Saudyjski minister: do końca września przywrócona zostanie pełna produkcja ropy

2019-09-17 21:39 aktualizacja: 2019-09-17, 21:39
Fot. PAP/EPA/SAUDI PRESS AGENCY
Fot. PAP/EPA/SAUDI PRESS AGENCY
Do końca września produkcja ropy naftowej w Arabii Saudyjskiej zostanie przywrócona do stanu, jaki istniał przed sobotnimi atakami na dwie saudyjskie rafinerie - poinformował we wtorek minister energetyki Arabii Saudyjskiej książę Abdel Aziz ibn Salman.

Zdaniem ministra do końca tego miesiąca Arabia Saudyjska będzie produkować 11 mln baryłek dziennie, a do końca listopada osiągnie poziom 12 mln baryłek dziennie. Szef resortu zapewnił, że podaż surowca nie zostanie zachwiana i globalny popyt będzie w pełni zaspokajany. Podkreślił jednocześnie, że Rijad musi podjąć radykalne środki, aby zapobiec w przyszłości podobnym atakom.

Książę Abdel Aziz oświadczył również, że obecnie saudyjski rząd nie wie "kto stoi za atakami i dlaczego je przeprowadził".

Sobotnie ataki na dwie rafinerie należące do saudyjskiego koncernu Aramco na wschodzie Arabii Saudyjskiej spowodowały wstrzymanie produkcji 5,7 mln baryłek ropy dziennie, czyli ok. 50 proc. całkowitej produkcji Aramco. Stanowi to 5 proc. globalnej podaży tego surowca.

Obawy o gwałtowny spadek podaży saudyjskiej ropy na światowe rynki i zapowiedzi amerykańskiej odpowiedzi na atak spowodowały w poniedziałek wzrost cen ropy o około 15 proc. We wtorek rząd w Rijadzie zapewnił, że naprawa zniszczonych instalacji idzie szybciej niż przewidywano i przetwarzanie ropy będzie przebiegało w normalnym tempie już za dwa lub trzy tygodnie.

Po tych zapowiedziach ceny ropy na Wall Street nieco spadły, ale inwestorzy obawiają się nadal, że dojdzie do kolejnych zakłóceń w dostawach surowca z Bliskiego Wschodu, co źle wpłynie na globalną gospodarkę.

Do ataków przyznał się wspierany przez Iran rebeliancki ruch Huti, walczący w Jemenie z siłami rządowymi; te z kolei wspiera militarnie międzynarodowa koalicja pod przywództwem Arabii Saudyjskiej, popierana przez USA.

Odpowiedzialności Hutich zakwestionowały już wcześniej władze USA. Sekretarz stanu Mike Pompeo winę za ataki przypisał Iranowi, zaś prezydent Donald Trump na Twitterze zagroził uderzeniem odwetowym, nie precyzując, kogo USA uważają za sprawcę. (PAP)

zm/ ap/