PO-KO: złożymy wniosek o powołanie komisji śledczej ws. Falenty i afery podsłuchowej

2019-06-11 13:44 aktualizacja: 2019-06-11, 14:25
Tomasz Siemoniak. Fot. PAP/Piotr Nowak
Tomasz Siemoniak. Fot. PAP/Piotr Nowak
Domagamy się wyjaśnienia sprawy Marka Falenty i afery podsłuchowej; klub PO-KO złoży wniosek o powołanie komisji śledczej w tej sprawie, zachodzi poważne podejrzenie, że nielegalnymi metodami wpływano na sytuację polityczną w Polsce - podkreślali we wtorek politycy PO-KO.

W poniedziałek "Rzeczpospolita" poinformowała, że Marek Falenta - biznesmen skazany w aferze podsłuchowej - napisał we wniosku o ułaskawienie skierowanym do prezydenta Andrzeja Dudy, że jeśli nie zostanie ułaskawiony, to ujawni, kto za nim stał.

Natomiast we wtorek "Gazeta Wyborcza" podała, powołując się na lobbystę związanego z prezydentem Andrzejem Dudą, że Falenta dysponuje nagraniem z centrali PiS w Warszawie z 2014 r., na którym prezes ugrupowania Jarosław Kaczyński komentuje podsłuchy polityków rządu PO-PSL, które dostarczył mu Falenta. Zastępca rzecznika PiS Radosław Fogiel stwierdził, że nie było żadnych spotkań Kaczyńskiego z Falentą.

Wiceszef PO Tomasz Siemoniak ocenił na konferencji prasowej w Sejmie, że nie widać "jakiejś woli i chęci" rządu czy prokuratora generalnego do objaśnienia opinii publicznej sprawy Falenty. "A tymczasem informacje, które są w dyspozycji opinii publicznej i te, które każdy dzień przynosi, nakazują poważnie zastanowić się nad istotą zdarzeń z lat 2013-2014, nad udziałem czołowych i ważnych dziś polityków PiS, przedstawicieli służb, biznesmenów, a być może służb obcych państw, ws. afery podsłuchowej" - podkreślił.

Siemoniak ocenił, że wola wyjaśnienia afery podsłuchowej minęła po dojściu do władzy PiS-u i "od kilku lat obserwujemy taki dziwaczny kontredans polegający na tym, że organy państwa nie chcą się tym zajmować, odkładają bądź próbują tę sprawę zaciemniać".

"Domagamy się wyjaśnienia tej sprawy, domagamy się - i taki wniosek klub PO-KO złoży - komisji śledczej w tej sprawie, uznając że zachodzi bardzo poważne podejrzenie, co do tego, że nielegalnymi metodami wpływano na sytuację polityczną w Polsce, że odbyła się gra podsłuchami, w której politycy ówczesnej opozycji byli zaangażowani" - powiedział Siemoniak. Jak dodał, do wyjaśnienia jest rola premiera Mateusza Morawieckiego, ponieważ jest jedną z nagranych osób.

"Panie premierze, proszę wyjaśnić opinii publicznej, jaki jest pana związek z tą sprawą, co pan wie na temat faktycznych zleceniodawców i w jakich okolicznościach i o jakich sprawach mówiąc został pan nagrany w różnych restauracjach. Nie może być tak, że takie poważne podejrzenia dotyczą szefa polskiego rządu" - powiedział Siemoniak.

Poseł Krzysztof Brejza (PO-KO) powiedział, że "mieliśmy w historii państw demokratycznych sytuację nielegalnego nagrywania oponentów politycznych, która doprowadziła do impeachmentu". "To była afera Watergate - impeachmentu (prezydenta USA Richarda) Nixona, w tej sytuacji powinno dojść do impeachmentu całej tej PiS-owskiej władzy, która, wysoce prawdopodobne, mogła stać za zorganizowaniem tego procederu. Fakty na które wskazuje pan Falenta są druzgoczące" - powiedział poseł PO-KO.

Brejza pytał również, jak to się działo, że "służby PiS-owskie" pozwalają Falencie wyjechać z Polski, że "ścigali go bodajże policjanci z komendy w Piasecznie i dopiero strona hiszpańska namierzyła i zatrzymała" Falentę. "Jak to się stało, że prokuratura wnioskowała o karę więzienia w zawieszeniu, dopiero sąd zastosował bezwzględny wymiar kary" - mówił Brejza.

Stwierdził, że czas na komisję śledczą. "Zdajemy sobie sprawę, że +PiSokratura+ jest tak politycznie uwikłana w działania PiS-u, że tej sprawy nie zbada. Zdajemy sobie sprawę, że CBA, na czele którego stoją ludzie PiS-u, tej sprawy nie zbada. Zdajemy sobie sprawę, że Jarosław Kaczyński zrobi wszystko, żeby tej prawdy nie ukazać" - mówił Brejza.

"Dlatego też kierujemy dzisiaj drugi wniosek do prokuratury ws. zamachu na funkcjonowanie legalnych organów konstytucyjnych państwa prawa, zamachu na konstytucyjne organy, do którego doszło w roku 2013. Ta sprawa powinna być wyjaśniona przez komisję śledczą i przez niezależną prokuraturę" - powiedział poseł PO-KO.

Politycy PO-KO dopytywani, kiedy będzie wniosek o powołanie komisji śledczej mówili, że będzie to w ciągu najbliższych dni, obecnie jest przygotowywany. "Liczymy jeszcze, że będzie informacja rządu, informacja Prokuratora Generalnego na tym posiedzeniu Sejmu, jeśli nie - to wniosek o komisję śledczą" - zapowiedział Siemoniak.

Marek Falenta, biznesmen skazany w aferze podsłuchowej, został zatrzymany w Hiszpanii piątego kwietnia br. Wcześniej Sąd Okręgowy w Warszawie na wniosek policji wydał za nim Europejski Nakaz Aresztowania. Falenta został wydany Polsce przez hiszpańskie władze w piątek i tego samego dnia został przetransportowany do Warszawy.

O tym, że Falenta ma odbyć zasądzoną mu karę 2,5 roku więzienia, zdecydował 31 stycznia Sąd Apelacyjny w Warszawie. Odrzucił tym samym zażalenia obrońców, którzy ubiegali się o odroczenie wykonania kary m.in. ze względu na stan zdrowia skazanego.

Falenta miał się stawić w zakładzie karnym 1 lutego, ale tego nie zrobił. Od tamtego czasu się ukrywał i był poszukiwany w związku z nakazem doprowadzenia do aresztu śledczego, który trafił do jednego ze stołecznych komisariatów 6 lutego 2019 r.

Falenta został skazany w 2016 r. przez Sąd Okręgowy w Warszawie na 2,5 roku więzienia w związku z tzw. aferą podsłuchową. Wyrok uprawomocnił się w grudniu 2017 r. Sprawa dotyczyła nagrywania od lipca 2013 r. do czerwca 2014 r. na zlecenie Falenty w warszawskich restauracjach osób z kręgów polityki, biznesu oraz funkcjonariuszy publicznych. Nagrano m.in. ówczesnych szefów: MSW - Bartłomieja Sienkiewicza, MSZ - Radosława Sikorskiego, resortu infrastruktury i rozwoju - Elżbietę Bieńkowską, prezesa NBP Marka Belkę i szefa CBA Pawła Wojtunika.

Ujawnione w tygodniku "Wprost" nagrania wywołały w 2014 r. kryzys w rządzie Donalda Tuska. (PAP)

autor: Karol Kostrzewa

kos/ mok/