W Belgii w wyborach krajowych we Flandrii wygrywa prawica, a w Walonii – lewica

2019-05-27, 03:27 aktualizacja: 2019-05-27, 03:33
Przewodniczący Interesu Flamandzkiego Tom Van Grieken. Fot. PAP/EPA/JULIEN WARNAND
Przewodniczący Interesu Flamandzkiego Tom Van Grieken. Fot. PAP/EPA/JULIEN WARNAND
W podzielonej na część francuskojęzyczną i niderlandzkojęzyczną Belgii niedzielne wybory krajowe wygrały według nieoficjalnych danych: we Flandrii – prawicowy Nowy Sojusz Flamandzki, a w Walonii – Partia Socjalistyczna. Duży sukces odniósł Flamandzki Interes.

W niedzielę odbyły się Belgii wybory parlamentarne. Odbywały się one równolegle z wyborami do parlamentu Europejskiego.

We Flandrii wygrał prawicowy Nowy Sojusz Flamandzki, uzyskując według wstępnych szacunków 24,9 proc. głosów. Komentatorzy zwracają uwagę na ogromny sukces, jaki osiągnęła prawicowa, eurosceptyczna partia Vlaams Belang (Flamandzki Interes). Partia ta uzyskała 18,5 proc. oddanych głosów. W wyborach przed 5 laty zdobyła ona tylko 5,9 proc. poparcia. Na kolejnych miejscach we Flandrii znaleźli się Chrześcijańscy Demokraci i Flamandowie (CD&V) – 15,2 proc. i Open VLD – 13,2 proc. Socjaliści zdobyli 10,1 proc., a Zieloni 10,2 proc.

Na francuskojęzycznym południu kraju - w Walonii, wygrała Partia Socjalistyczna (PS) byłego premiera Elio di Rupo, zdobywając 26,1 proc. głosów. Drugie miejsce zajął Ruch Reformatorski (MR), do którego należy premier Charles Michel, z wynikiem 21,5 proc. Na trzecim miejscu uplasowało się ugrupowanie Ecolo, z wynikiem 14,5 proc.

W liczącej ponad 11 mln Belgii w wyborach na poziomie federalnym przewagę mają partie flamandzkie. Nowy Sojusz Flamandzki zdobył 16,1 proc. poparcia (stracił 4,2 proc. w porównaniu do poprzednich wyborów), Vlaams Belang 12 proc. (zyskał 8,3 proc w porównaniu do poprzednich wyborów), Partia Socjalistyczna – 9,3 proc., flamandzki CD&V – 8,9 proc., a Open VLD – 8,6 proc.

Komentatorzy wskazują, że bardzo dobry wynik Vlaams Belang prawdopodobnie utrudni stworzenie koalicyjnego rządu.

Reuters zaznacza w komentarzu, że wstępne prognozy sugerują, iż Charles Michel, który pomimo rozpadu rządzącej Belgia koalicji pozostał premierem, być może będzie musiał sprawować tę funkcje jeszcze  przez wiele miesięcy, gdy przywódcy partyjni będą próbować zbudować nową koalicję. W 2010 r. po wyborach proces tworzenia rządu zajął rekordowe 541 dni.

Oprócz wyborów we Flandrii i Walonii, głosowanie odbyło się oddzielnie w regionie Brukseli, w którym przewagę ma społeczność francuskojęzyczna. Wybory w tej części składowej federacji wygrała a Partia Socjalistyczna, uzyskując 22 proc. głosów. Na drugim miejscu uplasowało się ugrupowanie Ecolo, które zdobyło 19,1 proc. poparcia, a trzeci Ruch Reformatorski dostał 16,9 proc. głosów.

Premier Belgii Charles Michel ogłosił w grudniu ub.r. w belgijskim parlamencie swoją rezygnację. Król Belgów przyjął ją i jednocześnie poprosił go o pełnienie obowiązków szefa rządu do czasu majowych wyborów parlamentarnych.

Przyczyną kryzysu politycznego w Belgii był ONZ-owski pakt migracyjny. 8 grudnia 2018 r. koalicję rządzącą w Belgii opuściła największa partia - Nowy Sojusz Flamandzki (N-VA), protestując przeciw przyjęciu tego paktu przez Belgię.

Z Brukseli Łukasz Osiński (PAP)

luo/ mars/

 

TEMATY: