Ardanowski: polska żywność jest wysokiej jakości, ale wpadki mogą się zdarzyć

2019-03-13, 08:45
Polska żywność jest wysokiej jakości i nadzór weterynaryjny gwarantuje, że jest ona bezpieczna, ale przy eksporcie dużej ilości produktów, w tym mięsa, zawsze może wydarzyć się jakaś nieprawidłowość - powiedział PAP minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski.

"Jestem absolutnie przekonany, że polska żywność jest wysokiej jakości, ale i bezpieczna, a to są dwie cechy, które często są mylone. Każda żywność, niezależnie, czy ona jest bardzo wysokiej jakości czy niższej, musi być bezpieczna i mamy system, który skutecznie to bezpieczeństwo żywności zapewnia" - podkreślił Ardanowski. 

Zaznaczył, że oczywiście byłoby ogromną naiwnością, jeżeli obraca się milionami ton mięsa, twierdzić, że nic się nie wydarzy np. przy mieszaniu różnych gatunków mięsa, w chłodni czy też w transporcie. "Natomiast absolutnie nieuprawnione i nieadekwatne działania przede wszystkim ze strony niektórych krajów, które jakąś tam swoją politykę handlową realizują" - powiedział minister i rozwoju wsi. 

Szef resortu rolnictwa poinformował, że po wydarzeniach, które dziennikarze śledczy nagłośnili w jednej z ubojni (w powiecie Ostrów Mazowiecka) zdecydowano o przeprowadzeniu kontroli wszystkich ubojni. W ciągu pierwszych dwóch tygodni kontroli służby weterynaryjne sprawdziły 336 ubojni, a do końca marca będą skontrolowane wszystkie (w Polsce działa ok. 1 tys. ubojni - PAP). 

"Nie potwierdzają się zarzuty (o nieprawidłowościach - PAP), owszem są czasami uchybienia, które nie mają wpływu na jakość żywności i nie zagrażają bezpieczeństwu. Wówczas podejmowane są decyzje administracyjne, również nakładane kary, ale to nie burzy całego systemu" - powiedział. 

Inspekcja weterynaryjna kontroluje również wszystkich pośredników handlu zwierzętami. Ponad 400 firm zostało już skontrolowanych. Tu są duże uchybienia, przede wszystkim dotyczące szybkości zgłaszania przemieszczania się zwierząt do  systemu rejestracji i identyfikacji zwierząt (IRZ). 

Te nieprawidłowości, jak zapewnił, są eliminowane. "Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa natychmiast wdrożyła udostępnienie online wszystkim lekarzem weterynarii nadzorującym ubój i przerób mięsa dostęp do bazy danych. Chodzi o to, żeby mogli w każdej chwili sprawdzić czy badane przez nich zwierzęta są zgłoszone do systemu przemieszczenia, czy są wycofane" - tłumaczył Ardanowski. 

Zapewnił też, że wdrażane są wszystkie zadania, przyjęte do szybkiej realizacji po wizycie unijnych inspektorów.

Ardanowski zauważył, że pojawił się problem salmonelli w wołowinie. Weterynaria sprawdziła 407 próbek, czyli tyle, ile Komisja Europejska w ramach analizy ryzyka określiła dla Polski. "Cieszę się, że w polskich zakładach nie znaleziono przypadku salmonelli, bo nie byłem pewien, czy coś nie wyskoczy. Szczególnie, że gdzieś tam twierdzą, że w polskim mięsie znaleziono salmonellę" - podkreślił.  

"Mam pewność, że z zakładów ubojowych i zakładów rozbioru mięsa wychodzi mięso bezpieczne. Czy ono gdzieś w transporcie nie ulegnie zamieszaniu, zanieczyszczeniu (...) nie mam pewności, ale wtedy już odpowiada za to producent, a nie władze państwa" - powiedział minister.

Poinformował, że resort rolnictwa pracuje nad uszczelnieniem systemu kontroli bezpieczeństwa żywności. "Takie jest oczekiwanie wielu krajów, nie tylko Komisji Europejskiej, żeby przy mięsie mogli działać tylko i wyłącznie państwowi lekarze" - wyjaśnił. Zmiana ustawy jednak, dodał, będzie wymagała dodatkowych etatów dla inspekcji. Według Ardanowskiego będzie to ponad 2 tys. etatów, a to nie jest "pstryknięcie palcami, tylko skomplikowana sprawa również zakresie finansów państwa". Według Ardanowskiego ustawa będzie procedowana prawdopodobnie w kwietniu.

Minister przyznał, że przy dużym obrocie mięsa, tak jak w przypadku Polski, zawsze mogą się zdarzyć przypadki mięsa zarażonego. "Trzeba je eliminować, karać winnych, napominać, ale nie wolno tworzyć wrażenia, że Polska żywność jest bez kontroli albo że jest niebezpieczna. To nie ma nic wspólnego z prawdą" - podkreślił Ardanowski. (PAP)

autor: Anna Wysoczańska 

awy/ pś/