Kukiz: walczymy o Europę równych szans

2019-05-23 07:23 aktualizacja: 2019-05-23, 07:28
Paweł Kukiz. Fot.  PAP/Jan Karwowski
Paweł Kukiz. Fot. PAP/Jan Karwowski
Wejście do Parlamentu Europejskiego przedstawicieli Kukiz’15 byłoby dla UE wartością dodaną – uważa Paweł Kukiz. W rozmowie z PAP podkreśla, że chciałby aby w przyszłym PE nowa frakcja, którą chciałby stworzyć, była języczkiem u wagi. Zapewnia, że chce walczyć o "Europę równych szans".

Paweł Kukiz mówi o roli, którą jego ugrupowanie chciałoby pełnić w przyszłym Parlamencie Europejskim. Dodaje, że "Polsce można służyć w Polsce i Polsce można służyć w Europie, a mało tego - Polsce trzeba służyć w Europie". Wyjaśnia także, co łączy go z polskimi i europejskimi sojusznikami, z którymi idzie do eurowyborów.


PAP: Ostatnie sondaże dają wyniki bardzo różne, bo np. między 3 a 9 proc. Pan ostatnio odbył "maraton" spotkań, podczas których wspierał pan kandydatów do Parlamentu Europejskiego z list Kukiz'15. Co bardziej daje komfort bycia spokojnym o wynik?

Paweł Kukiz: Ja bym był spokojny wynik wtedy, gdybym był pewien, że wszyscy świadomi wyborcy w Polsce pójdą do wyborów. Natomiast obawiam się, że świadomi wyborcy są już tak zniesmaczeni tym całym ustrojem, tym cyrkiem, który widzą w mediach, że mogą pozostać w domach. Apeluje do wszystkich świadomych wyborców, którzy zgadzają się ze mną, że w Polsce nie ma demokracji, nigdy nie było demokracji, podobnie w Unii Europejskiej, którzy wierzą święcie, że bez tych zmian ustrojowych: Jednomandatowych Okręgach Wyborczych, referendach obligatoryjnych dla władz, nie ma szans na budowę Polski i spokoju na przyszłość, apeluje, żeby koniecznie poszli na te wybory i zagłosują na nas jako na trzecią drogę.

PAP: Łatwiej byłoby Kukiz'15, aby wzięło po wyborach w 2015 roku subwencje od państwa i dziś moglibyście robić po kilka konwencji wyborczych, nawet co tydzień.

PK: Konwencje robimy za własne pieniądze, ze składek z prywatnych pieniędzy, ale te dysproporcje są przeogromne, bo za regionalną konwencję w Krakowie czy Poznaniu zapłaciliśmy 6 tys. zł, a są partie, które wydają na to 60 tys. zł, jak nie więcej. 

PAP: Albo jak konwencja Wiosny Roberta Biedronia, która odbyła się na warszawskim Torwarze, a która - według doniesień medialnych - miała kosztować ok. pół miliona złotych.

PK: Nie chce mi się wierzyć, żeby te pieniądze były całkowicie czyste, bo ja wiem jakie to są kolosalne kwoty. Pamiętam jak był taki ogromny bum związany z moim startem w wyborach prezydenckich, co potem przełożyło się na wybory parlamentarne, to myśmy nie mieli takiej kwoty ze zbiórek publicznych, co Wiosna. Oni się zresztą przyznawali do tego, że im pomagają fundacje zagraniczne, co jest z kolei niezgodne z przepisami i tym na pewno powinna się zająć Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Szczególnie jak widzę czynne zaangażowanie w kampanię partii pana Biedronia ze strony (wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej) Fransa Timmermansa.

PAP: Na listach Kukiz'15 znalazło się 20 z 26 posłów. Obawia się pan straty np. wicemarszałka Sejmu Stanisława Tyszki, posłanki Agnieszki Ścigaj czy wiceszefa klubu Grzegorza Długiego?

PK: Nie uważam, żeby to była jakakolwiek strata, wręcz przeciwnie - gdyby te właśnie osoby jak Tyszka, Długi czy Aga Ścigaj dostały się do europarlamentu, to to jest tylko wartość dodana, bo np. Tyszka od samego początku uczestniczył w rozmowach z włoskich Ruchem Pięciu Gwiazd, z którym w przypadku dostania się w Parlamencie Europejskim weszlibyśmy w koalicje, więc Polsce można służyć w Polsce i Polsce można służyć w Europie, a mało tego - Polsce trzeba służyć w Europie. Większość prawa, która jest uchwalana w polskim Sejmie to prawo unijne. 

PAP: A nie myślał pan, żeby podobnie jak Robert Biedroń, być liderem jeden z list do Parlamentu Europejskiego, żeby ją pociągnąć?

PK: Nie. Zostałem tak wychowany, że cenie sobie transparentność. Dla mnie tego typu rzeczy jak startowanie liderów do europarlamentu w celu tzw. pociągnięcia listy, to jest nieuczciwe względem wyborców, to jest nieetyczne. Tak samo jak rzeczą nieetyczną jest wpisywanie całej swojej rodziny na listy wyborcze, czy jak w przypadku Biedronia - startowanie z miejsc biorących.

PAP: O co będą walczyć europosłowie Kukiz'15?

PK: Przede wszystkim o Europę równych szans, skończenie z dominacją Niemiec i Francji, z dyktatem Komisji Europejskiej. Gdyby nam się udało stworzyć frakcję z Ruchem Pięciu Gwiazd to istniałoby ogromne prawdopodobieństwo, biorąc pod uwagę spodziewany słaby wynik Europejskiej Partii Ludowej i Partii Europejskich Socjalistów, że to nasza frakcja byłaby języczkiem u wagi, który mógłby decydować o tym, jak powinna wyglądać Europa - czy pójdzie ku samozagładzie, a ta samozagłada może nastąpić poprzez likwidację Unii, albo kontynuowanie obecnej polityki Unii Europejskiej, czy też uda nam się Unię uratować i stworzyć Europę ojczyzn.

PAP: Jakie macie wspólne interesy z Ruchem Pięciu Gwiazd?

PK: Nie tylko z Ruchem Pięciu Gwiazd, ale również z grecką partią AKKEL, fińskim Teraz, estońskim Bogactwem Życia i chorwackim Żywym Murem. Są to m.in. równe dopłaty dla rolników, ochrona konsumentów przed korporacjami, wsparcie drobnych przedsiębiorców, walka z korupcją, zlikwidowanie tego biurokratycznego Bizancjum, które kosztuje ogrom pieniędzy.

PAP: A co z polskimi sojuszami ruchu Kukiz'15 z Prawicą Rzeczypospolitej, Demokracją Bezpośrednią i stowarzyszeniem "Stop Bankowemu Bezprawiu", którzy startują z waszych list w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Co was z nimi łączy?

PK: W 2010 roku popierałem kandydaturę lidera Prawicy RP Marka Jurka w wyborach prezydenckich. Natomiast od zawsze Prawica RP, Marek Jurek, Marian Piłka to są orędownicy Jednomandatowych Okręgów Wyborczych, orędownicy państwa obywatelskiego, orędownicy obligatoryjnych dla władz referendum, a to są sprawy dla mnie.

PAP: A z Demokracją Bezpośrednią?

PK: Łączą nas świetne relacje i bliskość światopoglądowa w kwestiach takich jak konieczność wprowadzenia referendów czy zmiana ordynacji na większościową. 

PAP: A "Stop Bankowemu Bezprawiu"?

PK: Prawo europejskie w teorii zapewnia ochronę konsumentom pokrzywdzonym przez banki, ale w praktyce organy państwa polskiego je lekceważą, o czym od dawna głośno mówi "Stop Bankowemu Bezprawiu". System bankowy jest pełen patologii, banki robią dobrze silnym i niszczą słabszych. Na przykład mamy ostatnio sytuację z pożyczką bankową dla Nowoczesnej, która została udzielona przez jeden z banków pod zastaw przewidywanych subwencji partyjnych. Czy teraz, każdy kto prywatnie pójdzie do banku i powie, że będzie w przyszłości zarabiał 5 razy tyle, co obecnie i żeby mu udzielić kredyt pod te przyszłe zarobki to go od ręki dostanie? W przypadku Nowoczesnej bank może mieć problem ze ściągalnością i za długi Nowoczesnej zapłacą podatnicy - to są rzeczy niedopuszczalne. Ten sam bank w przypadku zwykłego człowieka, któremu coś się w życiu wydarzyło, że nie może spłacić 1 czy 2 rat kredytu może mu wypowiedzieć kredyt i w konsekwencji wyrzucić go na bruk.

Rozmawiał Grzegorz Bruszewski (PAP)

autor: Grzegorz Bruszewski

gb/ pś/