Marszałek Kidawa-Błońska jest przeciwna powyborczej koalicji "wszyscy przeciwko komuś"

2015-10-19 11:20 aktualizacja: 2018-10-05, 15:34
Warszawa, 23.09.2015. Marszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska, podczas konferencji prasowej, przed posiedzeniem Sejmu, 23 bm. (mr) PAP/Leszek Szymański ***Zdjęcie do depeszy PAP pt. Kidawa-Błońska: wniosek o postawienie Kwiatkowskiego przed TS jest opiniowany *** Archiwum fot. PAP © 2015 / Leszek Szymański
Warszawa, 23.09.2015. Marszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska, podczas konferencji prasowej, przed posiedzeniem Sejmu, 23 bm. (mr) PAP/Leszek Szymański ***Zdjęcie do depeszy PAP pt. Kidawa-Błońska: wniosek o postawienie Kwiatkowskiego przed TS jest opiniowany *** Archiwum fot. PAP © 2015 / Leszek Szymański
Marszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska zadeklarowała, że jest przeciwniczką powyborczej koalicji "wszyscy przeciwko komuś". W jej opinii po wyborach parlamentarnych 25 października, bez względu na ich wynik, Platforma będzie wzmocniona.

Kidawa-Błońska przyznała w rozmowie z PAP, że PO jest "w trudnej sytuacji". "Ale trudno oczekiwać, że zawsze się będzie na fali wznoszącej. Jestem przekonana, że niezależnie od wyniku, wyjdziemy z tych wyborów jako partia pozbierani i wzmocnieni" - podkreśliła.

"Rządzimy 8 lat i jak na formację, która tak długo sprawuje władzę i przeprowadzała trudne, ale ważne reformy, to mamy bardzo porządne sondaże. Wybory są jednak 25 października. Gdyby ktoś mnie dzisiaj zapytał, jaki będzie wynik wyborów, jakie formacje znajdą się w Sejmie, to trudno byłoby mi odpowiedzieć. Wszystko jest możliwe - od tego, że będziemy mieć siedem partii w Sejmie, do tego, że będą trzy. Każdy wariat jest możliwy" - uważa Kidawa-Błońska.

"Platforma na pewno miała moment bardzo dużego tąpnięcia, ale teraz to nadrabiamy. Zawsze trudniej jest odzyskać zaufanie, zwłaszcza własnych wyborców. My nie przekonujemy tych, którzy są do nas nieprzekonani, chcemy odzyskać tych, którzy na nas głosowali, byli z nami, a później powiedzieli: coś jest z wami nie tak, odchodzimy. To o nich zabiegamy" - zaznaczyła marszałek.

Kidawa-Błońska liczy na to, że PO uda się wygrać wybory parlamentarne. "Trudno brać udział w kampanii nie licząc, że się wygra. Jesteśmy zbyt poważną formacją, by jedne wybory, nawet przegrane, miały spowodować, że przestaniemy normalnie funkcjonować i nie będziemy partią z własnym programem, która wie, czego chce" - oceniła. Jak zaznaczyła, zmiana przywództwa w partii to na razie nie jest temat do rozważań dla polityków PO. "Ważne są wybory parlamentarne i to, by uzyskać w nich dobry wynik" - dodała.

Pytana o ewentualne powyborcze koalicje, które mogłaby zawrzeć Platforma, marszałek Sejmu zadeklarowała, że jest przeciwna "koalicji wszyscy przeciwko komuś". "Taka koalicja zawsze się źle kończy" - dodała. "Musi być jakiś pozytyw. Na niechęci do kogoś nic mocnego się nie zbuduje. Jestem za merytoryczną koalicją, w której szukamy wspólnych tematów, które możemy we współpracy zrealizować" - podkreśliła.

"Z PSL pracowaliśmy osiem lat, a z Nowoczesną Ryszarda Petru mamy wiele podobnych punktów programowych, ale o koalicjach, można mówić dopiero po wyborach. Nie wiadomo, jakie partie do Sejmu wejdą, poza tym, że to będzie PO oraz PiS. Wszystko inne pozostaje zagadką" - stwierdziła marszałek.

Podsumowując kończącą się VII kadencję Sejmu, Kidawa-Błońska oceniła, że w jej tracie udało się przyjąć ważne ustawy dotyczące szeroko rozumianej polityki prorodzinnej - wydłużenie urlopów macierzyńskich i ojcowskich, zasiłki w wysokości tysiąca złotych dla kobiet, które urodziły dziecko, elastyczny czas pracy, ulgi podatkowe dla zakładów pracy, w których powstają żłobki czy przedszkola, ulgi podatkowe na trzecie i kolejne dziecko. "To wszystko - krok po kroku - tworzy coraz bardziej sprzyjające warunki do tego, by mieć dzieci" - dodała. (PAP)

ajg/ mkr/ hgt/