Częściowe wyniki wyborów parlamentarnych w Tajlandii: na prowadzeniu partia popierająca wojsko

2019-03-24, 19:57 aktualizacja: 2019-03-25, 08:02
Fot. EPA/NARONG SANGNAK
Fot. EPA/NARONG SANGNAK
Po przeliczeniu 92 proc. głosów w niedzielnych wyborach parlamentarnych w Tajlandii komisja wyborcza podała, że największą ich liczbę otrzymała związana z wojskiem partia Palang Pracharat (PPRP), która wyprzedziła opozycyjną Pheu Thai.

Były to pierwsze wybory w Tajlandii od 2014 roku, gdy wojskowa junta pod wodzą obecnego premiera Prayuta Chan-ochy obaliła demokratycznie wybrany rząd Pheu Thai.

Komisja wyborcza przekazała, że 6 proc. głosów uznano za nieważne, a więcej informacji na temat wyników zostanie ogłoszonych na konferencji prasowej w poniedziałek.

Według wstępnych, częściowych i nieoficjalnych wyników, przekazanych przez komisję i przytoczonych przez agencję AP, PPRP zdobyła ok. 7,5 mln, a Pheu Thai - ok. 7 mln spośród 92 proc. przeliczonych dotąd głosów. Na trzecim miejscu znalazła się nowa partia Future Forward (FFP) z 5,2 mln głosów, a na kolejnym - Partia Demokratyczna (DP) z 3,2 mln głosów.

Przy skomplikowanym systemie wyborczym liczby te nie oznaczają jednak, że PPRP zdobędzie najwięcej miejsc w niższej izbie tajlandzkiego parlamentu. Ze wstępnych szacunków ze strony internetowej dziennika "Bangkok Post" wynika, że to Pheu Thai może uzyskać najwięcej mandatów.

Tak dobry wynik PPRP zaskoczył jednak obserwatorów, którzy spodziewali się jednoznacznego zwycięstwa Pheu Thai - partii związanej z byłym premierem Thaksinem Shinawatrą, obalonym przez wojsko w 2006 roku, oraz z jego siostrą Yingluck Shinawatrą, którą podobny los spotkał osiem lat później. Partie Shinawatrów wygrywały wszystkie wybory w Tajlandii od 2001 roku.

Taki wynik dodatkowo podnosi również szanse Prayuta na zachowanie stanowiska premiera, które nawet w przypadku porażki PPRP wydawały się wysokie. Przez pięć lat rządów junta zdążyła zmienić konstytucję i prawo wyborcze, by znacznie ułatwić sobie pozostanie przy władzy.

Niezależnie od tego, kto ostatecznie wygra, do skutecznego rządzenia będzie musiał stworzyć koalicję z innymi ugrupowaniami. Układ sił w parlamencie będzie zależał od uzgodnień koalicyjnych, jakie w nadchodzących tygodniach poczynią w tej sprawie partie.

Według konstytucji, uchwalonej przez juntę w 2016 roku, nad wyborem premiera będą głosowały wspólnie obie izby parlamentu. Obsada 250-osobowego senatu jest w praktyce w rękach wojskowych, co oznacza, że aby przeforsować swojego kandydata, opozycja musiałaby zdobyć aż 376 z 500 dostępnych miejsc w izbie niższej.

Oficjalne wyniki mają zostać ogłoszone 9 maja.

Na podstawie częściowych wyników za największego przegranego wyborów komentatorzy uznają DP, najstarszą partię polityczną w Tajlandii. Szef tego ugrupowania Abhisit Vejjajiva zrezygnował w niedzielę z kierowania partią.

Z Bangkoku Andrzej Borowiak (PAP)

anb/ akl/ mal/