Ukraina: Prorosyjska Opozycyjna Platforma nie wejdzie w koalicję z partią Zełenskiego

2019-07-22 07:02 aktualizacja: 2019-07-22, 09:56
Viktor Medvedchuk Fot. PAP/EPA/TATYANA ZENKOVICH
Viktor Medvedchuk Fot. PAP/EPA/TATYANA ZENKOVICH
Prorosyjska Opozycyjna Platforma-Za Życie, która według sondaży zdobyła drugie miejsce we wcześniejszych wyborach do parlamentu Ukrainy, nie wejdzie w koalicję z mającą większość partią Sługa Narodu prezydenta Wołodymyra Zełenskiego i pozostanie w opozycji.

"Rolą Opozycyjnej Platformy–Za Życie w parlamencie jest wyłącznie opozycja. W parlamencie dziewiątej kadencji będziemy frakcją opozycyjną" – oświadczył podczas wieczoru wyborczego jeden z liderów tego ugrupowania, Wiktor Medwedczuk.

Polityk ten uznawany jest za lobbystę interesów Kremla na Ukrainie, jako że jest bliskim przyjacielem prezydenta Rosji, Władimira Putina. W kierownictwie tej partii znajduje się m.in. Jurij Bojko, jeden z liderów partii Regionów b. prezydenta Wiktora Janukowycza, który został obalony przez prozachodnią rewolucję w 2014 r. i do dziś ukrywa się w Rosji. Platforma – jak wskazuje Narodowy Exit Poll - uzyskała w wyborach ponad 11 proc.

Zełenski mówił wcześniej, że jego partia nie wejdzie w koalicję ze starymi ugrupowaniami, a na stanowisku premiera widzi raczej specjalistę w dziedzinie ekonomii niż znanego polityka. Wyklucza to z przyszłego układu koalicyjnego poprzednika Zełenskiego, Petra Poroszenkę i jego partię – Europejską Solidarność.

Zgodnie z sondażami exit-polls Solidarność zdobyła w wyborach około 9 proc. oddanych głosów. Komentatorzy uważają, że współpraca obecnego prezydenta z jego poprzednikiem jest niemożliwa m.in. ze względu na negatywny stosunek Zełenskiego do Poroszenki.

Gotowość do wejścia w koalicję wyraziła natomiast znana z wielkich ambicji politycznych była premier Julia Tymoszenko. Ostateczny "kształt koalicji zależy dziś wyłącznie od prezydenta Wołodymyra Zełenskiego. Będziemy służyć Ukrainie niezależnie od tego, czy będziemy w koalicji czy też nie" – oświadczyła.

Tymoszenko zadeklarowała jednocześnie, że jej Batkiwszczyna wejdzie w koalicję wyłącznie z partią Sługa Narodu i Głosem. Partia Wakarczuka dostała w wyborach ponad 6 procent poparcia. Zełenski zaproponował już liderowi tego ugrupowania rozmowy koalicyjne.

Takie same rozmowy oferuje Wakarczukowi Poroszenko. "Uważamy Głos za partię, która jest nam ideowo najbliższa" – powiedział. "Strategicznym zadaniem (nowego parlamentu) jest niedopuszczenie do władzy okupacyjnej Platformy" – powiedział b. prezydent w odniesieniu do Opozycyjnej Platformy.

Na podstawie sondaży przed lokalami wyborczymi Sługa Narodu może mieć w nowym parlamencie 125 mandatów. Opozycyjna Platforma–Za Życie - 35 miejsc, Europejska Solidarność - 25, Batkiwszczyna - 23, a Głos - 18.

Wyniki sondażowe dotyczą jedynie połowy Rady Najwyższej Ukrainy. W niedzielnych wyborach Ukraińcy wyłaniali 225 deputowanych z list partyjnych (ordynacja proporcjonalna i 199 deputowanych ubiegających się o mandat w okręgach jednomandatowych (ordynacja większościowa).

W parlamencie ukraińskim formalnie zasiada 450 posłów, jednak wyborów nie przeprowadzono na zaanektowanym przez Rosję Krymie oraz w zajętej przez prorosyjskich separatystów części Donbasu na wschodzie kraju. W nowej Radzie Najwyższej będzie zasiadać w związku z tym jedynie 424 deputowanych.

Z Kijowa Jarosław Junko (PAP)

jjk/ mars/