Prokuratura: śledztwo ws. przekroczenia uprawnień w MS podjęte już 21 sierpnia

2019-09-11 17:42 aktualizacja: 2019-09-11, 18:25
Fot. PAP/Radek Pietruszka
Fot. PAP/Radek Pietruszka
Prokuratura Okręgowa w Warszawie śledztwo w sprawie przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy publicznych pełniących funkcje w Ministerstwie Sprawiedliwości wszczęła nazajutrz po ukazaniu się publikacji prasowych na ten temat, czyli 21 sierpnia 2019 roku - przekazała w środę prokuratura.

"W związku z pytaniami mediów informujemy, że Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła śledztwo w sprawie przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy publicznych pełniących funkcje w Ministerstwie Sprawiedliwości nazajutrz po ukazaniu się publikacji prasowych na ten temat, a więc 21 sierpnia 2019 roku" - zaznaczyła w komunikacie wysłanym do PAP prokuratura.

Śledczy dodali, że w dniu wszczęcia śledztwa prokuratura podjęła czynności procesowe w celu zabezpieczenia komputerów, nośników elektronicznych i telefonów użytkowanych przez dwóch sędziów. "Zabezpieczyła również pełną treść ich korespondencji mailowej" - dodano.

Jak poinformowano, ponieważ obaj sędziowie sprawują obowiązki w okręgu warszawskim, śledztwo przekazano Prokuraturze Regionalnej w Lublinie, aby zagwarantować bezstronność postępowania przygotowawczego.

Działania prokuratury mają związek z artykułami publikowanych w drugiej połowie sierpnia przez portal Onet, z których wynikało, że ówczesny wiceszef MS Łukasz Piebiak utrzymywał w mediach społecznościowych kontakt z kobietą o imieniu Emilia, która miała prowadzić akcje dyskredytujące niektórych sędziów, m.in. szefa Iustitii prof. Krystiana Markiewicza. Miało się to odbywać za wiedzą wiceministra. Według doniesień portalu w akcje hejtowania mieli być zaangażowani także m.in. członkowie KRS: Maciej Nawacki i Jarosław Dudzicz, sędzia SN Konrad Wytrykowski i sędzia delegowany do resortu sprawiedliwości Jakub Iwaniec. Po tych doniesieniach Piebiak podał się do dymisji, a Iwaniec zastał odwołany z delegacji do MS. Wytrykowski oświadczył, że informacje zawarte w publikacji Onet.pl są nieprawdziwe i godzą w jego dobre imię i reputację.(PAP)

Autor: Bartłomiej Figaj