/ kali/