Nadzwyczajne środki bezpieczeństwa wobec podejrzanego o zabójstwo 10-latki

2019-06-19, 17:01 aktualizacja: 2019-06-19, 17:07
Zatrzymany 22-letni mężczyzna wyprowadzany po przesłuchaniu w prokuraturze w Świdnicy, w nocy z 16 na 17 bm. Fot. PAP/Maciej Kulczyński
Zatrzymany 22-letni mężczyzna wyprowadzany po przesłuchaniu w prokuraturze w Świdnicy, w nocy z 16 na 17 bm. Fot. PAP/Maciej Kulczyński
Wobec podejrzanego o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem Jakuba A. zastosowano nadzwyczajne środki bezpieczeństwa m.in. w związku z groźbami ze strony innych więźniów. Jego cela jest monitorowana przez całą dobę.

22-latek podejrzany o zabójstwo 10-letniej Kristiny z Mrowin został we wtorek przyjęty do Aresztu Śledczego w Świdnicy, ale po decyzji komisji penitencjarnej uzyskał status tzw. niebezpiecznego i został przeniesiony do innego zakładu karnego. Zdecydowano też o jego całkowitej izolacji.

Służba Więzienna przyznaje, że nadzwyczajne środki mają m.in. związek z groźbami podczas wprowadzania Jakuba A. do aresztu w Świdnicy. Ze względów bezpieczeństwa nowe miejsce jego pobytu jest utrzymywane w tajemnicy.

Na filmie, który zamieszczono w internecie, słychać więźniów, którzy z okien cel w Świdnicy krzyczą m.in. "Wieszaj się", "Witaj ty ku..o", "Je..ć ku..ę". Słychać też głosy przechodniów, którzy mówią: "Do tego mordercy (krzyczą - PAP). Zniszczą go i bardzo dobrze".

Rzecznik prasowa Dyrektora Generalnego Służby Więziennej ppłk Elżbieta Krakowska przyznaje, że te okrzyki miały wpływ na decyzję o izolacji Jakuba A.

"To, co się wydarzyło w Świdnicy, te okrzyki prawie wszystkich więźniów z okien cel w jego kierunku nie miały znaczenia, jeżeli chodzi o kwalifikację go do kategorii tzw. niebezpiecznych. Jednak m.in. z tego powodu jest on izolowany od wszystkich więźniów. W czymkolwiek uczestniczy, uczestniczy sam" - powiedziała Krakowska.

Funkcjonariusze przyznają, że osoby skazane lub tymczasowo aresztowane za zabójstwo dziecka, gwałt, pedofilię nie są tolerowane przez innych więźniów i - zwłaszcza początkowo - muszą być zachowane szczególne środki bezpieczeństwa. Krakowska zaznacza jednak, że status więźnia niebezpiecznego nie zawsze oznacza potrzebę jego izolacji.

Oddział dla przestępców niebezpiecznych jest przez funkcjonariuszy Służby Więziennej nazywany więzieniem w więzieniu. Cela, w której przebywa A., jest wyposażona w specjalne zabezpieczenia techniczno-ochronne. Wszystkie sprzęty są przytwierdzone na stałe do podłogi, w oknach są dodatkowe kraty.

Poza przebywaniem w celi A. ma prawo do godzinnego spaceru o ściśle określonej porze, podczas którego pilnuje go dwóch funkcjonariuszy. W tym czasie na tzw. spacerniaku nie ma nikogo innego. Mężczyzna może wyjść także do świetlicy, ma prawo do wizyty księdza, kontaktu z wychowawcą, psychologiem, lekarzem. Wszędzie bez kontaktu z innymi więźniami. A. jest monitorowany niemal na każdym kroku. Kamery obserwują go nawet podczas korzystania z toalety, a specjalny program osłania wtedy jedynie jego miejsca intymne.

22-latek, tak jak wszyscy inni osadzeni ze statusem "N", nie może mieć prywatnej odzieży, zawsze ma na sobie czerwony uniform. Inaczej niż tzw. zwykli osadzeni, którzy przemieszczają się w zielonych kombinezonach, a w celach przebywają w prywatnych ubraniach.

Status tzw. niebezpiecznego wiąże się również z dokładniejszymi kontrolami przy każdym wyjściu i powrocie do celi. Podczas transportu i doprowadzenia taki więzień jest skuwany. Jego widzenia - jeśli zgodzi się na nie prokuratura - najprawdopodobniej będą się odbywały zza szyby, bez bezpośredniego kontaktu.

"Decyzja komisji penitencjarnej podjęta została na trzy miesiące. Po tym czasie komisja zbierze się ponownie i biorąc pod uwagę zachowanie tymczasowo aresztowanego, ocenę stopnia demoralizacji oraz jego sytuację prawną, podejmie dalsze decyzje" - informuje ppłk Elżbieta Krakowska.

Jakub A. jest jednym z 36 tymczasowo aresztowanych ze statusem tzw. niebezpiecznych w Polsce. Wszystkich - zarówno tymczasowo aresztowanych, jak i więźniów - z takim statusem w polskich więzieniach jest 138. Oddziały dla takich więźniów są w aresztach śledczych w Lublinie, Piotrkowie Trybunalskim, Poznaniu, Radomiu i Gdańsku oraz w zakładach karnych w Barczewie, Rzeszowie, Raciborzu, Goleniowie i Wołowie.

W takich oddziałach przebywają osoby, które dopuściły się najpoważniejszych przestępstw, m.in. ze szczególnym okrucieństwem, porwań, zamachów, wzięcia zakładników. Są to także m.in. szefowie zorganizowanych grup przestępczych, osoby, które dopuściły się napaści na funkcjonariusza publicznego czy członkowie grup przestępczych, którzy muszą zostać odizolowani.

We wtorek rzecznik Sądu Okręgowego w Świdnicy sędzia Marzena Rusin-Gielniewska poinformowała, że ten sąd uwzględnił wniosek prokuratury i aresztował na trzy miesiące 22-latka podejrzanego o zabójstwo 10-letniej dziewczynki z Mrowin na Dolnym Śląsku. Mężczyźnie grozi dożywocie.

Prokurator Mariusz Pindera powiedział dziennikarzom po posiedzeniu aresztowym, że podejrzany przyznał się przez sądem do stawianych mu zarzutów i podtrzymał złożone w śledztwie wyjaśnienia. Prok. Pindera poinformował również, że śledczy zlecą badania psychiatryczne 22-latka.

Mężczyzna został zatrzymany w niedzielę po południu. Wieczorem doprowadzono go do Prokuratury Okręgowej w Świdnicy na przesłuchanie. Prokuratura postawiła mu zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem - z motywacji zasługującej na szczególne potępienie, ze znieważeniem zwłok - oraz zarzut podżegania wcześniej innej osoby do udziału w zabójstwie.(PAP)

autor: Marcin Chomiuk