Ukraińska milicja: wybuch przed konsulatem RP to "akt chuligański"

2015-10-09 22:05 aktualizacja: 2018-10-05, 15:22
epa04968659 Investigators from the Ukranian police forces inspect the site of an explosion in Lviv, Western Ukraine, 08 October 2015. According to media reports, there was an explosion the night before near the Polish Consulate in Lviv, after a device went off inside a bin. Nobody was injured and the incident is being investigated.  EPA/MARKIIAN LYSEIKO 
Dostawca: PAP/EPA. PAP/EPA © 2015 / MARKIIAN LYSEIKO
epa04968659 Investigators from the Ukranian police forces inspect the site of an explosion in Lviv, Western Ukraine, 08 October 2015. According to media reports, there was an explosion the night before near the Polish Consulate in Lviv, after a device went off inside a bin. Nobody was injured and the incident is being investigated. EPA/MARKIIAN LYSEIKO Dostawca: PAP/EPA. PAP/EPA © 2015 / MARKIIAN LYSEIKO
Milicja we Lwowie uznała w piątek, że wybuch na terenie konsulatu Polski w tym mieście był „aktem chuligańskim”. Zgodnie z ukraińskim prawem jego sprawcom grozi od trzech do siedmiu lat pozbawienia wolności.

Wcześniej tego dnia Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) poinformowała, że rozpatruje dwie wersje eksplozji przed konsulatem: chuligaństwo z ciężkimi następstwami bądź zamach terrorystyczny.

Do wybuchu doszło w środę wieczorem. Nieoficjalne źródła w polskim MSZ mówiły PAP, że eksplodowała petarda, którą ktoś wrzucił na teren placówki dyplomatycznej z zewnątrz. W czwartek rzeczniczka ukraińskiego MSW w obwodzie lwowskim Switłana Dombrowska powiedziała PAP, że przed konsulatem eksplodował granat.

Jak wyjaśniła, "według wstępnych ustaleń doszło do wybuchu granatu RG-42". Jest to ręczny granat odłamkowy konstrukcji radzieckiej, którego produkcję rozpoczęto podczas drugiej wojny światowej.

Wcześniej lokalne media informowały, że eksplodował ładunek podłożony w koszu na śmieci. Rzecznik polskiego MSZ Marcin Wojciechowski potwierdził w czwartek na Twitterze, że doszło do incydentu, w którym nikt nie ucierpiał. Dodał, że odpowiednie służby badają okoliczności zdarzenia.

Obyło się bez strat

Delegatura MSW Ukrainy w obwodzie lwowskim napisała w czwartek w komunikacie, że otrzymała zawiadomienie o wybuchu w środę o godz. 22.30 (godz. 21.30 w Polsce).

Do zaistniałej sytuacji odniósł się w czwartek w rozmowie z dziennikarzami minister spraw zagranicznych Grzegorz Schetyna, mówiąc, że "nic strasznego się nie stało" i nie ma żadnych strat. "Uważamy, że to coś przypadkowego (...), ale czekamy na ustalenia śledztwa prowadzonego przez policję ukraińską" - podkreślił. W opinii szefa MSZ "niektórym mogłoby zależeć, żeby tworzyć jakiś kontekst polityczny", ale - jak mówił - "tutaj nie ma złego kontekstu, po prostu incydent".

Cytowani przez lwowskie media świadkowie mówili, że w wyniku eksplozji zadrżały szyby w oknach okolicznych domów i uruchomiły się syreny alarmów samochodowych.

Z Kijowa Jarosław Junko (PAP)

jjk/ az/ kar/ je/

TEMATY: