Debata PAP Biznes: akcje to obecnie najatrakcyjniejsza klasa aktywów

2019-06-24 16:47 aktualizacja: 2019-06-26, 11:46
Fot. PAP/Stach Leszczyński
Fot. PAP/Stach Leszczyński
Akcje na światowych rynkach mogą w krótkim terminie kontynuować wzrosty ze względu na gołębi ton banków centralnych oraz "niezłą" dynamikę PKB największych gospodarek - uważają uczestnicy debaty PAP Biznes "Strategie rynkowe TFI". Część zarządzających jest zdania, że szczególnie dobre perspektywy ma przed sobą GPW.

W dwudziestej drugiej debacie z cyklu "Strategie rynkowe TFI - perspektywy, wyzwania, zagrożenia" wzięli udział przedstawiciele: TFI PZU, Skarbiec TFI, Pekao TFI, Eques Investment TFI oraz PKO TFI. Partnerem merytorycznym cyklu są Analizy Online. 

"W krótkim terminie bardzo możliwe, że ceny akcji będą dalej zmierzać w górę. Ciężko się kłócić z bankami centralnymi i grać w sprzeczności z tym, co one robią" - uważa Sławomir Kościak, zarządzający TFI PZU.

"Obaw na rynkach jest bardzo dużo, ale te obawy się nie materializują. Do tego mamy nadal dobry wzrost gospodarczy - trochę słabnący w USA, ale nadal niezły - i dodajemy superdopalacz w postaci polityki monetarnej: to jest win-win dla akcji. Warto mieć tę klasę aktywów" - powiedział Sławomir Sklinda, zastępca dyrektora departamentu zarządzania aktywami PKO TFI.

"Pojawia się pytanie, jaką skalę musi mieć luzowanie monetarne i jaka musiałaby być skala pogorszenia w sferze realnej gospodarki, by ten drugi czynnik wziął górę. Dzisiaj jest spora przestrzeń w przypadku akcji do tego, by drożały. Kiedyś ta hossa musi się skończyć, ale moim zdaniem, jeszcze nie w tym roku" - ocenił Grzegorz Zatryb, dyrektor inwestycyjny Skarbiec TFI. 

W czerwcowym komunikacie Fed podano, że członkowie Rezerwy podejmą "odpowiednie działania" w celu podtrzymania wzrostu i uważnie monitorują napływające dane z gospodarki w obliczu wzrostu niepewności dla gospodarki. Prezes Fed Jerome Powell powiedział podczas konferencji po posiedzeniu Fed, że wielu członków Komitetu Otwartego Rynku widzi silniejsze przesłanki za cięciem stóp procentowych w USA. W poniedziałek inwestorzy wyceniają, że Fed obniży stopy procentowe trzy razy w 2019 roku.

Zdaniem Sławomira Kościaka z TFI PZU, pomimo gołębich tonów płynących z Fed oraz Europejskiego Banku Centralnego inwestorzy powinni bacznie obserwować dane makroekonomiczne z najważniejszych gospodarek światowych. 

"Widać, że wskaźniki PMI w Europie i USA pogarszają się - szczyt w Stanach miał miejsce w okolicy połowy ubiegłego roku. Warto bacznie przyglądać się danym makroekonomicznym, ponieważ ostatnie odczyty są niepokojące" - powiedział.

Andrzej Domański, członek zarządu Eques Investment TFI ocenił, że negatywny wpływ na amerykańską gospodarkę ma m.in. trwająca wojna handlowa z Chinami. Mimo to, jak dotąd indeksy akcji - dzięki bankom centralnym - notują nowe szczyty. 

"Obecna akomodacyjna polityka największych banków centralnych pokazuje bowiem, że akcje to miejsce, w którym warto być. Zarządzający szukają rentowności i często właśnie na rynku akcji można ją znaleźć" - powiedział.

Od początku 2019 roku główne indeksy światowych giełd - w Stanach Zjednoczonych i Europie - są na około 15-20 proc. plusach. Na tym tle słabiej zachowuje się warszawska giełda, która zanotowała tylko symboliczne wzrosty w stosunku do początku tego roku.

Domański uważa jednak, że przed warszawską GPW są dobre perspektywy. 

"W segmencie średnich spółek poprawa wyników jest zadowalająca i ten trend będzie, w naszej ocenie, kontynuowany w kolejnych kwartałach. Spółki nie są drogie, a na rynku trwa poszukiwanie rentowności" - powiedział.

W ocenie zarządzającego, powodzeniem wśród inwestorów będą nadal cieszyły się spółki dywidendowe.

"Wiele małych i średnich spółek płaci dywidendy, których stopa wynosi 5-7 proc. Stopa dywidendy dużych spółek również ulega poprawie - największe banki oraz PZU to poziom 5-6 proc., z potencjałem do wzrostu w kolejnych latach. To powinno przyciągnąć zagraniczny kapitał na nasz rynek, a to co będzie się działo na innych rynkach, nie powinno stanowić tu bariery" - ocenił. 

Dodał, że ważne z punktu widzenia oceny GPW przez inwestorów będzie to, czy dojdzie do poprawy rentowności w największym sektorze warszawskiej giełdy - bankach. 

"Widzimy obecnie podnoszenie opłat w tym sektorze, jeden z liderów rynku wręcz nagłośnił ostatnie podwyżki. W innym dużym banku widzieliśmy ponadto cięcie stawek depozytowych - takie działania wskazują, że rentowność sektora może ulegać poprawie" - powiedział. 

Zdaniem zarządzającego, przestrzeń do poprawy innych spółek z GPW daje m.in. obecne wysokie wykorzystanie mocy produkcyjnych. 

Również Sławomir Kościak ocenił, że w kolejnych kwartałach polskie spółki mają szansę poprawić zyskowność.

"Polska pod kątem makroekonomicznym od 2-3 lat jest jasnym punktem na mapie Europy, dzięki silnemu wzrostowi gospodarczemu wywołanemu w dużej mierze stymulacją fiskalną. W tym kontekście obserwujemy relatywną słabość GPW - nasze spółki są wycenione z dyskontem do innych krajów Europy Środkowo-Wschodniej, czy indeksów krajów rozwijających się" - powiedział. 

"Widać obecnie, że spółki próbują wykorzystać siłę konsumenta - ma to miejsce np. w sektorze bankowym i telekomunikacyjnym. Być może w nadchodzących kwartałach zobaczymy wzrost zysków polskich spółek, dzięki czemu polska giełda mogłaby okazać się bezpieczną przystanią dla zagranicznych inwestorów" - dodał.

Grzegorz Zatryb ze Skarbca TFI uważa, że barierą dla wzrostu wyników polskich spółek może pozostać presja płacowa. 

"Od początku transformacji udział wynagrodzeń w PKB spadał z 70 proc. do około 50 proc., ale w ostatnich dwóch latach ta sytuacja się odwraca i dochodzimy do 60 proc. To uderza w firmy - obawiam się, że każdy wzrost marż spółek będzie trafiał do kieszeni pracowników. A trzeba powiedzieć, że ostatnie dane z rynku pracy pokazują, że sytuacja zaczyna się robić trudna" - powiedział dyrektor inwestycyjny Skarbiec TFI. 

"Jedyną odpowiedzią jest automatyzacja, a niestety po tylu latach opierania się firm o relatywnie tanią siłę roboczą, to będzie bardzo trudne" - dodał.

Z kolei Radosław Cholewiński, zastępca dyrektora zespołu zarządzania instrumentami dłużnymi Pekao TFI, jest zdania, że w transformacji modeli biznesowych polskich spółek może pomóc dopływ kapitału ze strony Pracowniczych Planów Kapitałowych. 

"Pewna epoka w historii gospodarczej Polski się skończyła i przestajemy być krajem taniej pracy. Może dopływ kapitału ze strony PPK pozwoli na podjęcie przedsięwzięć inwestycyjnych - dotychczasowy model rozwoju oparty o minimalnej stawce wynagrodzenia w wysokości 10-12 zł wyczerpał się" - powiedział. (PAP Biznes)

kuc/ pr/ asa/