Prezydent Bytomia: ranni w stanie stabilnym, mieszkańcy być może w niedzielę wrócą do domu

2019-07-07 10:58 aktualizacja: 2019-07-07, 15:26
Miejsce wybuchu gazu, do którego doszło w kamienicy na ulicy Katowickiej w Bytomiu. Fot. PAP/Hanna Bardo
Miejsce wybuchu gazu, do którego doszło w kamienicy na ulicy Katowickiej w Bytomiu. Fot. PAP/Hanna Bardo
Stan osób rannych w wybuchu w kamienicy w Bytomiu jest stabilny - poinformował w niedzielę prezydent miasta Mariusz Wołosz. Przekazał, że jest duże prawdopodobieństwo, że mieszkańcy budynku w niedzielę będą mogli wrócić do swoich mieszkań.

"Wiem, że osoby ranne są w stanie stabilnym, mam zamiar jutro odwiedzić te wszystkie osoby w szpitalu" - powiedział dziennikarzom Wołosz.

Pytany, kiedy mieszkańcy będą mogli wrócić do budynku, prezydent Bytomia odparł, że "jest duże prawdopodobieństwo, że już dzisiaj spędzą noc w swoich mieszkaniach, jeśli oczywiście będą w stanie zaakceptować to, że w kilku mieszkaniach drzwi są w takim stanie, w jakim są".  Dodał, że wymiana drzwi rozpocznie się w poniedziałek, a pracami zajmą się zarządcy.

Zastępca komendanta miejskiego PSP w Bytomiu mł. bryg. Marek Trefon przekazał, że w akcji uczestniczyło łącznie 30 zastępów straży pożarnej. Pytany o możliwe przyczyny rozszczelnienia instalacji, wskazał, że może ich być wiele, a faktyczną ustali biegły. Wskazał m.in. "samoczynne uszkodzenie połączeń gwintowych czy kuchenki gazowej", a także że "zainicjowane mogło być też np. przeskokiem ładunku elektrycznego".

PAP/Maria Samczuk

Wskutek eksplozji - prawdopodobnie gazu z sieci - w mieszkaniu na parterze trzykondygnacyjnego budynku z poddaszem przy ul. Katowickiej 37 zginęła 39-letnia kobieta i jej dwie kilkuletnie córki. Poważnych poparzeń doznała przechodząca ulicą 62-letnia kobieta. Innych obrażeń doznały trzy przebywające w budynku osoby. Ogółem z budynku ewakuowało się 21 osób.

Eksplozja poskutkowała m.in. pożarem w mieszkaniu na parterze, który został szybko ugaszony. Nad pomieszczeniem, gdzie doszło do wybuchu, uszkodzony został strop. Ucierpiała też jedna ze ścianek działowych. W części mieszkań uszkodzona została m.in. stolarka okienna. W sobotę po czynnościach Wojewódzkiego Inspektora Nadzoru Budowlanego część mieszkań z uszkodzonego budynku wyłączono z użytkowania. Jak zapowiadał wojewoda śląski Jarosław Wieczorek na bieżąco – pod warunkiem wykonania niezbędnych prac naprawczych – będzie dokonywana ocena, które lokale będą mogły być przywracane do użytku w najbliższych dniach.

Do wybuchu doszło w budynku przy ulicy, która w ostatnich miesiącach pozostawała zamknięta z powodu przebudowy. Pytany o to w sobotę komendant śląskiej straży pożarnej powiedział, że strażacy dotarli na miejsce "niezwłocznie" - w trzy minuty dotarli tam, gdzie mogli dojechać, a dalszą część drogi pokonywali pieszo. O sprawnej akcji służb ratowniczych zapewniał też wojewoda śląski. Rzeczniczka wojewody przesłała PAP informację z rejestru Wojewódzkiego Centrum Powiadamiania Ratunkowego, zgodnie z którą pierwsze zgłoszenie napłynęło tam o godz. 13.19, a pierwsza karetka była na miejscu o godzinie 13.25.

Prezydent Bytomia pytany w niedzielę, czy trwający remont ulicy nie utrudnił akcji, wskazał, że "remont prowadzi spółka Tramwaje Śląskie i to w ich gestii interweniowanie, czy wpływ na harmonogram prac". Mł. bryg. Marek Trafon stwierdził zaś, że "nie utrudniło to w sposób znaczący akcji, ani nie przedłużyło ewakuacji lokatorów ponieważ 21 osób samoczynnie opuściło budynek przed ich przybyciem".

Jeszcze w sobotę na miejsce zdarzenia udał się, wraz z szefową MSWiA Elżbietą Witek, premier Mateusz Morawiecki, który przerwał z tego powodu swój udział w katowickiej konwencji PiS.

Prezydent Bytomia ogłosił żałobę w mieście; 6 i 7 lipca odwołane zostały wszystkie imprezy miejskie. (PAP)

autorzy: Katarzyna Lechowicz-Dyl, Mateusz Babak

mtb/ ktl/ wj/