22-latek podejrzany o zabójstwo 10-latki przyznał się do zarzucanego mu czynu

2019-06-17 10:45 aktualizacja: 2019-06-17, 18:07
Świdnica, 16.06.2019. Zatrzymany mężczyzna wyprowadzany po przesłuchaniu w prokuraturze w Świdnicy, w nocy z 16 na 17 bm. Mężczyzna został zatrzymany ws. zabójstwa 10-letniej dziewczynki. Fot. PAP/Maciej Kulczyński
Świdnica, 16.06.2019. Zatrzymany mężczyzna wyprowadzany po przesłuchaniu w prokuraturze w Świdnicy, w nocy z 16 na 17 bm. Mężczyzna został zatrzymany ws. zabójstwa 10-letniej dziewczynki. Fot. PAP/Maciej Kulczyński
22-latek podejrzany o zabójstwo 10-latki z Mrowin przyznał się do zarzucanego mu czynu - powiedział w TVN24 rzecznik KGP insp. Mariusz Ciarka. Odnosząc się do samej zbrodni, podkreślił, że została ona przygotowana tak, by skierować śledczych na fałszywe tropy.

Prokuratura Okręgowa w Świdnicy postawiła zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem 22-letniemu mężczyźnie, który został w niedzielę zatrzymany w związku z morderstwem 10-letniej dziewczynki z Mrowin na Dolnym Śląsku.

Pytany w TVN24, czy w badaniu sprawy pojawił się motyw seksualny, Ciarka podkreślał, że "miejsce odnalezienia zwłok, usytuowanie tych zwłok wskazywało, że rzeczywiście możemy mieć do czynienia z motywem seksualnym, że być może mamy do czynienia z osobą, która jest podejrzana o pedofilię". Dodał jednak, że od początku rozważane były różne wersje.

"Ja mogę powiedzieć tyle: to było naprawdę bardzo trudne postępowanie od początku. Tak wszystko zostało zaplanowane i przygotowane, aby i prokuratorów, i policjantów kierować na fałszywe tropy, fałszywe tory" - mówił.

Rzecznik KGP podkreślił, że zatrzymany początkowo wypierał się zarzucanego mu czynu. "Tutaj też efekt bardzo dobrej pracy policjantów, którzy tak poprowadzili rozmowę, tak przedstawiali zebrane dowody (...), że na pewnym etapie (...) można powiedzieć, że pękł" - powiedział rzecznik KGP, dodając, że 22-latek przyznał się do zabójstwa.

Zamordowana 10-latka znała podejrzanego o jej zabójstwo 

Ciarka potwierdził, że dziewczynka znała 22-latka. "Być może to spowodowało, że mu zaufała i zdecydowała się, żeby rozpocząć z nim rozmowę (...) To mężczyzna, który znał jej rodzinę" - powiedział rzecznik KGP.

Przekazał, że kiedy zakończą się czynności dowodowe, a więc kiedy prokurator odbierze pełne wyjaśnienia, służby ujawnią więcej informacji na temat tej sprawy, jednak teraz - ze względu na dobro śledztwa - nie mogą tego zrobić. "Sporo śladów zostało zabezpieczonych na miejscu zdarzenia" - powiedział Ciarka na antenie TVN24.

Na pytanie, czy 22-latek działał sam, prokurator stwierdził, że jest za wcześnie, by o tym przesądzać, ale wszystko wskazuje, że tak właśnie było.

Dodał również, że po zatrzymaniu 22-latek próbował przedstawiać alibi, które według niego było "żelaznym". "My jednak od początku wiedzieliśmy, że mamy do czynienia z osobą, która ma coś do ukrycia" - mówił Ciarka.

Dopytywany o akcję poszukiwawczą Ciarka poinformował, że policja sprawdzała każdą uzyskaną informację. "W imieniu policji chcę podziękować, że ten odzew był bardzo duży" - stwierdził rzecznik KGP.

Mariusz Pindera z Prokuratury Okręgowej w Świdnicy powiedział PAP, że w poniedziałek nadal będą prowadzone czynności w tej sprawie. "Dziś prokurator zdecyduje m.in. o wniosku o areszt" - powiedział prokurator. Podejrzanemu o zabójstwo dziewczynki mężczyźnie grozi dożywocie.

22-letni mężczyzna podejrzany o dokonanie zabójstwa został zatrzymany w niedzielę w godzinach popołudniowych. Wieczorem został doprowadzony do Prokuratury Okręgowej w Świdnicy na przesłuchanie. Po jego zakończeniu w nocy z niedzieli na poniedziałek mężczyznę w kordonie policji wyprowadzono bocznym wyjściem z budynku Prokuratury Okręgowej w Świdnicy. Przed budynkiem świdnickiej prokuratury przez kilka godzin stał w niedzielę wieczorem tłum ludzi. Od czasu do czasu ludzie krzyczeli groźby pod adresem przesłuchiwanego mężczyzny.

Ciało dziewczynki znaleziono w czwartek około godz. 17 w lesie sześć kilometrów od wsi Mrowiny, gdzie mieszkała. Zwłoki znalazła kobieta, która była w lesie na spacerze. Dziewczynka w czwartek około godz. 13 wyszła ze szkoły położonej w centrum Mrowin; od domu dzielił ją kilometr. Ostatni raz była widziana 200 metrów od miejsca, w którym mieszkała.(PAP)

Autor: Aleksandra Kuźniar, Sonia Otfinowska