PŚ w skokach - Żyła trzeci w Planicy, wygrał Niemiec Eisenbichler

2019-03-22, 16:24 aktualizacja: 2019-03-22, 17:20
Fot. PAP/EPA/ANTONIO BAT
Fot. PAP/EPA/ANTONIO BAT
Piotr Żyła zajął trzecie miejsce w konkursie Pucharu Świata w skokach narciarskich na mamucim obiekcie w słoweńskiej Planicy. Zwyciężył - po raz pierwszy w karierze - Niemiec Markus Eisenbichler, a drugi był triumfator całego cyklu Japończyk Ryoyu Kobayashi.

Żyła po raz 11. w karierze stanął na podium zawodów PŚ, a po raz siódmy w tym sezonie; poprzednio 16 lutego w niemieckim Willingen. Dokładnie sześć lat temu - 22 marca 2013 - skoczek z Wisły na Letalnicy był już trzeci, a w piątek potwierdził, że lubi szybować na "mamutach".

W pierwszej serii uzyskał 242 m, co do ostatniego na liście startowej Kobayashiego było największą odległością. Walczący o małą Kryształową Kulę w lotach Japończyk wyrównał ten wynik, ale ponieważ skakał z niższego rozbiegu, to on był liderem na półmetku. Między nim a Polakiem plasował się jeszcze Eisenbichler - 238,5 m.  

W finale Żyła doleciał do 234. metra i objął prowadzenie. Na cieszył się tym faktem zbyt długo, bo metr bliżej wylądował Eisenbichler, ale przewaga z pierwszej serii, a zwłaszcza wyraźnie lepsze noty za styl premiowały Niemca. Wtedy było jasne, że albo on będzie się cieszył się z pierwszego zwycięstwa w karierze, choć w tym roku został już mistrzem świata, albo po raz 13. w sezonie triumfuje Kobayashi.

Azjata uzyskał 220 m i musiał zadowolić się drugim miejscem. Takie rozstrzygnięcie sprawiło, że przed niedzielnym finałem sezonu to Eisenbichler jest - o cztery punkty - bliżej sukcesu w klasyfikacji lotów.

Szanse na włączenie się do walki o Kryształową Kulę w tej specjalności stracili w piątek praktycznie Kamil Stoch i Stefan Kraft.

Polak, który w Planicy zwyciężył już trzykrotnie, w tym w obu konkursach przed rokiem, w obu seriach miał najniższe prędkości dojazdowe i osiągnął 211 oraz 209,5 m. Wystarczyło to do 18. miejsca, najniższego w sezonie w konkursach, w których skakał w obu seriach. Niżej był tylko w Zakopanem, gdzie po 36. pozycji na półmetku nie zakwalifikował się do finału.

Z kolei Austriak, który był na podium w czterech poprzednich zawodach, spisał się niewiele lepiej, a 214 i 213 m pozwoliło mu zająć 14. lokatę.

Bohaterem pierwszej serii w polskim zespole był Jakub Wolny. Osiągnął 235,5 m, czyli o 5,5 więcej niż w najdłuższym dotychczas skoku w karierze. Dzięki rekordowej odległości był piąty, ale w finale wylądował 21,5 m bliżej i spadł na 12. pozycję.  

W przeciwnym kierunku powędrował Dawid Kubacki. 222 metry w pierwszej próbie pozwoliło mu zająć 14. pozycję, ale po 230 w drugiej przesunął się na siódme miejsce.

Tuż przed nim sklasyfikowano Szwajcara Simona Ammanna. 37-letni czterokrotny mistrz olimpijski spisał się najlepiej w tym sezonie, a 238 m było najlepszym rezultatem drugiej serii.

W sobotę odbędzie się konkurs drużynowy, a biało-czerwoni mają startować w składzie i kolejności: Wolny, Stoch, Kubacki i Żyła. Na niedzielę zaplanowano kończące sezon zawody indywidualne, tradycyjnie z udziałem czołowej "30" Pucharu Świata. (PAP)

pp/ krys/