29 poszkodowanych podczas czwartkowej burzy w Tatrach nadal w szpitalach

2019-08-24 09:50 aktualizacja: 2019-08-24, 11:51
Karetka przed szpitalem w Zakopanem. Fot. PAP/Grzegorz Momot
Karetka przed szpitalem w Zakopanem. Fot. PAP/Grzegorz Momot
29 poszkodowanych podczas czwartkowej burzy w Tatrach nadal przebywa w małopolskich szpitalach – poinformowała w sobotę PAP rzeczniczka prasowa wojewody małopolskiego Joanna Paździo.

Poszkodowani są leczeni w szpitalach powiatowych w: Zakopanem (tam w sobotę rano przebywało wciąż 11 osób), w Nowym Targu (sześć osób) i Suchej Beskidzkiej (jedna osoba). Ranni trafili także do Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Prokocimiu, gdzie przebywa tróje poparzonych dzieci, do Centrum Urazowego Medycyny Ratunkowej i Katastrof Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie (trzy osoby), do Szpitala Specjalistycznego im. Rydygiera w Krakowie (cztery osoby) oraz do 5. Wojskowego Szpitala Klinicznego z Polikliniką (jedna osoba).

Jak podawali lekarze poszkodowani mają poparzenia ciała spowodowane wyładowaniami atmosferycznymi oraz obrażenia i urazy powstałe w wyniku upadku bądź uderzeń odłamkami skał. Tuż po zdarzeniu część z tych osób była operowana. Część pacjentów w piątek została już ze szpitali wypisana do domu.

"Infolinia uruchomiona tuż po zdarzeniu przez starostę tatrzańskiego została przeniesienia do całodobowego Powiatowego Centrum Zarządzania Kryzysowego w Zakopanem, które funkcjonuje pod  numerami 18 202 09 10 lub 18 202 09 11" - powiedziała PAP Paździo.

Podczas czwartkowej burzy w Tatrach zostało poszkodowanych ponad 140 turystów przebywających w okolicach Giewontu i Czerwonych Wierchów. Gwałtowne wyładowania atmosferyczne spowodowały śmierć czterech osób, w tym dwojga dzieci.

Prokuratura Rejonowa w Zakopanem wszczęła w piątek śledztwo, które jest prowadzone pod kątem nieumyślnego spowodowania śmierci czterech osób. Prokuratorzy będą odtwarzać przebieg zdarzenia i ustalać wszystkie jego okoliczności, prześledzą zachowania turystów i przebieg akcji ratunkowej.

Policjantom udało się ustalić miejsce pobytu osób, z którymi bezpośrednio po burzy nie było kontaktu, okazało się, że wszystkie są bezpieczne.(PAP)

autor: Małgorzata Wosion-Czoba, Szymon Bafia

wos/ szb/ mok/
 

TEMATY: